Janek Wiśniewski padł, albo kto obalił komunizm

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

john-cage-swiatlo i murJohn Cage, Światło i mur

Czas pierwszej, „nielegalnej” Solidarności był czasem pięknym. I to pomimo zagrożenia życia, pomimo wiszących nad nami represji, więzień i tortur, nie mówiąc już o celowym utrudnianiu zwykłego, codziennego bytowania. Był to czas piękny, ponieważ 10 milionów Polaków zjednoczyło się wtedy w walce o wolność. Walce czynnej przy organizowaniu podziemnych struktur, drukowaniu ulotek i samizdatów, organizowaniu strajków (za co płacili życiem zapomniani dziś bohaterowie ), czy chociażby poprzez bierny opór, albo pomoc tym odważniejszym. Był to czas piękny, obfitujący w ludzką szlachetność i odwagę. Solidarnościowcy żyli we wzajemnym zaufaniu i gotowi byli nieść pomoc bliźniemu, niekoniecznie temu z podziemia, ale po prostu- słabszemu (głodny, chory). Inni, ci obojętni, też zaczynali nasiąkać podniosłością czasu i stawali się po prostu lepsi. Zmiany, jakie z wielkim bólem i trudem dokonują się w Polsce już od ponad 40 lat, to wynik pracy „Solidarności”, tych 10 milionów jej członków i następnych kilku milionów jej sympatyków. Ale także tych wszystkich, którzy już 10 lat wcześniej stanęli  w Stoczni bezbronni wobec karabinów, uzbrojeni jedynie w ludzką godność.

To my, Polacy, dokonaliśmy obalenia komunizmu! To niezłomna Anna Walentynowicz i jej prawi towarzysze ze Stoczni Gdańskiej wsparci działaniami milionów Polaków dokonali obalenia komunizmu!

Mówią, że upadła legenda „Solidarności”. Nie, nic nie upadło, a raczej UPADŁO NIC, bo niezłomna Anna wraz z wielu szlachetnymi zginęła w Smoleńsku, a część Jej kolegów jeszcze żyje, i żyje mnóstwo przyzwoitych Polaków, którzy należeli do „Solidarności” i na miarę swoich sił wspierali ją jak mogli.

Ludzka solidarność zaczęła się już w 1970 roku, na Wybrzeżu i ona dała impuls do powstania 10 lat później podziemnej „Solidarności”. Dla mnie, a myślę że dla wielu z nas, Symbolem „Solidarności” był i zawsze będzie martwy Janek Wiśniewski (Zbigniew Godlewski, zginał w 1970), niesiony przez kolegów robotników na wyłamanych ze ściany drzwiach. Jest On symbolem wszystkich tych, którzy w PRL oddali życie za wolność i ludzką solidarność.

Janek Wiśniewski: Świat wiedział, nic nie powiedział

***

PS  Z najnowszych wiadomości: Henry Foy, dziennikarz chyba najbardziej wpływowej gazety świata, „The Financial Times”, opublikował wywiad z Jarosławem Kaczyńskim (26 lutego). O wywiad starał się wiele miesięcy, bowiem JK nie jest chętny do rozmawiania z zagranicznymi dziennikarzami (być może nie wierząc, że Zachód wreszcie zaczął dorośleć i próbuje coś rozumieć; ponadto dziennikarze ci żywią wiele uprzedzeń względem Kaczyńskiego i Polski, wpojonych im przez wydawane u nas „świerszczyki” i ich „autorytety”). Czytając zapis rozmowy widać, że Foy, początkowo nastroszony wobec Kaczyńskiego, zaczyna przecierać oczy, rozumieć, że rozmawia z erudytą i osobą spokojną oraz sympatyczną, która w dodatku nie jest „zwierzęcym” eurosceptykiem, ale klarownie wykłada polskie racje i przedstawia sytuację Polski i jej obecnego miejsca w UE. W wywiadzie znajdują się też anegdotki dotyczące Jarosława Kaczyńskiego – ten „wstrętny, złośliwy kartofel” potrafi śmiać się z siebie! I chociaż czasem Foy nie rezygnuje z uszczypliwości, to zaczyna pojmować, że nie tylko naród polski, ale i Zachód został oszukany.
Artykuł utrzymuje się na pierwszym miejscu najczęściej czytanych tekstów. A „FT” jest w niemal każdym kiosku od San Francisco przez Europę, najdalszą południową Azję aż po wyspy Pacyfiku (U nas z tym gorzej).
Dostęp on-line do artykułu w „FT” jest, niestety, płatny. Ale można też dotrzeć do niego w dobrej bibliotece.

(„kingmaker” oznacza osobę bardzo wpływową, o dużej sile politycznej)

Zrzut_ekranu_2016-02-28_1049302

 

Zrzut_ekranu_2016-02-28_105011

Po prawej stronie zdjęcia lista najpoczytniejszych artykułów:

Posted in Varia | Tagged , , , , , , | Leave a comment

Św. Walenty, czyli chemia zauroczenia

Zanim zapłoną nasze biblioteki
(Z serii „Popularyzacja nauki”; poprzedni Fale grawitacji )

Patron zakochanych i chorych na epilepsję.
Ale czy oszołomienie hormonalne nie jest podobne do choroby?

Nie jest to złośliwość z mojej strony, lecz przecie pożądanie i podniecenie to jeszcze nie jest miłość,ale swego rodzaju zaburzenie pracy mózgu, przekładające się na objawy cielesne. Przeciwnie do choroby- bardzo przyjemne

Zofia Stryjeńska- zaloty

CHEMIA ZAUROCZENIA

Przyspieszony oddech, rumieniec, uczucie błogości, wszystko to zawdzięczamy „narkotykom” produkowanym przez nasz organizm

Nadchodzi wiosna i chociaż „okres godowy” człowieka trwa cały rok, to właśnie wiosną doping natury jest wystarczająco duży, by poczuć „burzenie się krwi” i wzmożoną tęsknotę za aktywniejszym życiem oraz nowymi doznaniami, może nawet zakochaniem się, a żeby było bardziej romantycznie – od pierwszego wejrzenia.

Kiedyś uważano, że siedliskiem miłosnych uczuć jest serce, chociaż niektórzy znawcy lokowali je w wątrobie. Dzisiaj wiemy, że za miłosne burze odpowiedzialny jest mózg i produkowane przez niego substancje chemiczne, a namiętne uczucie stanowi rodzaj narkotykowego oszołomienia. Nie wszyscy ulegają mu jednakowo łatwo, tak jak nie wszyscy są jednakowo podatni na narkotyk i skłonni do uzależnień. Więcej

Posted in artykuł, Popularyzacja nauki, Varia | Tagged , , , | Leave a comment

Odkryto fale grawitacji

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

(Z cyklu „Popularyzacja nauki”; poprzedni Głaski i niuchy)

Dzisiaj o godz. 15.30 czasu Greenwich (10.30 am ET) obiegła świat wiadomość nadana z Waszyngtonu (z oficjalnej, zwołanej z tej okazji konferencji), że naukowcy z LIGO (Laser Interferometer Gravitational-wave Observatory), po wielu latach obserwacji, zarejestrowali fale grawitacji.Uczestnicy konferencji czekali w napięciu, bo już parę lat temu ogłoszono wykrycie fal, ale dowody były niewystarczające, odkrycie trzeba było odwołać, jednym słowem zdarzył się kiks. Kilkanaście minut temu (teraz u nas 16.46, czas zimowy) odkrycie zostało ogłoszone i definitywnie potwierdzone! Zarejestrowane fale grawitacyjne były wyemitowane podczas kolizji dwu masywnych „czarnych dziur”, zderzających się ze sobą z prędkością równą połowie prędkości światła 1.3 mld lat temu, a które to fale we wrześniu 2015 roku dotarły do Ziemi (analiza danych i potwierdzenie odkrycia wymagały czasu).

Są to dwa odkrycia w jednym. Oprócz zarejestrowania fal grawitacyjnych okazało się, że czarne dziury mogą być aż tak ciężkie, że dochodzą do 36 mas Słońca (nie spodziewano się tego; do tej pory znano dziury o masach równych 3-15 mas Słońca)– jedna z „dziur” miała masę 29 Słońc, druga–36.

  Fale grawitacyjne nie są falami takiego typu jak np. światło, ale powodują „zmarszczki” w strukturze czasoprzestrzeni Wszechświata. Większe podobieństwo można znaleźć z falą głosową powodującą falowanie ośrodka, w którym się ona rozchodzi. Einstein w swojej teorii względności przewidział, że ciężkie obiekty (jak Ziemia) powodują zauważalne odkształcenie czasoprzestrzeni, co jest odczuwane jako grawitacja.

Jak zmieni to fizykę i astronomię?– zobaczymy. Czy przyczyni się do tego, na czym „poległ” Einstein, a o czym fizycy marzą od dziesięcioleci, tj. do powstania kwantowej teorii grawitacji ?- nie wiem, może, gdyby np. okazało się, że fale te mają jakieś specjalne właściwości, o których się nam jeszcze nie śniło? Byłby to kolosalny skok cywilizacyjny, który trudno sobie wyobrazić.
Ale po prawdzie, to jeszcze trudniej zrozumieć, że ten sam cywilizowany świat pozwala, aby w biały dzień, na oczach wielu świadków, bezkarnie polowano na ludzi na ulicach, basenach, placach miejskich, w szkołach, portalach, środkach komunikacji miejskiej itp. I żeby ofiary bały się o tym mówić, a policja reagować.

Muzyka sfer

Posted in Varia | Tagged | Leave a comment

Zioła i amaranty

Zanim zapłoną nasze biblioteki

Zioła i amaranty- okładka1

Nakład „Ziół i amarantów” został wyczerpany, dlatego- aby ocalić od zapomnienia-  przypomnę fragment eseju Wojciecha Ligęzy pt. Uroczystość istnienia —  o poezji Miry Kuś, zamieszczonego na okładce tomu.

crows feast on persimmon fruits in Ulsan, South Korea, fot YONHAP_EPAfot YONHAP

Wydany na trzydziestolecie debiutu książkowego wybór wierszy Miry Kuś Zioła i amaranty gromadzi najcelniejsze utwory liryczne tej znakomitej, lecz wciąż zbyt mało znanej poetki. W wierszach tych nie zostają zawarte kompromisy z gustem powszechnym, poetka nie liczy się z sezonową modą literacką i, podkreślając autentyczność doświadczeń, lekceważy przewidywalne rozwiązania artystyczne oraz myślowe.
Czytelnik oprowadzany jest zatem po świecie osobistych (bywa, że osobliwych) fascynacji, obsesji, snów i lęków. W liryce Miry Kuś przypadki ludzkiego losu spełniają się na wielkiej kosmicznej scenie, ale też w kameralnych wnętrzach małego poszczególnego życia.
Ten dwoisty układ odniesień warunkuje nieustający proces oswajania i rozumienia naszej chwilowej obecności w świecie. Człowiek jest myślącą drobiną wszechświata, która udziela świadomości bytom przyrodniczym i włącza je w krąg rozmówców. W milczącym dialogu, wciąż podejmowanym w omawianych wierszach, liczy się przede wszystkim nieustające zdumienie, że obcujemy z czymś niby znanym, lecz w istocie niepojętym. Chciałoby się powiedzieć najkrócej: według poetki praca zaangażowanego przeżycia nigdy nie jest wystarczająca, a każdy komunikat dotyczący natury uderza zniewalającą nowością.(…)”

Tekst w całości jest zamieszczony w „Ziołach i amarantach” oraz w „Kontekstach Kultury” nr 7, 2011; u mnie, na stronie „Inni o mojej twórczości”, jest link odsyłający do „Kontekstów” i tego pięknego eseju.

nasa_-_the_andromeda_galaxy__m31__spyral_galaxyfot.NASA

Leszek Elektorowicz o Ziołach i amarantach: „Książka wybitna”.

