Zew natury

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

Za oknem nadal przepiękna zima i świerki pokryte śniegiem, ale w powietrzu już się daje wyczuć drgnienie wiosny. Tylko patrzeć, jak na grządce pod oknem wystrzelą żonkile i pierwiosnek (to wiosenny ptaszek) śpiewem odpowie na zew natury.

 Amor także już sposobi strzały (św. Walenty!): Chemia Zauroczenia

 

WIERSZE PRZEDWIOSENNE poprzednie tutaj

 

LEKKI GRUDZIEŃ

Perłowe światło grudniowego poranka
rozproszone na mgle
i świst niewidocznego kosa
ukrytego w naturze

dzisiejszy dzień życiu sprzyja

życiu
które znużone
z trudem wywiązuje się z życia

na pointach sosen
wynurzających się z jasnej mgły
szybki chód wysokiego światła

znaczy pomyślny szlak
po myśli czegoś
co nazwałbyś lekkością

co jest świetlistym wzlatującym zmyśleniem
westchnieniem przeciągającego się umysłu
na mglistych pastelach grudnia

gwizd kosa w chłodnej mgle porusza krwiobieg
odpamiętując nastrój dziecięcej zabawy
na ośnieżonym pagórku na skraju lasu

jeszcze nie wiem
że tajemniczy ślad płóz
niknący daleko, za ciemną ścianą drzew
— jest śladem moich nart
i przez arktykę trudu
prowadzi w bezczas i ciszę

bruzda na czole liliowego zmierzchu
którą wygładzi ośnieżony ranek

 

 

PRZEDWIOŚNIE

Monotonna modlitwa umarłego
pod topniejącymi śniegami
wybija się z ziemskiego tła
srebrzystym wodospadem leśnego strumyka.
Ciemna zieleń jodeł
w otulinie przedwiośnia
poi się wilgocią podpiwniczeń Czasu,
który poza materią i poza przestrzenią
swe źródło chroni.
Rozsrebrzone krople różańca
zsuwają się po smukłych
zielonych palcach jodeł.

Słychać w nich ciche i dalekie
wołanie.

 

 

DZIECIĘCOŚĆ

Rozsada w inspektach
tłoczy się pod szybą
przyszłe główki kapusty i sałaty
zawiązane w supełki
w pamięci ziaren
na słonecznych palcach
zielone listki liczą
ciepłe dni

dziecięcość przysiadła
na skraju inspektu – czekamy

czy natura nie umknie regułom
rządzącym ludzkimi umysłami
czy nie chowa czegoś w zanadrzu

w powietrzu wiszą pytajniki

wietrzyk zahacza na nich
wiosenne fatałaszki zapachów

leciutki śmiech się bawi
tuż pod powierzchnią zdarzeń
gdzie byt bytujący i nicestwiejąca nicość
mają się ku sobie – tracą głowę
pytania i odpowiedzi tu rośnie nadzieja

pod szybą inspektu wielka jak zagon kapusty
pod szyba Kosmosu
nadzieja większa niż Świat

 

 

SERCE SIĘ WYGINA

Serce się wygina
od nawoływania fletu
w wilgotnym lesie

przeciąga
mglisty orszak słów
przez marcowe żonkile

chłodny wiatr
precyzyjnie
odwzorowuje nastrój

ku chwale chwili

 

Z tomów: Przekłady z zieleni; Natura daje mi tajemne znaki; Rajski pejzaż; O, niebotyczna góro garów

 

 

This entry was posted in Popularyzacja nauki, wiersze and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Comments are closed.