Zofia Kowalewska

ZOFIA KOWALEWSKA

Jedyna kobieta zaliczana do setki najwybitniejszych matematyków kilku ostatnich wieków

 15. stycznia mija 164. rocznica urodzin wybitnej matematyczki Zofii Kowalewskiej z domu Korwin- Krukowskiej. Jest ona zaliczana, jako jedyna kobieta, do setki najwybitniejszych matematyków kilku ostatnich wieków.

 Urodziła się 15. stycznia 1850 roku w Moskwie, jako druga z kolei córka generała Wasilija Korwin- Krukowskiego. Od wczesnych lat wykazywała duże uzdolnienia matematyczne, ale, jako kobieta w carskiej Rosji, nie mogła liczyć na więcej niż na zwyczajowe, domowe wykształcenie, jakie w tamtych czasach otrzymywały panny z tzw. dobrych domów. Ojciec, konserwatywny i despotyczny, również nie ułatwiał jej drogi do wiedzy. Kowalewska, wobec niemożności zapisania się na uniwersytet w Petersburgu, od 1866 roku pobierała prywatne lekcje matematyki wyższej u znanego petersburskiego pedagoga A. Strannolubskiego. Jesienią 1868 roku udało się jej wysłuchać cyklu wykładów z anatomii B. Grubera w wojskowej akademii medycznej. I to było wszystko, na co pannie Krukowskiej pozwolono. W tym czasie Zofia poznała Władimira O. Kowalewskiego, który, aby uniezależnić ją od ojca i dać swobodę, zaproponował jej małżeństwo „na papierze”, na co panna chętnie przystała i po załatwieniu ślubnych formalności, już jako pani Kowalewska, wyjechała na nauki do Niemiec. Tam wstąpiła na uniwersytet w Heidelbergu aby słuchać wykładów z matematyki i fizyki. Po dwu latach studiów przeniosła się do Berlina, ale tamtejszy uniwersytet nie przyjmował kobiet. Niemniej los się uśmiechnął do niedoszłej studentki- swoim matematycznym talentem zwróciła na siebie uwagę wybitnego berlińskiego matematyka Weierstrassa. Ten, zachwycony zdolnościami Kowalewskiej, zaproponował jej prywatne darmowe lekcje i przez cztery lata zajmował się tylko nią jedną. Weierstrass wspominał później, że miał bardzo niewielu uczniów, którzy pod względem zdolności, pilności i umiłowania nauki dorównywali jego jedynej uczennicy. W tym czasie Kowalewska napisała trzy prace z matematyki, z których każda- zdaniem Weierstrassa- była wystarczająca do otrzymania doktoratu. Były to prace: „Przyczynek i uwagi o badaniach Laplace`a nad postacią pierścienia Saturna”, „Przyczynek do teorii równań różniczkowych o pochodnych cząstkowych” oraz „O sprowadzaniu niektórych całek Abela do całek eliptycznych”. Za prace te młodziutka matematyczka otrzymała od uniwersytetu w Getyndze tytuł doktora filozofii z odznaczeniem. Wyniki drugiej pracy uwzględniane są obecnie w obszerniejszych podręcznikach analizy matematycznej pod nazwą twierdzenia Cauchy`ego- Kowalewskiej. Podała ona prostszy dowód pierwotnego twierdzenia Cauchy`ego i nadała twierdzeniu formę ostateczną oraz- co najważniejsze- uogólniła wynik na układ równań cząstkowych.

 Po powrocie do Rosji nastąpiła duża zmiana w życiu osobistym Kowalewskiej. Czysto towarzyskie do tej pory stosunki z mężem uległy zacieśnieniu i małżeństwo „na papierze” przeistoczyło się w małżeństwo autentyczne. W 1878 roku Kowalewskim urodziła się córka i Zofia oddała się spokojnemu życiu rodzinnemu. Nie trwało to długo- w 1883 r. Władimir Kowalewski, znany już wówczas paleontolog, zmarł i Kowalewska została sama z córką, bez środków do życia, ponieważ źle zarządzany duży spadek po ojcu Zofii „rozpłynął się”. Z pomocą przyszli wybitni matematycy- Weierstrass zaproponował Kowalewskiej i jej córce dożywotnią gościnę, w charakterze przybranej siostry, pod jego dachem, szwedzki matematyk Mittag- Leffler natomiast wystarał się dla niej o katedrę matematyki na uniwersytecie w Sztokholmie. Kowalewska przyjęła drugą propozycję i, szczęśliwa, wyjechała do Szwecji. Praca na uniwersytecie miała dać jej możliwość dalszego uprawiania matematyki, nie mówiąc już o tym, że w ten sposób Kowalewska stawała się pierwszą kobietą matematykiem- wykładowcą uniwersyteckim. Byłabym szczęśliwa, gdybym mogła utorować nową karierę kobietom- zapisała wówczas w swoich notatkach.