Posted in O mnie, wiersze | Tagged , | Leave a comment

Szalony Moher (15 ): Sex-misja po angielsku

czyli liberalny Zachód ruszył głową

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

_images_by_Peter_Kennard2instalacja:Peter Kennard

Liberalny Zachód i ruszenie głową brzmi jak oksymoron i jest nim w istocie. Otóż, jakiś rok temu w Wielkiej Brytanii oskarżono mężczyznę o gwałt na kobiecie. Media nie podają obywatelstwa mężczyzny, ani kraju pochodzenia, ale –sądząc po „zerze tolerancji”– jest to zapewne rdzenny Brytyjczyk, a może nawet rdzenny Polak, jak by powiedzieli ksenofobi. Po odwołaniu się od skazującego wyroku sądu, mężczyzna ów został w drugiej instancji uniewinniony, bo koniec końców zostało w sądzie oświadczone, że kobieta też była chętna, a radość obopólna.

Śledczy (w Yorku), nie mogąc na drodze prawnej napiętnować mężczyzny oczyszczonego z zarzutu gwałtu, oświadczyli, że mimo wszystko, pozasądownie, podlega on restrykcjom online i wymaga się od niego, aby złożył na policji deklarację o posiadaniu telefonu z dostępem do Internetu, z którego można wysłać wiadomość tekstową, lub zadzwonić. Jest to tymczasowe zarządzenie dotyczące seksualnego ryzyka, wydane przez sędziów pokoju w Northallerton w grudniu i przedłużone na następne cztery miesiące przez sąd w Yorku. Wygasa zatem w maju, ale, okazuje się, niekoniecznie—wtedy może zostać wdrożona pełna procedura, nad którą trwają pospieszne prace, i zarządzenie można przedłużyć nie tylko o całe lata, ale nawet do śmierci uniewinnionego przez sąd osobnika, zobowiązanego w dodatku do posiadania telefonu z dostępem do sieci, nawet na łożu śmierci.

Czego dotyczy zarządzenie? Jak podało BBC, mężczyzna dostał pismo informujące go o przymusie powiadamiania policji, z 24 godzinnym wyprzedzeniem, o każdorazowym zamiarze odbycia stosunku seksualnego z kobietą. Mężczyzna musi również podać szczegóły identyfikujące daną kobietę, w tym imię i nazwisko, jej adres i datę urodzenia (!). W przeciwnym wypadku oczyszczonemu przez sąd z zarzutów czterdziestolatkowi grozi do 5 lat więzienia. To cywilne rozporządzenie zostało wprowadzone do angielskiego i walijskiego prawa w ubiegłym roku i może być stosowane przez policję po wystąpieniu przez nią z prośbą do stosownych władz, o ile policja uważa, że osoba, nawet jeśli nigdy nie była karana za seksualne przestępstwo, może jednak stanowić dla kogoś seksualne zagrożenie.

Jakby powiedzieli nietolerancyjni Europejczycy, mężczyzna, którego ściga już nie prawo, ale właściwie bezprawie w masce prawa, jest na pewno „caucasian”. Ale mnie, jako Szalonemu Moherowi, świta inna myśl — nastąpiła upragniona integracja i znaleźliśmy odpowiedź na pytanie: Dlaczego pewne, nudzące się zbiorowiska mężczyzn na Zachodzie tak bardzo domagają się smartfonów najnowszej generacji i dostępu do internetu oraz wciąż mają pretensje, że ten jest zbyt powolny.

*

PS Wczoraj Marian Kowalski świetnie się spisał w TVP info (które bardzo się zmieniło na korzyść, po objęciu go przez red. Rachonia z Republiki). Już dawno nie słuchałam tak wyrazistego wywiadu, mocnego acz bez wulgaryzmów, trafiającego w sedno z wszelkimi odpowiedziami. Odpowiedzi zwięzłe, logiczne i dobitne.
Red. Holecka zadawała sensowne pytania, z rzetelną, dziennikarską obiektywnością, ale towarzyszące napięcie sprawiło, że aż poczerwieniała pod koniec wywiadu, zresztą ja też miałam szybsze tętno- PRAWDA w telewizji!

Posted in Varia | Tagged , , , | Leave a comment

Głaski i niuchy

(Z cyklu „Popularyzacja nauki”; poprzedni Zapach jaśminu)

Olga Boznańska- macierzyństwoOlga Boznańska, Macierzyństwo

METODA KANGURA

O tym, jak ważną rolę w naszym życiu psychicznym odgrywa dotyk nie trzeba nikogo przekonywać. Od dotyku właśnie psycholodzy z Erikiem Bern’em na czele jednostkę aprobaty społecznej nazwali „głaskiem”. Zainteresowanie, pochwała, podziw, uśmiech, pocałunek, pieszczota- to właśnie są głaski. Przeprowadzono nawet badania, które pokazały, że osoba po otrzymaniu bodajże 24 głasków przed zajęciem miejsca za kierownicą samochodu powodowała, statystycznie rzecz ujmując, mniej wypadków.
Wszelkiego rodzaju uczucia odczuwamy poprzez ciało, a więc poprzez węch, dotyk, smak, słuch, wzrok. Ale podczas kiedy słowa (oraz oczy) mogą kłamać, węchu i dotyku właściwie nie da się oszukać. Z punktu widzenia ewolucji człowieka oraz tzw. chłopskiego rozumu węch należy do najstarszych, dobrze rozwiniętych ludzkich zmysłów, czego potwierdzeniem jest usytuowanie jego ośrodka w starej, podkorowej części mózgu. I chociaż dzisiaj nasz węch nie jest już tak wyczulony jak to było kilkanaście tysięcy lat temu, to przecież właśnie zapach, na nowo odczuty a kiedyś zapamiętany, potrafi wywołać w nas lawinę wspomnień- obrazów i nastrojów, którym zapach ów kiedyś towarzyszył.
Nasze ciało wydziela swoją specyficzną woń, nie do podrobienia, bezbłędnie wyczuwaną przez zwierzęta; np. pies nie pomyli swego właściciela z inną osobą. Na ten nasz podstawowy zapach, będący czymś w rodzaju „zapachowego odcisku palca”, nakładają się dodatkowe komponenty, wyczuwane przez wrażliwy nos, jak np. specyficzne zapachy towarzyszące różnym chorobom (wyszkolone psy „wywąchują” w swoim otoczeniu cukrzyków, także chorujących na raka płuc) i różnym odczuwanym przez nas emocjom: spokoju, złości czy lęku. Nasza skóra również wyraźnie reaguje, poprzez zmianę wilgotności i potencjału elektrycznego, na odczuwane przez nas emocje. Toteż zapachem i dotykiem obnażonego ciała potrafimy sprawić, aby stworzenie o specjalnie uwrażliwionych zmysłach węchu i dotyku bezbłędnie rozpoznawało nas i nasze emocje.
Przerażonym stworzonkiem, które mocno reaguje na woń i dotyk, a jeszcze nie widzi oraz nie rozróżnia dźwięków i słyszy jedynie przeraźliwe gwizdy i szumy, któremu jest zimno, i które pozostaje w silnym szoku po wydostaniu się z bezpiecznej, ciepłej, ciemnej i cichej niszy wypełnionej płynem na obcy, huczący, bezbrzeżny przestwór powietrza jest noworodek. Toteż pierwszym, naturalnym i zdrowym odruchem będzie przytulenie noworodka przez matkę do jej nagiego ciała. Kiedyś w naszych szpitalach położniczych było to niemożliwe, obecnie pozwolono rodzącym matkom na ten „luksus”. Przez następne dwa, trzy dni pobytu obydwojga w szpitalu noworodek jest kilka razy dziennie podawany matce do karmienia, zatem jego stres jest co parę godzin łagodzony przez kontakt cielesny- zapachowy i dotykowy- ze znaną mu od miesięcy osobą. Ale co ma na to „powiedzieć” wcześniak, z nieuformowanym dostatecznie systemem nerwowym, niewykształconymi w pełni organami, zamknięty w inkubatorze i tym samym odizolowany od ciała matki?
Otóż holenderscy położnicy, wzorując się na naturze, stosują w takich wypadkach tzw. Metodę Kangura (Kangaroo Method). Polega ona na tym, że każda matka wcześniaka dwa razy lub, jeśli jest to niemożliwe, minimum raz dziennie przychodzi do szpitala i w pomieszczeniu z inkubatorem, w którym jest jej maluch rozbiera się do pasa, po czym pielęgniarka wyjmuje dziecko z inkubatora, nie odłączając go od niezbędnej aparatury, i nagie podaje matce. Matka przez godzinę tuli je do swojego również nagiego ciała, pieści je i hołubi. Noworodek poznaje matkę po zapachu a każdy dotyk jej skóry jest dla niego „balsamem na ogromnie zestresowaną maleńką duszę”. Każde spotkanie matki z dzieckiem jest filmowane za pomocą kamery video przez przeszkoloną pielęgniarkę, która następnie ogląda z matką nakręcony materiał. Wskazując matce mało dostrzegalne szczegóły w zachowaniu malucha uczy ją wnikliwej obserwacji oraz prawidłowego odczytywania reakcji takiej drobiny, jaką jest wcześniak. To motywuje mamę do tego, by nie zaniedbywać wizyt w szpitalu, widzi ona bowiem w jaki sposób rodzi się więź pomiędzy nią a odseparowanym przecież od niej na 22 godziny na dobę noworodkiem. Oprócz tego rodzicielka, oswajając się z dzieckiem, pozbywa się często występującego u niej lęku przed pielęgnacją kogoś tak małego. W ten sposób podjęta opieka nad wcześniakiem przynosi dobroczynne, dalekosiężne skutki. Może się to wydawać nieprawdopodobne, ale tak jest w istocie, że nawet kilkunastodniowy stres, wywołany u noworodka pobytem w inkubatorze i nie łagodzony w żaden sposób odbija się na psychicznym komforcie jego nie tylko dziecięcego, ale i dorosłego życia– mówi dr Jan van der Does, holenderski psychiatra dziecięcy. W Holandii Metodę Kangura zaczęto rozpowszechniać w 1985 roku i obecnie praktykują ją oddziały położnicze w niemal wszystkich szpitalach. Promowaniem tej metody zajmowała się w Holandii rządowa instytucja SPIN NETHERLANDS. Jest to skrót pierwszych liter pełnej nazwy, która w polskim tłumaczeniu brzmi: Fundacja Promocji Intensywnego Leczenia Rodziny w Holandii. Doktor Jan van der Does, społecznik-pasjonat, Kawaler Zakonu Johannitów w ramach swojej pracy charytatywnej przeniósł ideę SPINU- u na polski grunt. Na razie instytucja SPIN- POLSKA szkoli swoich tzw. trenerów w metodzie posługiwania się kamerą video podczas pracy z rodzinami w ich domach, a która to praca ma na celu tworzenie bądź wzmacnianie więzi wewnątrzrodzinnych poprzez uczenie rodziców prawidłowej komunikacji z dziećmi. Zapytany przeze mnie czy wpuszczanie matek na oddział noworodków nie grozi przenoszeniem infekcji z zewnątrz, dr Jan van der Does powiedział:- Nie, tego nie trzeba się obawiać. Naprawdę groźne są infekcje wewnątrzszpitalne. I groźne jest pozostawienie wcześniaka samemu sobie z jego przeogromnym stresem.

cat's pajamas_2871-2864132-30

„Dziennik Polski”, 2000 (upłynęło trochę czasu od ukazania się felietonu, ale co do głasków– żadnych zmian, od tysiącleci:)

*

_images_platek sniegu2

W dniu święta Trzech Króli wiersz.

