Robótka — z posterunku codzienności

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

fot.KBK, Dmuchawce w mieście

 

 

ROBÓTKA

Taktyka dziergania
zawiera w sobie haczyki
ale generalnie robi się tak:
Dobrać pięć oczek spuścić dwa
dobrać pięć dwa spuścić dobrać
i tak przez kilkadziesiąt rządków
Potem zaczyna się ściąganie
więcej spuszczamy niż dobieramy
dwa dobrać pięć spuścić dwa dobrać
więcej spuścić i tak na okrągło
aż się łapiemy na tym że nitki i tak
może nie starczyć wtedy
przerzucamy się na ażur
dziergamy dziury o dowolnych kształtach
tu się objawia nasza artystyczna inwencja
do pracy tej wprzęga się wiatr
zaczyna pogwizdywać przez luki w materii
naszej sukni
powietrze się podnosi unosi coraz lżejsze
faluje drga jak dusza pod sufitem
nad operacyjnym stołem suknia płynie
odpływa
niknąc
napełnia się błękitem

 

 

Drodzy Czytelnicy,

ostatnio wpisy na mojej stronie pojawiają się rzadziej, ale od dłuższego czasu, niestety, mój los „spuszcza oczka”. Jestem pruta, zszywana i łatana nie tylko przez trwanie na posterunku codzienności, ale i przez chirurgów, którzy „łapią uciekające oczka” jak mogą. I w efekcie tej łataniny znowu zaczyna się powolne „dobieranie” — Siła Wyższa pozwala na dzierganie i „robótka” posuwa się do przodu, tj. nabiera objętości. Tak mi się przynajmniej wydaje. Oby tylko codzienne wichry nad naszym biednym kontynentem nie zmiotły nam nieba…

Wiersz ze zbioru: Mira Kuś, Zagubione słowa, Kraków2017
Zobacz: ”Zagubione słowa” na Malcie

”Zagubione słowa” w Kanadzie

 

This entry was posted in wiersze and tagged , . Bookmark the permalink.

Comments are closed.