 Życie w Sztokholmie okazało się niełatwe. Większość uniwersyteckich profesorów była oburzona powierzeniem kobiecie katedry matematyki. Odmawiali oni Kowalewskiej jakichkolwiek zasług naukowych, ich żony natomiast- panie profesorowe- oczerniały ją pod każdym możliwym względem w sposób niemiłosierny. Przed jej przyjazdem do Sztokholmu postanowiły, że o ile Kowalewska, która śmiała wtargnąć na zarezerwowane dla ich mężów sale wykładowe, najpierw pojawi się na uniwersytecie, nie wykonawszy wcześniej rundy z ukłonami po ich salonach, one nigdy nie złożą jej wizyty. Miejscowa prasa, mimo zabiegów Mittag- Lefflera, również przyjęła ją nieprzychylnie, pisząc ironicznie o przybyciu do Sztokholmu „nie jakieś tam pospolitej księżniczki z krwi i kości, ale królowej matematyki, pierwszej kobiety- docenta, która raczyła zaszczycić swoimi odwiedzinami stolicę Szwecji”. Pomimo tych wszystkich złośliwości i podsycaniu wrogiego nastawienia opinii publicznej do jej osoby znalazła Kowalewska w Szwecji grono bliskich przyjaciół wśród wybitnych uczonych i artystów, a po upływie roku otrzymała nominację na profesora. Był to pierwszy tytuł profesora matematyki przyznany kobiecie. W 1888 roku napisała Kowalewska swoją podstawową pracę naukową „O zagadnieniu obrotu ciała sztywnego wokół nieruchomego punktu”. Praca ta uzyskała pierwszą nagrodę na konkursie dotyczącym tego zagadnienia a ogłoszonym przez Akademię Nauk (Academie des Sciences) w Paryżu. Niedługo potem Kowalewska otrzymała nagrodę za dorobek naukowy od Szwedzkiej Akademii Nauk a w roku 1889 została członkinią Petersburskiej Akademii Nauk.

 W ciągu swego życia Zofia Kowalewska współpracowała z wieloma wybitnymi uczonymi. Oprócz wcześniej wspomnianych matematyków pracowała wspólnie m.in. z Hermite`m, Poincare`m, Mendelejewem, Czebyszewem, Stoletowem. Jej bliskimi znajomymi byli również Turgieniew i Dostojewski a znany szwedzki dramaturg, chorobliwy wróg kobiet- August Strindberg po uzyskaniu przez Kowalewską tytułu profesora uniwersytetu w Sztokholmie „wyróżnił” ją swoimi niewybrednymi, wielokrotnymi atakami nienawiści. Kowalewska wobec Strindberga zachowała się iście po królewsku- spotkana na uroczystym wieczorze zorganizowanym dla uhonorowania jego pracy pisarskiej i zagadnięta przez znajomych, dlaczego uczestniczy w uroczystości na cześć człowieka, który wyrządził jej tyle krzywdy, odpowiedziała: Właśnie dlatego, że płytki Strindberg tak niesprawiedliwie napadał na mnie jestem szczęśliwa, że mogę wyrazić moje uznanie genialnemu Strindbergowi.

 Zofia Kowalewska równolegle z uprawianiem matematyki zajmowała się twórczością literacką. Pisała dramaty, (jeden z nich został wystawiony w Danii), wiersze, opowiadania, powieści (m.in. powieść „Nihilistka” została zdjęta przez carską cenzurę) a także wnikliwe, świadczące o dużej wrażliwości i erudycji eseje krytyczno- literackie. Sama nauczyła się biegle władać językami: szwedzkim, francuskim, angielskim, niemieckim. Literaturę europejską czytywała w oryginale.

Była osobą nerwową i wrażliwą, skłonną do –jak wspomina pisarka Anna Charlotta Leffler, żona Mittag-Lefflera- wielogodzinnych psychologicznych autoanaliz. To zapewne przyczyniało się do poczucia wiecznego rozdarcia pomiędzy nauką a sztuką, którego Kowalewska doświadczała całe życie, szarpiąc się między tymi dwoma biegunami w przeświadczeniu o niewykorzystaniu całego swojego twórczego potencjału zarówno na polu matematyki, jak i literatury. Mimo tego, jak wspominali jej szwedzcy przyjaciele, rzadko cierpiała na rozstroje nerwowe, co przypisywała swojemu czynnemu życiu, sypianiu po 4-5 godzin na dobę i uprawianiu ćwiczeń fizycznych.

 Zofia Kowalewska przez wiele lat chorowała na serce. To ono właśnie, słabe serce, było bezpośrednią przyczyną jej zgonu- nie wytrzymało zapalenia płuc, którego Kowalewska nabawiła się wskutek przeziębienia. Zmarła w Sztokholmie w 1891 roku w pełnym rozkwicie sił twórczych.

 Wybitna matematyczka, pisarka, publicystka, w końcu- kobieta walcząca o prawa kobiet (nie napiszę „feministka”, ponieważ nazwa ta została dzisiaj zdewaluowana i znaczy co innego niż kiedyś), która mogła zaistnieć nie tylko dzięki dużemu talentowi, pracowitości, odwadze i uporowi, ale również dzięki paru niepospolitym mężczyznom o otwartych umysłach.

This entry was posted in artykuł and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Comments are closed.