_images_platek sniegu2

Posted in artykuł, Popularyzacja nauki | Tagged , , , , , | Leave a comment

Kombonianie na krańcu świata

Mama o. Tomka, jednego z polskich kombonianów, była uczennicą moich rodziców, a kiedy założyła rodzinę i wraz z mężem wybudowała dom obok szkoły, stała się naszą sąsiadką. Chociaż dzisiejszego misjonarza i mnie dzieli duża różnica wieku, to łączą nas wspomnienia i dawne, dobre sąsiedztwo oraz…romantyzm. Tak, romantyzm; chyba nie muszę mówić z czego i na rzecz czego rezygnuje misjonarz na krańcu świata oraz poeta w którymkolwiek miejscu by był, o ile chce być prawdziwy. I co ich do tego pcha.

Taką choinkę bożonarodzeniową ma ojciec Tomek i zaprzyjaźniona z nim grupa wiernych (fotografie: padre Tomasz):

Boże Narodzenia-1-IMG_7365Choinka, Boże Narodzenie 2015

Drzew iglastych tu nie ma, w ogóle brakuje wielu rzeczy, ale coca-cola jest wszędzie—pisze do mnie dawny sąsiad.—To i drzewko jest takie, jakie jest.—Czyli z butelek plastikowych po coli i ze światełkami zrobionymi metodą chałupniczą. Misjonarz Tomek oprócz teologii ukończył wydział elektryczny na uczelni technicznej— nawet nie śnił, wybierając tego typu studia, do czego przydadzą  mu się kiedyś inżynierskie umiejętności.
Więcej

Posted in Varia | Tagged , | Leave a comment

Zapach jedliny (1)

Witaj w moich stronach, Internetowy Wędrowcze, jeśli chcesz odpocznij, proszę, przy poezji

_images_Mira_Kuś_IMG_2413

Dziewięć wierszy zimowych
plus jeden
na każdy sezon

GRUDNIOWY PORANEK

Z mgły
nieoczekiwanie
wyłaniają się oszronione drzewa i krzewy.
Biali kurierzy czyjeś obecności,
niosący mgliste listy
z tajemnymi pieczęciami.
W nieruchomych szatach, białych, misternych koronkach;
w wykrochmalonych, sztywnych krezach,
w których chronią miękkie, czujnie wyciągnięte szyje.
Cisza głęboko skrywa niepokój.
A jeszcze głębiej ukrywa – spokój. Wielki, bezbrzeżny
dar łaskawy odległych, śniegowych pól
ludzkiego umysłu.
Sprawy najprostsze. Czy spadnie śnieg?
Czy powietrze straci głowę i zawiruje
białymi śnieżynkami?
Zapach mlecznej porannej kawy
zakotwicza płynne kształty. Powoli
pojawiają się kontury i wyraźnieje krajobraz
pod znużonymi powiekami.
Jakiż to ptak
zaczyna nagle swą piosenkę?

XII 2004

_images_platek sniegu2

 

 

ZIMOWA RYCINA

Znakomita widoczność.
Kreski ogołoconych drzew
rylcem wyryte w powietrzu;
wyglądają zza nich
pokryte śniegiem dachy starej wsi.
Za oknem stoi zimowa rycina,
jej namacalna głębia wciąga umysł.
Jest to rycina
z ruchomymi ptakami, wielkości muszki,
które przefruwają przez rysunek;
i z dymem
unoszącym się z kominów.
Z szarych chmur w głębi rysunku
zaczyna padać śnieg.
Zza horyzontu ciszy
dobiega ujadanie burka.
Kreska się pogrubia, bo wielkie, białe płatki
rozmazują kontury.
Wyrazisty obraz niknie w tle,
apla śniegu
staje się pierwszym i jedynym planem.
Z rysunku słychać stłumione,
dalekie nawoływanie
poprzez zamieć
i czas.

_images_platek sniegu2

 

 

MINUS TRZYDZIEŚCI

Zeszklony potok
Metalowa poręcz mostka
chwyta dłonie i nie puszcza Ściska
lodową obręczą Mróz aż parzy
Brzozowy zagajnik
jak wycięty ze szkła podchodzi szybą
do stawu Ktoś tnie diamentem
tafle lodu ktoś raszplą
piłuje zmrożone okowy
Wkrótce
wszystko cichnie
Mróz tężeje
Srebrzysty pstrąg strumyka
na białym półmisku z lodu zastyga
Cieniutka smużka dymu
unosi się z komina
Cisza

_images_platek sniegu2

 

 

WERSALKA

Kwiaty mrozu na szybach
znaki pamięci
dawane z cieplnej zapaści
przez odrętwiałą naturę
a myśmy już dawno
położyli uszy
po sobie
tu leżymy
o tu

_images_platek sniegu2

 

 

LAS STOI W BIELI

Najdelikatniejsza pora
sezon dla ciszy
i wyobraźni
i dla ciepła
cynfoliowe papierki
po cukierkach
rozkwitają na śniegu
była tutaj dzieciarnia
jeździła na sankach
jeszcze widać ślady płóz
jeszcze zza pagórka słychać
wesołe pokrzykiwania
śnieg prószy
zasypuje ślady
siwizną pokrywa
czyjeś włosy
i czyjaś twarz tu zostaje
zmrożona szronem

_images_platek sniegu2

 

 

JAWA

Pomalowane szarą bielą
gałązki w glinianym dzbanku
wychylają się z jawy
w grudniowy sen,
który się śni
brzozie za oknem
rosnącej na zboczu
osiedlowego wzniesienia.
Białe, przyprószone srebrnym brokatem
nie z brzozowego świata, na dębowym biurku,
chyba roślinni anieli…
Za szybą
zniknął horyzont, bo śniegowe połacie
zlewają się z niebem, pod śniegiem
całe niebiosa. Spod zasp
wyglądają wierzchołki drzew
i ogony komet…
Wychylam się z loggi
w niebieskie sfery Wszechświata;
w czyjś sen
albo w czyjąś jawę

_images_platek sniegu2

 

 

WIGILIJNE POPOŁUDNIE

Sikory z żółtymi brzuszkami,
w błękitnych czapeczkach przysiadają
na zielonych jodłowych gałązkach,
wśród których wiszą skórki słoniny
i ciasteczka z nasion- bożonarodzeniowe drzewko
na balkonie, ptakom na wysokościach,
niech się stworzenie raduje.
Mróz przestępuje z nogi na nogę,
chucha w dłonie.
Słońce zachodzi czerwono
– okrągły brzuszek gila
za chwilę zeskoczy
z gałązki horyzontu
i gwiazda
zapali się na niebie.
Człowiek
odezwie się
po ludzku.

_images_platek sniegu2

 

 

ZAPACH JEDLINY

Zapach jedliny w pokoju
rozwija rulon pamięci
zielony arras przetykany żywicą
i lukrowanymi pierniczkami
Padające płatki śniegu
łączą niebiosa z ziemią
obudzone dziecko mówi:
powietrze zachorowało na odrę
Marzenia zakutane w szaliki
ślizgają się przed szkołą Ogród
naciągnął śniegową pierzynę na uszy
a jabłonie i grusze schowały swe dłonie
w białe mufki
Gorący jeszcze żużel dymi na ścieżce
Czas biegnie po nim gołymi stopami
wyparowuje życie
stygnie żar

_images_platek sniegu2

 

 

ZZA OŚNIEŻONEGO LASU

Zza ośnieżonego lasu słońce wysuwa
złoty nos. Mróz.
Ale nie ma odwrotu. Świat toczy się dalej
i trzeba wstawać.
Ściana, do której mówiłeś w nocy
odwraca się tyłem i zaczyna chrapać;
chyba, że to znowu sąsiad,
który kocha wiertarkę.
Słońce rozpryskuje się
na lodowych soplach zwisających z dachu,
złote skry sypią się na śnieg. Wzrok
nabiera jasności, przenikliwe
spojrzenie powietrza prześwietla cię
na wylot. Widzieć lekkość
co za szczęście.

_images_platek sniegu2

* * *
góry to góry
lasy to lasy
a woda to woda
poezja jest tym
co czyni cię sobą
Winter Sun, Wu Guanzhong, 吳冠中, 1919–2010

Wu Guanzhong, Zimowe słońce

 

Wiersze ze zbiorów z lat 1974-2010

A tu świateczna opowieść:

Historia Gwiazdy Betlejemskiej

Fra Angelico Adoration

Posted in wiersze | Tagged , , , , , , , , , , , , | Leave a comment

Kto Obgryzł Dorsza

Zakaz pływania_1oZakaz pływania

Znalazłam dzisiaj w sieci:

– Dlaczego KOD nie demonstrował 13 grudnia? – Bo stan wojenny był zgodny z Konstytucją.

