Witamina D, nudyzm i Trybunał Konstytucyjny

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

220px-Cholecalciferol

Witamina D3

Jak ważna dla organizmu jest witamina D wiemy wszyscy. A to z tej przyczyny, że nawet osoby na skraju wtórnego analfabetyzmu albo rodzą dzieci, albo jako dziadkowie zajmują się wnukami, a więc miewają w domu wizyty pielęgniarki środowiskowej w ramach opieki nad rodzicielką i noworodkiem, później zaś — czy chcą czy nie chcą– bywają u pediatry. Pediatra, poza systematycznymi pomiarami niemowlęcia i ogólnym badaniem, zwraca także uwagę na możliwość krzywicy u małego pacjenta i profilaktycznie zaleca podanie witaminy D. Witamina D jest niezbędna do budowy kości.
W późniejszym wieku, kiedy kości zaczynają słabnąć i powoli upodabniają się do sita, znowu przypominamy sobie o witaminie D i profilaktyce osteoporozy.

Kłopot z witaminą D polega na tym, że organizm wytwarza ją jedynie wtedy, gdy nasza naga skóra jest wystawiona na działanie słońca. W słoneczne dni należałoby nago lub półnago (w każdym razie będąc możliwie maksymalnie odkrytym) posiedzieć na słońcu ze 40 minut dziennie. Rzecz w tym, że większość z nas całe dnie przesiaduje w pomieszczeniach zamkniętych, nie ma też nawyku zdejmowania np. koszuli, lub długich spodni, gdy od czasu do czasu jednak znajdzie się w plenerze, na zielonej trawce. Osoby starsze zaś w takich wypadkach szczególnie unikają obnażania się ze względów fałszywie rozumianej estetyki, lub w obawie przed szkodliwym tzw. zawianiem, co na ogół jest jedynie zabobonnym strachem przed świeżym powietrzem. Niemniej jest w tym trochę racji – seniorom zawsze wiatr w oczy—stara skóra ma znacznie osłabione zdolności wytwarzania witaminy D: słońce i codzienny topless latem na działce nie pomogą (potwierdzam, wypróbowałam na mojej dość starej skórze). Pozostają wtedy dieta (tłuste ryby, jajka, wzbogacone płatki zbożowe) i tzw. suplementy diety z witaminą.

Ale witamina D to nie tylko kości, to także zdrowie całego organizmu, w tym praca serca.

Grupa brytyjskich naukowców w klinice w Leeds przez ostatnie 5 lat dokonywała badań dotyczących wpływu witaminy D3 na pracę serca u osób cierpiących na niewydolność tego organu. Wyniki eksperymentu świat kardiologów uznał za zdumiewające.
Badania wykonano na grupie 163 pacjentów cierpiących na niewydolność krążenia z powodu zbyt słabego mięśnia sercowego, o średniej wieku 70 lat. Jak wiele starszych osób mieli oni zbyt niską zawartość witaminy D w organizmie, nawet w lecie. Pacjenci zostali podzieleni na dwie grupy, jedna z nich otrzymywała dawkę 100 mcg witaminy D w tabletce, druga– placebo w postaci pigułek z cukru. Pacjentom mierzono tzw. frakcję wyrzutu (EF), czyli wartość parametru określającego jaki procent objętości krwi wypełniającej komorę serca jest wypompowywany w czasie skurczu (podczas badania o nazwie ECHO). Zazwyczaj EF oblicza się tylko dla lewej komory, oczywiście można ją mierzyć także dla prawej. W omawianym badaniu mierzono obie. Wartość EF świadczy o wydolności mięśnia sercowego. U zdrowego człowieka frakcja wyrzutowa lewej komory powinna przekraczać 65%. Jeśli obserwuje się spadek EF poniżej 45-50%, mamy do czynienia z niewydolnością mięśnia, zaś frakcja wyrzutowa poniżej 20% jest jednym ze wskazań do transplantacji serca.
Pacjenci uczestniczący w badaniu mieli wartość EF równą 25-26% . Byli oni wcześniej poddani w szpitalu kosztownemu leczeniu (beta-blokery, inhibitory konwertazy angiotensyny, rozruszniki serca, itd.), ale nie przyniosło ono specjalnych rezultatów. Tymczasem, po leczeniu tanią, witaminową tabletką, uzyskano zaskakujące wyniki: u tych, którzy brali witaminę (nie placebo) nastąpiła wyraźna poprawa i EF podniosło się do 34%!

Na razie jest to tylko jeden eksperyment, a, jak wiemy, dla potwierdzenia wyników potrzeba więcej badań. W chwili obecnej kardiolodzy z Brytyjskiej Fundacji Serca (BHF) przestrzegają lekarzy przed rutynowym przepisywaniem wysokiej dawki witaminy D a także podkreślają, że symptomy choroby –owszem– uległy złagodzeniu, lecz nie wiemy, co w istocie stało się z samym sercem (chociaż zaobserwowano zmniejszenie rozdętego niewydolnością mięśnia). Tym bardziej, że pacjenci mimo poprawy EF nie wydają się być w wyraźnie lepszej formie.

Niemniej, wystawianie się na promienie słoneczne, o ile nie ma lekarskich przeciwwskazań, jest jak najbardziej racjonalne. Niektórzy nawet idą dalej- – uznają, że zdrowo będzie rozbierać się do naga, nawet gdy słońce nie operuje! Oto w ramach „lepszego odbioru sztuki” niewydolni koneserzy podziwiają sztukę współczesną, w ramach projektu niewydolnego artysty:

A nude tour group at the Museum of Contemporary Art Australia, Sydney, viewing Robert Owens Sunrise 3_ Photograph Christo Crocker_Museum of Contemporary Art Australia

 

 

 

 

 

 

 

Muzeum Sztuki Współczesnej, Naga grupa zwiedzających, Australia

Zdumiewający eksperyment? Owszem, ale to i tak drobnostka w porównaniu z zerwaniem szat w eksperymencie warszawskim: Trybunał Konstytucyjny, który sam łamie Konstytucję.

Lecz to temat na inny wpis i rozważania filozoficzne Szalonego Mohera (18): Do VI 2015 Trybunał Konstytucyjny przestrzegał prawa (założenie w dobrej wierze). Dla uproszczenia nazwijmy to–TK był zielony. Ale w czerwcu 2015 r. złamał prawo i stał się niebieski. TK nie chce uznać, że zawsze jest ziel-bieski. Zabawny twór…

Dane dot. badań medycznych ze strony Uniwersytetu w Leeds.

This entry was posted in artykuł, Varia and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Comments are closed.