 

Posted in Varia | Tagged | Leave a comment

13 grudnia

 

powiewajaca-flaga-polski

 

Posted in Bez kategorii, Varia | Tagged , , , | Leave a comment

Redyk

 

redyk, ulice Madrytu, fot -Daniel Ochoa de Olza_AP

Posted in Varia | Tagged , | Leave a comment

I ty zostaniesz inteligentem

_images_Mira_Kuś_zimowy_świerk_2009_IMG_2562

Matematyka

Parę dni temu zaprzyjaźniony nastolatek zapytał mnie, co ma robić, żeby zostać inteligentem; prawdziwym, a nie tylko „dyplomowanym”. Jeśli się głębiej zastanowić i wziąć pod uwagę wszelakie aspekty tego problemu, to odpowiedź byłaby długa i zagmatwana. Ale co powiedzieć niecierpliwej, młodej osobie, żeby było krótko , węzłowato i zrozumiale? Na ogół najlepsze są pierwsze myśli, które przychodzą nam do głowy. W tym wypadku były to: zdać na piątkę maturę z matematyki i przeczytać, na ile się da wnikliwie, niekoniecznie spory, ale dobrze wybrany zestaw książek.
Po co matematyka? Żeby młody człowiek uładził rozchełstany umysł i przyzwyczaił go do wysiłku logicznego myślenia. Już słyszę, że zdać na bardzo dobrze, to za dużo. Nie zgodzę się z tym, uważam, że każdy przeciętnie uzdolniony i pracowity człowiek może zdać matematykę na czwórkę. W końcu są to zwykłe zadania maturalne, a nie zagadki dla olimpijczyków. A skoro chce się być inteligentem, to wypada mieć więcej pomysłowości i lotności niż uczeń średnio uzdolniony. I nawet, jeśli po latach zapomnimy co to jest cotangens czy krzywa Gaussa, nie zmieni to faktu, że mózg, który został wytrenowany do myślenia, nadal będzie podążał koleinami logiki, a nie kluczył między myślami, jak nie przymierzając sędzia po kodeksie.
Co do lektur. Powinny to być takie książki, które przynoszą niezafałszowaną wiedzę o historii świata, w tym naszej historii, o naturze człowieka i jego miejscu we Wszechświecie, także książki, które niosą radość i śmiech (to nas różni od zwierząt) i które uczą nas fantazji i lekkości , jak np. książeczka Cortazara „Opowieści o kronopiach i famach”, lub pozwalają obcować z niezwykłą wrażliwością i zadziwiającym urokiem opisu brutalnej przecież rzeczywistości („Humor/najwyższa sublimacja bólu”- z mojego wiersza pt. Sublimacja), jak w „Śmierci pięknych saren” Oty Pavla.
Książek, które powinniśmy przeczytać jest wiele, ale chyba należałoby zacząć – i jest to lektura obowiązkowa nie tylko dla Polaków, ale może przede wszystkim dla ludzi Zachodu—od samizdatów Aleksandra Sołżenicyna i Władimira Bukowskiego (np. „Archipelag GUŁag”,”Oddział chorych na raka”, „ Listy rosyjskiego podróżnika” , te ostatnie wydane w drugim obiegu w 1988, Wyd. WP „MOST”). Są to książki, bez których młody człowiek nie jest w stanie nawet po części pojąć w jakiej rzeczywistości żyje i jakie mechanizmy od dziesiątków lat rządzą światem

*

Książki drugiego obiegu wypożyczał mi co tydzień Kornel Filipowicz. Inteligentny, błyskotliwy, o świetnym guście literackim i wyrafinowanym poczuciu humoru. Przepadałam za rozmowami z nim, i za docinkami, na które wspaniałomyślnie mi pozwalał, zresztą sam nie pozostając dłużnym. (cd w „W szufladzie”)

*

PS Waldemar Żyszkiewicz napisał do mnie list, z którego pozwolę sobie zacytować parę fragmentów (za pozwoleniem Autora): „Masz fajną witrynę internetową. Przejrzałem ją z zaciekawieniem i przyjemnością. Bardzo spodobały mi się Twoje wiersze (…) także Twe teksty z pogranicza nauki oraz humanistyki. Wnikliwej, rozumiejącej. Więcej znajdą Państwo TUTAJ

Z Codziennika:
20 maja 2016
Proszę posłuchać ile warta jest znajomość matematyki! Matematyka a choroba filipińska

Posted in Codziennik, O mnie, Varia | Tagged , , , | Leave a comment

Szalony Moher (14) pisze wiersz: semi-erotyk

Jackson Pollock_visualizationJackson Pollock

 

O!

O, Bońska Barabario! O, transmogryfikacjo, która holendrujesz w Bruxel!
Nazwałbym Cię by-najmniej Długością Długiego Ogórka! Piedestałem chmurnym!
Co po nocy postmodernistycznie jaśminowy zapach
ekstrapoluje transgresywnie
oksymoronem zuchwałym! A!
Jakże bońsko wygląda Twe oko!
Przez dwie dziurki guzika przeciągasz nitkę cyklonu
i kręcisz, kręcisz, wszechogarniając
triangulacyjne ciągi. Postęp geometryczny poprzez afiliację!
Czyż nie o to chodziło?!
O, gdybyż! Wątpliwości, ach one, szarpią
układ liweryczny a żółć opalowa
kołysze na falach niepokoju łódeczkę nadziei. Cyklady,
falujące Cyklady uniesień
sublimują już za horyzontem. O, Transcendencjo Symultaniczna!
Bara-bara lecz kuda?, Nowa Era najeżdża
pontonem wielce-kulturalnie!
Pamiętam cicer cum caule w łazience Junckersa
widziałem czyjąś nogę sinusoidalnie goloną.
W ogórkach i śmietanie, w argentyńskim rytmie kiwającą
–przy ruskim szampanie i ciastku z kremlem– pośrodku talerza,
tango immunopresyjne alergicznych czuć, wycinane
ząbkami ryby piły na parkiecie aksamitnym brzucha. Anielo,
aniele, obcasem olą’da czerwonym
wprost w moje serce?! A quota oddechu?
COD czytaj KOD – to dorsz (ten od Sowy? zapytaj Julii)
lub worek mosznowy – Aniele, pamiętasz? Gdy na półmisku
w galarecie pikietowałem Twoją demokrację w delcie
Wezery i Donu? Jakże słodko azymut konfitur
drogę nam wskazywał, lecz dzisiaj…
szprotkę mi pokazujesz, zapłaty za tlen żądasz … Boleję,

ach, psychodelia nocy daktylem i stopą wiedzie pieśń
nad przepaść. Tam, w zawieszeniu, na chorągwi nocy gwiazdy
i Twoja, Aniele, złamana Krzywizna Banana.
O,
depilacjo serc niemożliwa.
 

            używki: krakowski smog; dopalacze: Wiadomości, Wydarzenia, Fakty

 

Jackson Pollock-the-she-wolfJackson Pollock

Posted in szalony moher powiedział, wiersze | Tagged , , | Leave a comment

Wiersze kuchenne

 

_images_Joan_Miro_Pejzaz_kataloski2

 

MĄTEWKA, ROZGWIAZDA

Mątewka, rozgwiazda
na ramieniu nocy,
na tle ciemnej kuchni
pryskające złoto z warkoczem,
kometa
naukowo: Halleya *)
odświętnie: gwiazda Giotta
powszednio: mątewka, czas naleśnikowy.

Puchnie, rozrasta się, pęcznieje
drożdże mleko wanilia.
Słodka samotność, z rzeczą obcowanie.
Patelnia, tłuszcz, ogień
ciepło i zapachy
wypełniają kuchnię empatią.

Moje ręce z miłością nalewają ciasto
na rozgrzaną blachę.
Każda rzecz jest ciepła i czuła.
Bakalie, puszysta śmietana,
cukier puder topią się
z myślą o języku.

W drzwiach czekają
synek,
muzyka sfer,
Wszechświat

z naleśnikiem w zębach.

 

*) Dzisiaj już wiemy, że nie była to kometa Halleya.
Więcej na ten temat: Historia Gwiazdy Betlejemskiej

 

Joan Miro,Nádherný obraz Joana Miróa z roku 1946

 

KUCHENNA KANTATA

Ale i kuchnia ma swoje blaski
i lśnienia
waniliowe sosy bite śmietany i kremy
lukrowane ogrody
lodowe malinowe groty
truskawkowe bale

orkiestry smaków
czynele zapachów
wzruszenia natchnienia i piana
deserów

desery desery poziomkowe szlagiery

i w fermacie
za kominem świerszcz
zaczarowany

 

Joan Miro -Port larger image-PortraitW KUCHNI

W kuchni cicho.
Księżyc kładzie się błyskami
na szklankach w kredensie.
Zakradam się na palcach
w koszuli nocnej i boso.
Przecież to niemożliwe
– kiedyś na pewno przyłapię
prozę na poezji.

 

 

OŻYWIŁA SIĘ NIECO TA JASKINIA

Ożywiła się nieco ta jaskinia
– zapach gotowanego obiadu

nie do pomyślenia – nalewam zupę na talerze!

metafora elipsa hiperbola
oraz inne figury
czekają
rozebrane do rosołu

 

Joan Miro_Galatea

 

 

 

 

 

 

 

 

PATELNIO

Patelnio patelnio
mego domu kielnio
budujesz poprawiasz wznosisz
mury smaków zapachów pieczeni w sosie własnym
kolendra majeranek pieprz sól
mąka woda sosu monachijskiego błyszcząca podłoga
i aby kuchnia nie była ślepa
okienny collage: kropla mleka patyczek lukier
cukrowa ciągutka (za oknem w domyśle płot
garnek i pianie koguta) gwałtu pieczeń się przypala
zbyt dużo snów atmosferę domową rozpala o tym
pamiętać na suficie kłębi się para
chmury jasne jeszcze bez gradu mały przeciąg rozrzedzi
loki im ufryzuje obłoczki sfałduje i zarumieni
teraz jeszcze wytrzepię z rękawa jaskółkę
tłuczek i wałek odłożę na półkę
jajko mąka woda urody nam doda
cukier wanilia korzenie szarość codzienną odmienią
sagan zaśpiewa swe anielskie pienia
kropla tłuszczu parę zaklęć trzepaczka i siła pragnienia a
zza horyzontu stołu wschodzi
w bitych pianach śmietanach pudrach i marcepanach
różowo-złocisty naleśnik
wiwat Ziemia

 

Joan Miro, Czerwone słońce

 

WAKACYJNE REMINISCENCJE

Miesiąc się zza lasu
na niebo wywalił
okrągły maślany
brzuchaty jak baba
księża kucharka
ruda Eulalia
na patelni pod niebo
podrzuca omlety
rozbuchawszy mątewką
nad gorącą blachą
wszystkie krągłości i farby
czerwonego żółtka
przyrządza specyjały
na sutą kolację

we wsi
pachnie wieczerzą
rechoczą żaby i cykają świerszcze
mgła się ciągnie spod lasu od stawów

życie jest tutaj
takim dziwnym wędrowcem
co to przesiaduje na progu
w otwartych drzwiach ganku
i tylko patrzy
jak słońce miesiąc i nocne gwiazdy
wędrują po niebie

 

Joan Miro_cordialment-the cosmological visionWiersze pochodzą z tomów: Mira Kuś, Natura daje mi tajemne znaki (1988); Rajski pejzaż (1995)

 

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Myślimy już o prezentach dla najbliższych, o świętym Mikołaju, choince, śpiewaniu kolęd w rodzinnym gronie, o świątecznym jadłospisie. Ale czy będą to święta dla chrześcijan spokojne?
Obecnie, gdy zrównoważona, demokratyczna Szwecja już nie istnieje, gdy ludzie, którzy przez lata znajdowali nieskrępowaną wolność w Holandii, zaczynają z niej uciekać, gdy Londyn i Paryż – niegdyś światowe centra cywilizacji i kultury– zostały zdegradowane do trzeciorzędnych ośrodków prowincjonalnych, w których tubylcy boją się wyjść na ulicę, w czasach, gdy uniwersytety z Harvardem na czele stają się wylęgarnią głupoty, a politycy mocarstw udają Greka — czy w takich czasach Boże Narodzenie będzie spokojne?
Będą uroczystości w Rzymie, Pasterka w Watykanie. Czy światowi multimiliarderzy nie zechcą znowu „zabawić się” ludzkim życiem, życiem tłumnie zgromadzonych na Pasterce chrześcijan? Mają wprawę w organizowaniu światowych kryzysów, krachów na giełdach, w sterowanej nędzy i sztucznie wywołanym głodzie, kupczeniu bogactwami naturalnymi z oficjalnym wrogiem, w przesiedlaniu całego kontynentu, w kształceniu u siebie w najnowszych technologiach i dozbrajaniu fanatyków islamskich (nomadowie, ludy pustyni prochu nie wymyśliły, stali damasceńskiej też nie- to Hindusi), ci wszyscy „filantropi” zbijający na nas ogromne fortuny mają dużą wprawę w celowym stwarzaniu zagrożenia i organizowaniu groteskowych marszów, potępiających swoje własne, ukryte działania…
Mimo knowań „ plemiennych kacyków” i trwania w czujnej gotowości jeszcze gorszych od nich rzesz tzw. pragmatyków, czyli ludzi bez zasad (to oni utrzymują przy życiu tyranów i wszelkie najgorsze „izmy”) zajmijmy się przygotowaniami do świąt: codziennie kilka wersetów z Biblii — my, Polacy, słabo znamy Pismo Święte, a to pełna poezji, pysznych metafor i przypowieści mądra Księga , którą powinien znać każdy wykształcony człowiek, nawet jeśli nie jest wierzący.
Najwyższy też czas na pieczenie pierników, bo piernik musi z miesiąc poleżeć, aby osiągnął apogeum smaku.

Obrazy są autorstwa Joana Miro

Posted in wiersze | Tagged | Leave a comment

11 Listopada – sny o wolności

MOJA-OJCZYZNA-via-p.M.-Keitz-43_s

Historia mojej rodziny jest nierozerwalnie związana z polską historią walk o wolność i o wolności tej obronę. Z dzieciństwa pamiętam opowieści mojego taty, sięgające Powstania Styczniowego i losów rodziny jego matki. Potem dołączyły wspomnienia mamy i jej starszej siostry, wspomnienia zaprzyjaźnionych z rodzicami akowców, opowieści wiekowych sąsiadów. Historie związane z I Wojną Światową opowiadała mi ciocia, która w chwili wybuchu wojny miała 7 lat i wiele pamiętała z tamtych czasów. Zresztą trudno było nie pamiętać, skoro dzieci straciły matkę (a moją babcię) w wyniku panującej we wsi epidemii czerwonki, przywleczonej przez wojska przemieszczające się na linii frontu Tuchów—Gorlice, a ojciec (mój dziadek, Jan Sroka) był wcielony do wojska i nagle nieopierzona gromadka została zupełnie sama. W związku z tym żołnierza Srokę odesłano do domu, ale zanim wrócił do osieroconych dzieci zdążył jeszcze dobrze „pogonić kota” Rosjanom i koniec końców przyczynić się do wyswobodzenia nas spod jarzma okupantów. Z męstwem i odwagą bił się dziadek z rosyjskim wojskiem w maju 1915 roku w Bitwie pod Gorlicami. Bitwa ta, w której Rosjanie ponieśli duże straty i definitywnie stracili ducha walki, stanowiła przełom w działaniach wojennych i zdecydowała o dalszym przebiegu I Wojny Światowej, zakończonej odzyskaniem przez Polskę tak wyczekiwanej niepodległości. W dniu 11 listopada 1918 roku Polska odzyskała wolność po 123 latach zaborów. Dziadek za męstwo i odwagę został dwukrotnie odznaczony austriackim medalem (srebrnym i brązowym) „Für Tapferkeit” (mieszkał w Galicji).

Historia Polski, można powiedzieć, jest nieprzerwanym pasmem najazdów na nasz kraj wszelakiego autoramentu bezwzględnych agresorów, usiłujących odebrać nam ziemie, złupić ludność i pod swoim butem zmiażdżyć ją lub wynarodowić. Historia Polski, można powiedzieć, jest zatem nieprzerwanym pasmem oporu Polaków, walki o wolność, o język ojczysty, o zachowanie tożsamości narodowej, o swobodę wypowiedzi; jest historią ukrywania się po lasach, konspirowania, słuchania radia Wolna Europa na strychu, organizowania podziemia, drugiego obiegu informacji, pisania przez kalkę ulotek na maszynach do pisania „Underwood” lub nowszych „Łucznik”, przepisywania przez kalkę zakazanych książek, często na jasnobrązowym papierze pakowym…

Poniżej drukuję dwa fragmenty z listów (z zachowaniem pisowni) mojego drugiego dziadka, Franciszka Kusia, witosowca i działacza oświatowego, do swojego syna, a mojego Taty. Jak można przypuszczać, także chodzi w nich o wolność; o tę upragnioną wolność, o tę pełną swobodę, która wciąż była marzeniem Polaków, o którą modliliśmy się w kościołach, o której pisaliśmy i piszemy wiersze, układaliśmy i układamy pieśni, o której stale śniliśmy, i o której ja nadal śnię, stale i wciąż…

„(…) W Krakowie pojawiła się już druga lista skazanych na śmierć w maju „za należenie do nielegalnych organizacyj oporu”. Wprawdzie nie od razu wszystkich stracono, bo częściowo skazańców przedstawiono do ułaskawienia, ale tylko warunkowo, o ile się zamachy terrorystyczne nie powtórzą. Zamachy to wykonują komuniści lub hajdamacy, a giną Polacy.
Do wsi powiatu mieleckiego przybyło kilkaset rodzin polskich, którzy z resztkami majątku zdołali zbiec z pod noża hajdamackiego. Natomiast do Krakowa wieje inteligencja hajdamacka. Tam na wschodzie niektóre powiaty przedstawiają dzikie pola, na których żadna władza nie urzęduje. Zaś tu w Krakowskim, we wszystkich wsiach roi się od „Organizacji Todt”, złożonej z różnych narodowości. Nic oni tu nie robią, tylko się wałęsają po wsiach i objadają je. Memu bratu zabrali prosię i cielę, ani grosza za nie nie zapłaciwszy.
Ludność udręczona zanosi modły do Boga, prosząc Go o zmiłowanie, ale jak jedna kobieta powiedziała, że Pan Jezus uszy sobie zatkał, nie chcąc tylu wrzasków słuchać, no i to zmiłowanie nie nadchodzi. Ono ta nadejdzie, ale nas dużo jeszcze ubędzie.
W ostatniej swej mowie powiedział Goebels, że weszliśmy w stadium rozstrzygające. A może! Tymczasem krew polska we Włoszech leje się obficie, a podczas walk w ostatnich dniach Polaków 3 tysiące poległo. Jak niegdyś Napoleon, tak dzisiaj Anglosasi krwią polską szafują. Ale to już człowiek w boleściach się rodzi, więc i nowa Ojczyzna z bólów i łez się pocznie”. – Kraków, 26 maja 1944

„(…) panoszy się łapownictwo i kanciarstwo. Nie pomaga więzienie i groźby, bo warunki życiowe tak się układają, że kto chce z urzędników koniec z końcem związać, musi kombinować. Deprawacja powojenna ogarnęła wszystkie warstwy ludności, a uczciwość do wyjątków zapisać należy.
Jak od uwolnienia nas z niewoli niemieckiej enkawude zaczęło hulać, tak hula do dnia dzisiejszego, w czym mu nasza bezpieka walnie pomaga. Jeszcze Witos nie spoczął w grobie, a już prezesa Powiatowego Zarządu P.S.L. na powiat krakowski, Gajocha, zamknięto w więzieniu za jego śmiałe słowa wypowiedziane w mowie nad trumną Witosa na Rynku w dniu 3 listopada. Zapewne słyszałeś i o Kojderze, którego w dniu 17 września z własnego domu wyprowadzono i „zagórszczono”. (…)
W sprawie zeszytów na kupony chodzę do Ossolineum regularnie co tydzień. Obiecują, że będą za 10 dni, to z końcem przyszłego tygodnia, ale tydzień za tygodniem mija, a zeszytów jak nie ma, tak nie ma.
Do „Piasta” chodzę codziennie przeczytać różne pisma i dowiedzieć się, co się na szerszym świecie dzieje. Prasa pepeerowska, a szczególniej Gumułka ujada na nas i wyzywa od faszystów i reakcjonistów. Wszystko to na nas nie robi wrażenia, tylko nam robi reklamę. Nagonka na nas stąd pochodzi, że nie poddajemy się dyktaturze czerwonego faszyzmu, i nie godzimy się na jedną listę w przyszłych wyborach do ciał ustawodawczych, czego się pepeerowcy domagają.
Zagranica dobrze wie, co się u nas dzieje, wie, że u nas nie ma ani wolności słowa, ani demokracji, której pewne partie pełne pyski mają. Broń nas Boże od takiej demokracji jaka jest z tamtej strony Sanu i Bugu! A że to słowo i w naszej prasie często się powtarza, to dla odparcia zarzutów, albo dla zamanifestowania swych zasad przed społeczeństwem.
„Piasta” nie wolno nam więcej niż 15,000 egzemplarzy drukować, a szłoby go dwa razy tyle. Już we środę jest drukowany, ale w cenzurze nieraz dwa dni leży. Idzie o to, aby go czytelnik na prowincji przed niedzielą do rąk nie dostał.
Przed wrześniem 1939 r. mieliśmy w Polsce jedną elitę, dzisiaj mamy drugą elitę, która zapowiada, że rządów z rąk nie wypuści”. –Kraków, 8 grudnia 1945 r.

ŚCIANA

Śnieg sypie i sypie
w tej bieli
pion się miesza
z poziomem
jest tu gdzieś
biała pionowa ściana
pod którą stoi
mój ojciec
i są lufy karabinów
za chwilę tata
umrze za polskość
za odmowę podpisu
pod listą folksdojczów
język polski
i ziemia dziadów
trzymają go w pionie
rosną coraz wyżej
w niebo
wznosi się polska mowa
pociski z luf
nagle skierowanych w górę
nie dosięgną ojczyzny
którą tata
schronił w swoim sercu
poziomy śmiech
niemieckich oficerów
czołga się po podwórzu szkoły
i wlecze wzdłuż drogi
którą odjeżdża
ich parszywy motocykl

w grudniu 2010

z wyboru wierszy: Mira Kuś, Zioła i amaranty

Chełmoński, Powstańcy przed karczmąJózef Chełmoński, Powstańcy przed karczmą (styczniowi,1963)


PS z 8 listopada 2015 r
Dzisiaj, 8 listopada, jest obchodzony na świecie VII Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym.
Obecnie, gdy w całej Europie niektóre partie i grupy społeczne „mają pyski pełne demokracji i wolności słowa”, i co i raz organizują uliczne seksualno-leninowskie masówki, nikt lub prawie nikt w tejże Europie nie protestuje przeciw bestialskiemu łamaniu praw człowieka, które tak się rozpanoszyło, że można obserwować je na co dzień. Bo trzeba wiedzieć, że:
Mordowanie chrześcijan przybiera zastraszające rozmiary. W ten bestialski sposób ginie każdego roku ponad 100 tys. wiernych.
Coraz częściej dochodzi do profanacji miejsc kultu i cmentarzy chrześcijańskich. Mogliśmy ostatnio zobaczyć na You Tube zarejestrowane liczne akty profanacji kościołów we Włoszech, burzenie i profanowanie kapliczek oraz świętych figur przydrożnych, w tym także cennych zabytków kultury. Takie próby, co prawda pojedyncze, zdarzają się i w Polsce.
Misjonarze, którzy nie tylko niosą wiarę religijną  –przyjazną człowiekowi i pozwalającą mu na rozwój umysłowy i duchowy– ale i pomoc najuboższym (edukacja, pomoc medyczna, żywnościowa, finansowa) są coraz częściej mordowani– każdego roku ginie ich ok. 30. W tej liczbie są również Polacy.

_images_IMG_3854Mira_Kuś_Słoneczne_błyski_wieczoru_2Słoneczne błyski wieczoru

Poprzedni wpis z okazji 11 Listopada:  Bo to Polska

Posted in Moi przodkowie, wiersze | Tagged , , , , , , , , , , , , | Leave a comment

Wiersze listopadowe

Mira_Kuś_Ż_X_2013_262a

 

DRZEWO

 

Jak z drzewa liście
czerwone i pożółkłe
opadają lata.
Odczyn Biernackiego
rośnie i przekracza
górną granicę.
Drzewo nagie zamiera.
W pozycji pionowej
wygląda jak wykrzyknik
na tle szarego nieba,
podniesienie milczenia.
Posłuchaj-
nad tobą korzenie,
a pod tobą niebyt.
Molekuły fioletowych dzwonków
dzwonią ciszę.

W cudzej pamięci spłyniesz
zielonym liści strumieniem
w upalne lato zaszumisz z wiatrem
dasz cień
rozproszysz zapachy…
Jesteś drzewem.
I to jest dobre.

 

JAK DZIECKO
 

Jak dziecko matczynej spódnicy
czepiam się łąki zielonej
kawałka lasu
strumienia

czy to życie tak miało wyglądać

drży listek na drzewie
kula ziemska
w przestworzach się obraca

odejść w cień lasu

w moich żyłach niosę
cichą biel zawilców
intymną obecność leśnych fiołków
nagłą czerwień malin w leśnej głuszy

w ciszy lasu
tu rosną odpowiedzi
na które nie ma pytań

 

ŁZA
 

Samotna łza
w kąciku oka umarłego.

Trwalsza niż życie.

 

_images_IMG_3904Mira_Kuś_Ostatni_dzień_grudnia2

wiersze ze zbiorów: Mira Kuś Rajski pejzaż; Przekłady z zieleni

Poprzednie (i późniejsze) wpisy z okazji Dnia Wszystkich Świętych oraz Zaduszek TU, TU i TU

Posted in wiersze | Tagged , , , | Leave a comment

Hejt

_images_IMG_3879Mira_Kuś_Świt_w_Ż_30X2014 (2)Świt nad Borówką, 30X 2014

Daleka jestem od popierania pomysłów, aby komukolwiek narzucać co ma pisać, jak komponować czy też co i w jakiej stylistyce ma malować. Od tego zawsze byli politycy i media będące ich „długim ramieniem”. Ale mam niezaprzeczalne prawo wyrazić swoją opinię na temat nie tylko wszelakich dzieł, ale i tego, co ich autorzy lub jakiekolwiek inne osoby publicznie mówią, robią, a także i tego, kiedy nabierają wody w usta, głuchną i ślepną, podczas gdy jako osoby rozpoznawalne w społeczeństwie czy w niektórych jego warstwach powinny zabrać głos, stając w obronie przyzwoitości i zdrowego rozsądku. Więcej

Posted in notki o literaturze i literatach, Varia | Tagged , , , , | Leave a comment

Szalony Moher (13): Noblowski Cykor Pokojowy

Sean YoroSean Yoro, mural, Kobieta śpiąca w wodzie

Szalony Moher od paru dni nie daje mi spokoju, przejęty, jak to moher, nagrodami i medalami rozdawanymi na różnego rodzaju festynach i festiwalach. Dopiero całe kazanie, jakie do niego wygłosiłam na temat tego, jakie obowiązki nakłada na mohera przymiotnik „szalony”, a co jest w sumie równoważne rzeczownikowi „oszołom”, a więc dopiero moja tyrada na temat zdrowego rozsądku i przyzwoitości przynależnej „oszołomowi” ostudziła nieco jego prehistoryczny zapał. Prehistoryczny, bo moher jest tak stary, że pamięta jeszcze antyczne, greckie konkursy, kiedy zwyciężali najlepsi, którzy byli najlepszymi bez dopingu finansowego, a Sokrates wypił cykutę dla idei, chociaż mógł się z nałożonej na niego kary śmierci wyłgać. No właśnie — nie chciał łgać.
Ale w dzisiejszych czasach taki zapał, to już tylko wynik wypadku – nie pierwszego i nie ostatniego- potrącenia przez strumień faktów medialnych stałego widza prognozy pogody, który za wcześnie włączył odbiornik.
Rozmawiając już z należytym dystansem, by nie powiedzieć– przymrużeniem oka, o tym, co –jak w znanej piosence– można sobie powiesić na „słupie”, Szalony Moher zgłosił słusznego kandydata do Pokojowego Cykora Noblowskiego, a mianowicie Feministki Europy. Tak, owszem, przypadek feministek z Ukrainy jest Moherowi znany, ale odwaga jednego „Femenu” Wiosny Europejskiej nie czyni. Wręcz przeciwnie, szaruga jesienna, mrok i zmierzch Starego Kontynentu coraz widoczniejszy– aktywistki, które wdarły się na scenę zostały pobite i skopane przez mężczyzn „wzbogacających naszą kulturę”. Rzecz miała miejsce we Francji (!), w podparyskim Pontoise. Wiadomość pochodzi z września, z Dziennika Bałtyckiego , gdzie można także oglądnąć filmik z „dżentelmenami” w akcji. Ten sam film na You Tube jest opatrzony uwagą: „Ostrzeżenie dotyczące treści: film może być nieodpowiedni dla niektórych użytkowników”. Szalony Moher rozumie, że w ostrzeżeniu chodzi o bardzo brutalne potraktowanie kobiety przez kilkunastu (!) męskich osiłków. Ale dlaczego to ma być nieodpowiednie tylko dla „niektórych”? Za mało nas?, rozrodczość spada?, no, za mało…
Swoją drogą panie z „Femenu” były zbyt hojne pokazując młode, jędrne biusty „dżentelmenom”, którzy nie potrafią docenić urody; albo zasłonić oczu, jeśli niektórym z nich kobiece wdzięki sprawiają przykrość.
Jeszcze bardziej nieodpowiednia jest wiadomość o braku jakiejkolwiek wiadomości na temat ukarania sprawców pobicia i skopania dziewczyny.Taka reakcja na Zachodzie podobno, nie chce się Szalonemu Moherowi wierzyć, nazywa się „tolerancja”!

_images_Mira_Ku_lew_Sobieskiego_IMG_08845Olesko, Lew Sobieskiego, Było, minęło…

Posted in szalony moher powiedział | Tagged , , , | Leave a comment

Tu już nikt nikomu

_images_20151003_080744-fot_KBK1KBK, W lesie o świtaniu (1)

 TU JUŻ NIKT NIKOMU

Tu już nikt nikomu nie wierzy
zapach siarki w powietrzu
smród gotowanej smoły
pyły zawieszone
zawieszone rozmowy

chyba że o pogodzie
wymieniamy uwagi
ćwiczeni przez czartów
na ścieżkach banału
pod razami batów
przemykamy skuleni

skundlenie
stan powszechny
inferno no services ahead
nie ma żadnego dalej
nie ma żadnego później

i nikt nie zbudzi
nas ze snu
bo to nie sen ale jawa
żaden róg złoty się nie odezwie
— wokół same sznury

nie rozwiążą sprawy
wieczność jest constans

zaglądnąłeś w przepaść
a teraz szukaj wschodu Słowa
horyzontu Prawdy

w styczniu 2015

ze zbioru: Mira Kuś, Zagubione słowa

Więcej

Posted in O mnie, wiersze | Tagged , , , | Leave a comment

Zapach jaśminu

(Z cyklu „Popularyzacja nauki”; poprzedni Wypadki na drodze życia)

albo

Nos poety wart jest wszelkich naukowych grantów

kwiat jaśminu_images_4

Grupa antropologów sądowych z uniwersytetu w Huddersfield w Wielkiej Brytanii ogłosiła na początku września, że wyabstrahowała zapach towarzyszący rozkładowi ludzkich zwłok zanim do procesu dołączą bakterie, jednym słowem — odkryła zapach śmierci. Zapach ten okazuje się całkiem „sympatyczny”, jest to bowiem zapach świeżo skoszonej trawy!
Komórki zmarłego rozpoczynają proces samotrawienia, nawet bez udziału zewnętrznych bakterii, podczas którego zaczynają uwalniać się gazy. W pierwszej fazie dominującym produktem rozkładu jest związek chemiczny o nazwie heksanal, który uwalnia się także ze świeżo skoszonej trawy ( z niektórych owoców) i jest stosowany w przemyśle spożywczym jako substancja aromatyzująca a także jako składnik wielu perfum. Heksanal sprawia, że w pierwszych godzinach martwe ciało „pachnie” świeżą trawą. Kiedy jednak do procesu dołączą bakterie gnilne zapach staje się ostry i bardzo przykry, zaczynają się bowiem uwalniać indole, które są składnikami wielu substancji znajdujących się w ludzkim ciele, jak np. serotoniny, tryptofanu. Indole są związkami chemicznymi o bardzo nieprzyjemnym zapachu, występującymi w kale, ale i w…perfumach! W tych ostatnich w małych stężeniach.
Nieprzyjemny indol jest także składnikiem jednego z najbardziej aromatycznych kwiatów, kwiatów jaśminu! Wygląda na to, że zniewalająco piękny zapach wchodzi w swój zenit tylko w obecności odoru. (Problem podobnej kategorii odnotowałam przy okazji kaczeńców; a tutaj przypadkowo znalazłam cytat:).
Nie pomyliła się zatem poetka, gdy na początku swej poetyckiej podróży (kiedy śmierć już przestała być dla niej abstrakcją) pisała*:

_images_biae_piwonie1

ŚMIERĆ MA ZAPACH JAŚMINU

Śmierć ma zapach jaśminu
w popołudniową ciszę
kiedy czas ociężały zatrzymuje się w klepsydrach
i kiedy nawet twoja samotność cię opuszcza
stając się udziałem przyrody

w nieruchomym milczeniu
rozkwitają jaśminy
ogrody białych piwonii i powojów
zanurzam się w ich biel
w ciężką słodkość ich zapachu

w powietrzu wiszą chmury
przepełnione białymi różami

za chwile spadnie
pierwsza kropla deszczu

 

Ze zbioru: Mira Kuś, Gdzieś jest ta oaza, WL1981

 

Oczywiście sformułowanie „śmierć ma zapach jaśminu” jest przede wszystkim metaforą, mówiącą także i o tym, że to, co piękne, zbyt piękne, sytuuje nas na pograniczu życia i śmierci.

_images_kwiat_jasminu1

Będąc przy temacie przeczuć, „widzeń”, intuicji

Swego czasu przy kawiarnianym stoliku poeta Leszek D. stwierdził, Więcej

Posted in notki o literaturze i literatach, Popularyzacja nauki, wiersze | Tagged , , | Leave a comment

Wypadki na drodze życia

(Z cyklu „Popularyzacja nauki”; poprzedni Samotność mamy w genach)

 

Dziennie ginie 17 Polaków w dramatycznej walce z ciężarem życia

_images_Mira_Kuś_Trawa_nad_Morskim_Okiem_3 Pożegnanie z Morskim Okiem 1

Już co czwarty dorosły Polak miewa kłopoty psychiczne, co dziesiąty- bardzo poważne. Jeśli dodać do tego zaburzenia coraz częściej notowane u dzieci i młodzieży, to okaże się, że tak źle jak obecnie nie było w Polsce pod tym względem od dziesiątków lat. Poniżej dołączam tabelę ze statystyką „udanych” samobójstw (źródło: Internet- statystyki policyjne). W ubiegłym roku liczba zgonów samobójczych wynosiła przeciętnie powyżej 17 osób dziennie, co znacznie przewyższa liczbę wypadków drogowych!
Jeśli chodzi o bezpieczeństwo na drogach, to stale podejmowane są nowe kroki administracyjne, a kierowcy poddawani coraz to nowym restrykcjom, jeśli zaś chodzi o „wypadki na drodze życia”… Niedawno okazało się, że ministerstwo zdrowia przygotowało nowy projekt prowadzący w istocie do likwidacji programu ochrony zdrowia psychicznego. Dotychczasowy NPOZP (Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego) planowano wcielić do NPZ (Narodowy Program Zdrowia) jako jeden z licznych celów tego ostatniego. Sprzeciw Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (petycja do marszałka sejmu; cytat z petycji: „Próba likwidacji NPOZP świadczy o kompletnym niezrozumieniu specyfiki przebiegu chorób psychicznych i potrzeb osób chorujących. Opieka psychiatryczna od wielu lat jest niedofinansowana, stan wielu szpitali budzi grozę”.) na razie zapobiegł większym zmianom na gorsze. Wstyd powiedzieć — sprawa dotyczy najsłabszych spośród słabych, czyli pacjentów z poważnymi zaburzeniami psychicznymi, o których rzadko kto się upomina- nie pamiętają o nich instytucje publiczne, fundacje charytatywne (poza tymi utworzonymi przez członków ich rodzin), głośni charytatywni donatorzy itp.
Jak się okazuje mój wywiad sprzed lat ”Kolejka do psychiatry” (Rozmowy Nieuczesane 3) jest nadal aktualny, chociaż zbyt optymistyczny, jeśli chodzi o nadzieje na przyszłość – wtedy mimo wszystko była lepsza organizacja oraz lepsze finanse na ochronę zdrowia, a i Polacy byli szczęśliwsi: mniej chorowali, rzadziej odbierali sobie życie. Rzecz jasna nie piszę o psychopatach, ale o ludziach czujących i myślących.

Liczba zamachów samobójczych zakończona zgonem:

rok ogółem mężczyźni kobiety

2014   6165    5.237    928   Dodam, że te dane dotyczą populacji mniejszej o ok.3 mln niż w roku 91!
2013   6.101*  5.196    904
2012   4.177   3.569    608
2011   3.839   3.294    545
2010   4.087   3.517    570
2009   4.384   3.739    645
2008   3.964   3.333    631
2007   3.530   2.924    606

_images_IMG_4111Mira-Kuś_Mga_Morske_Oko14Pożegnanie z Morskim Okiem 2

Posted in artykuł, Popularyzacja nauki, Rozmowy Nieuczesane | Tagged , , , , | Leave a comment

Kiedy ludzie się boją

 

KIEDY LUDZIE SIĘ BOJĄ

Kiedy ludzie się boją
słów przez siebie wypowiadanych
rozprawiają o pogodzie
fronty zachmurzenie
zmiany ciśnienia opady temat bezpieczny
nawet gdy fala powodziowa
zbliża się a wały są za słabe

powódź milczenia
napiera na barierę nerwów
ile jeszcze
jesteśmy w stanie wytrzymać
zaciskając zęby
gryząc język

lejąc wodę
wałkując pogodę i masowe
programy w telewizji tuczymy
nasz gniew – półleżąc w fotelu
niemrawy rozbrojony
ściera zęby
na kapslu od butelki z piwem

w lutym  2015

Ze zbioru: Mira Kuś, Zagubione słowa

 

_images_fot__LAURA_WILLIAMS1fot. Laura Williams

Posted in wiersze | Tagged , , | Leave a comment

I odwaga, i rozum mocno podrożały

czyli

Globalizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi w żadnym innym ‘formacie’

Magritte Rene,Tęsknota za własnym krajem

Rene Magritte, Tęsknota za własnym krajem

Ludzie myślący wyciągają wnioski i uczą się na błędach poprzedników. Niektórzy z – jak ja to nazywam- głośnych wiele by dało pod koniec swego życia, aby odwrócić bieg wypadków i aby to, co mówili czy pisali 60 – 70 lat temu, nigdy nie wyszło z ich ust, spod ich pióra.
Taką okazję –zachowania w miarę dobrego samopoczucia, nie mówiąc o nazwisku– mamy my wszyscy, żyjący w obecnych czasach, bo taką okazję człowiek ma zawsze, w każdym czasie historycznym. Owszem, trudno się rozeznać w otaczającej rzeczywistości, ale czyż to nie pisarz ma być tą czułą anteną, która reaguje na nastroje (także społeczne), widzi przenikliwie, ma dużą wyobraźnię, przewiduje daleko naprzód, jest najlepszym z psychologów? I przede wszystkim, czy to nie pisarz właśnie ma za zadanie nie fałszować? To ostatnie zresztą –walka o czysty ton– jak świat światem, jest warunkiem sine qua non roszczenia sobie prawa do tytułu pisarza, artysty.
Artysty nie da się oddzielić od jego dzieła. Dzieło jest dzieckiem, któremu artysta przekazuje swoje geny i krew– inaczej będzie ono (urodzi się) martwe” –pisałam przy okazji omawiania ”Auteczka” Bohumila Hrabala.

 

PS1 Tytuł jest trawestacją powiedzenia Artura Sandauera, podtytuł zaś nawiązuje do „złotej myśli” Stefana Kisielewskiego ( częściej znanego jako Kisiel).

PS2 Wyczucie czasu: Lider Bayer Full (sic!) , autor przebojów „Majteczki w kropeczki” i „Wszyscy Polacy to jedna rodzina”, startuje w kampanii wyborczej do Sejmu (PSL); mówi w wywiadzie: Powiem otwarcie, że zainteresowany jestem stanowiskiem w ministerstwie kultury… W randze, na przykład, wiceministra kultury. 09 IX

Posted in notki o literaturze i literatach | Tagged , , , , , | Leave a comment

Samotność mamy w genach

Eugeniusz Mucha, Frasobliwy na tęczyEugeniusz Mucha, Frasobliwy na tęczy

„Samotność płynie całymi rzekami”- pisał poeta. Bo też każdy z nas co jakiś czas doświadcza tego uczucia; braku zrozumienia ze strony otoczenia, braku kogoś, do kogo można by się odezwać, a czasem niektórzy z nas nawet dochodzą do wniosku, że tak w istocie, to nie mają na kogo liczyć. Kiedy jednak taki stan ducha pojawia się częściej, i to nawet mimo posiadania rodziny i przyjaciół, kiedy poczucie osamotnienia jest dominujące, prawdopodobnie będziemy potrzebować lekarza z powodu rozlicznych nękających nas chorób. Ale, bardzo możliwe, w przyszłości pomoże nam terapia genowa.
Naukowcy wiedzą od dawna, że samotni częściej chorują. Winę przypisywano zawyżonemu poziomowi kortizolu, hormonu, który jest wydzielany w odpowiedzi na stres lub poczucie zagrożenia. Jak donosi Genomic Biology przeprowadzone nie tak dawno badania na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles (UCLA) pokazują, że chroniczne poczucie osamotnienia może osłabić system immunologiczny i prowadzić do częstszych infekcji, stanów zapalnych, może podnieść ryzyko chorób serca, niektórych chorób nowotworowych oraz starczej demencji. Jest to o tyle dziwne, że kortizol, który ma własności przeciwzapalne, miałby w tym wypadku zwiększać ryzyko stanów zapalnych? Znaleziono na to odpowiedź.
Steve Cole wraz z zespołem odkrył u osób chronicznie osamotnionych przedziwne zmiany genetyczne. Z grupy 153 wolontariuszy w wieku 50-60 lat wybrano tych, którzy na skali subiektywnie odczuwanego osamotnienia (UCLA Loneliness Scale) znaleźli się wśród najwyższych (8 osób) oraz najniższych (6 osób) 14 % skali. Następnie od osób tych pobrano leukocyty (odpowiadają za naszą odporność) w celu zbadania DNA.
Okazało się, że w grupie 14% z wierzchołka skali znaleziono aż 209 genów przejawiających aktywność niespotykaną w grupie najniższych 14%. Otóż u samotnych te geny, które aktywują system immunologiczny a także procesy zapalne przejawiają nadmierną ekspresję, te natomiast, które aktywują produkcję antyciał oraz czynniki antywirusowe ekspresję poniżej normy. To tłumaczy dlaczego osoby odczuwające ciągłe osamotnienie cierpią na chroniczne stany zapalne pomimo wysokiego poziomu kortizolu we krwi (osłabiona odpowiedź organizmu na kortizol) oraz są bezbronni wobec mikrobów, wirusów i innych czynników niszczących tkankę.
Badania Cole’a, pierwsze tego typu, są godne uwagi, wymagają jednak potwierdzenia na większej grupie badanych uważa Robert Wilson, neurolopatolog z Centrum Medycznego Uniwersytetu w Chicago, który współpracował przy ustalaniu powiązań pomiędzy poczuciem społecznej izolacji a demencją. Ponadto badacze nadal nie wiedzą co jest pierwsze: poczucie osamotnienia czy zmiany genetyczne.
Jedno jest pewne: samotność mamy w genach.

Artykuł sprzed kilku lat, ale merytorycznie nadal aktualny. Jest „na czasie” także i z tego powodu, że sytuacja osób starszych jest u nas nie do pozazdroszczenia- niskie emerytury (co często prowadzi do społecznego wykluczenia i osamotnienia), bardzo drogie leki, brak geriatrów, zanikające poczucie moralnej odpowiedzialności rodzin za swoich seniorów (trzeba tu uczciwie przyznać, że już sama ciasnota mieszkaniowa, bezrobocie itp. są niejednokrotnie ciężarem prawie nie do udźwignięcia dla osób młodszych).

Posted in artykuł | Tagged , , | Leave a comment

Oliver Sacks

Oliver Sacks30 sierpnia w wieku 82 lat zmarł na raka w Nowym Yorku doktor Oliver Sacks, neurolog, wspaniały lekarz i uczony, który nie zamykał się w murach uczelni, ale stale pracował z pacjentami, przez wiele lat w przytułku dla bezdomnych. Dr Sacks był także fascynującym pisarzem, autorem m.in. „Mężczyzny, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”. Na podstawie jego książek zostały nakręcone słynne filmy, jak „Przebudzenia” i „Dotyk miłości”.

 

  Przypomnienie: Ratujmy Nasze Lasy i Ziemie, niedługo (maj 2016) wchodzi w życie fatalny w skutkach zapis o wyprzedawaniu ziemi. 1 IX

Posted in Bez kategorii, Varia | Tagged , | Leave a comment

Świat nie jest taki na jaki wygląda, czyli koniec świata

Ziemiafot. z sieci

Świat nie jest taki na jaki wygląda *. Za kulisami polityki dzieją się rzeczy, które nawet ludziom o najwyższym IQ się nie śniły, ponieważ na bieg świata w wielu wypadkach wpływają tak prostackie, prymitywne umysły i charaktery, żądne władzy oraz majątku, że inteligentnemu i przyzwoitemu człowiekowi trudno w to uwierzyć. Ale intuicja…
Na początku roku wiedziona przeczuciem umieściłam na blogu wpis Demokracja i marihuana, przekornie podpisując „Sąd Ostateczny” Memlinga tytułem „Rok 2015”. Jak powszechnie nie chcemy widzieć i wiedzieć, Armagedon już trwa i trzecia wojna światowa toczy się od dłuższego czasu. Instynkt podpowiadał mi, że jej nasilenie, w tym oznaki widoczne już nawet dla ślepca, przypadnie na rok 2015.
Jeden z najtęższych mózgów ludzkości, kto wie czy nie najtęższy– Izaak Newton—przez wiele lat skrupulatnie studiował Biblię (więcej o tym tutaj ).
Jako człowiek bardzo pobożny uznawał Biblię za świętą księgę ludzkości, ale nie byłby uczonym, gdyby nie zbadał jej pod kątem logiki. Nie dopatrzywszy się w niej sprzeczności, był przekonany, że w Biblii zostały zaszyfrowane losy Świata; w przeciwieństwie do astrologii, którą również przestudiował w aspekcie sensowności i doszedł do wniosku, że jest stekiem bzdur i nie należy się nią zajmować. Otóż Newton „rozgryzając” biblijny „kod”, doszedł miedzy innymi do wniosku, że koniec świata nastąpi w roku 2060. Jak mówi Biblia, koniec dziejów poprzedzi pojawienie się na ziemi Antychrysta, który, sprawując wielką władzę, będzie brany przez ludzkość za człowieka wielce cnotliwego. A gdzie należy się go spodziewać? Według Newtona pojawi się on w takim miejscu, że aż strach mi tutaj o tym pisać.
W każdym razie rok 2060 zbliża się wielkimi krokami. Znaki na ziemi i na niebie krzyczą wniebogłosy, ale w ogólnym harmiderze i w oglądaniu koniuszka własnego nosa kto je widzi i słyszy? Przyroda także od dawna krzyczy do człowieka, aby ten wreszcie zaczął się zachowywać jak istota rozumna, ale na barbarzyńców ten głos nie działa. Wydaje się, że małpa siedząc na drzewie podcięła gałąź i zamiast w drodze ewolucji zejść z drzewa, spadła z niego na głowę.
I niekoniecznie cywilizacja –która kojarzy się z rozwojem myśli ludzkiej, nauki i techniki– sieje spustoszenie, bo wystarczy przyjrzeć się zdewastowanej i zanieczyszczonej Afryce. Nawet jeden z naukowców, bodajże brytyjskich, obliczył ostatnio (swoją drogą ma człowiek „hobby”, w czasie , gdy ktoś przesiedla Afrykę i Bliski Wschód do Europy wywołując mnóstwo ludzkiego nieszczęścia, mocno destabilizując Stary Kontynent, i w skrytości oczekując na efekt—przyszłe poważne konflikty wewnętrzne, które bardzo osłabią państwa Europy), a więc uczony zmierzył i obliczył, że w krajach, z których trwa masowa emigracja bardzo poprawiła się jakość powietrza –- czyli, człowieku, nie ma kto dewastować środowiska!
Świat nie jest też taki, jakim go ktoś uporczywie opinii społecznej przedstawia. Np. oficjalnie przyroda obecnie nam może nie aż sprzyja, ale w każdym razie nie szkodzi i w związku z tym nie ogłoszono stanu suszy, lecz wystarczy głowę wystawić przez okno, a jeszcze lepiej pojechać na wieś, popytać rolników, aby zobaczyć ogrom zniszczeń wywołanych brakiem deszczu i wielkimi, nie kończącymi się upałami.

Wystarczy głowę wystawić poza zmasowany przekaz i skostniały bieg myśli, aby zacząć myśleć.

_images_IMG_4040_Mira_KuŚ_Kapliczka_6Kapliczka w lesie

*) Patrz: wiersz „Ala ma kota” w zbiorze pt. „O, niebotyczna góro garów”, także w „NaGłosie”. Wiersz traktuje o tym, w jaki sposób postrzegamy rzeczywistość, co się dzieje w mózgu, co się dzieje „za kulisami rozumu”.

Posted in artykuł, Varia | Tagged , | 1 Comment

Szalony Moher się dziwi (12): Plastry nienawiści

_images_IMG_0582_Mira_Kuś-Vis2Szwedzka uliczka z białymi (!) owieczkami

Kilka dni temu prasa doniosła, że śniada szwedzka blogerka wytropiła kolejny przejaw dyskryminowania osób o „ciemniejszej karnacji” przez ludzi rasy białej, a mianowicie wyłącznie jasne plastry w aptekach!
Jak powszechnie wiadomo, biali Szwedzi są od co najmniej 20 lat znani z „mowy i gestów nienawiści”, jak chociażby: z uporczywego trwania przy szykowaniu świątecznych dekoracji w okresie Bożego Narodzenia, które to dekoracje, a zwłaszcza kolorowe żarówki -co jest wszystkim wiadome- są pełne druzgocącej pogardy wobec gości przybyłych do Skandynawii; z zoologicznie zaciekłego hołubienia zbira spod ciemnej gwiazdy (Betlejemskiej), jakim jest św. Mikołaj; z pozwalania na opady rasistowskiego, białego śniegu i to w sposób boleśnie dyskryminujący osoby z cieplejszych klimatów, bo przez kilka długich miesięcy;  z nienawistnego i pełnego pogardy obnoszenia się ze swoją białą karnacją (a wiadomo, że twarze i nogi można zasłonić); picia mleka w kolorze białym; a jakby tego było mało, to jeszcze rozróżniania kawy na białą i czarną!; no, a teraz doszły „plastry nienawiści”.
Gdyby Skandynawowie nie byli pełnymi pogardy, zoologicznymi nienawistnikami, już od dawna w szwedzkich aptekach byłyby dostępne czarne plastry i czarna wata oraz gaza, a może nawet wata żółta i czerwona. Ale, z drugiej strony, skoro strach jest zamówić w kawiarni zarówno kawę białą (bo wywyższanie się), jak i czarną (bo wskazywanie paluchem na kolor kawy), to czy wprowadzenie do aptek czarnych plastrów nie byłoby takim samym pogardliwym wytykaniem komuś koloru skóry i dzieleniem społeczeństwa wg rasy?
Tak czy owak Szwedzi to –wiadomo— białe, rasistowskie bałwany, ale żeby np. czarny król popu przez 3/4 swojego życia poddawał się do upadłego drastycznym zabiegom wybielającym skórę? Czyżby wyznawał zasadę, że białe jest lepsze ?!

Posted in szalony moher powiedział | Tagged , , | Leave a comment

Ziele

_images_Mira_Kuś_Maliny_IMG_3194

ZIELE

Matka Boska Zielna
podnosi powieki — błękitne oczy bratków
rozświetlają sierpniowy upał

złote kłosy zboża
w Jej dziecinnych dłoniach
i przy feretronach pośród wyrwanych z drzemki
zaciekawionych świętych
płyną wokół małego
wiejskiego kościoła
ze stuletniego modrzewia
w potrójnym okrążeniu
kilka stóp nad ziemią

tu, wśród złocistych łąk
między lipami
w tej potrójnej pętli
kwitnie tajemnica
o zapachu ziół

macierzanka rozchodnik pięciornik i kuklik
mięta poziomka sadziec lebiodka dziurawiec
powój rdest krwawnica wrotycz ślaz
dziewanna polny bratek przytulia rezeda
— sznurem procesji jak powrósłem ściągnięte
w jeden snop

zioło
magiczne słowo
wpisane w koło w zamknięty
okrąg znaczeń

baldachim się kołysze
dzwoni złotymi frędzlami

obrazy nikną
za wrotami czasu
święci powoli
wstępują w ciszę

o, ziele zielone
cierpki zapach budzi sny                                                                              
płyną kluczem po niebie
w żyłach zamiast krwi
płyną elegie

TU w przekładzie angielskim
_images_IMG_2686_Mira_Ku__grubosze_pszczoa1

 

 

 

 

 

 KONIK POLNY

Ta myśl tuż poza świadomością
to słowo, obok, za ścianą rozumu
czy je uchwycę
i w kielichu lilii spiję
nektar zrozumienia

to jak analfabetyczny spis traw i kwiatów
studiowany przez pszczołę
mozół nad wyższym porządkiem ducha

pod stopami pracuje serce ziemi
koniki polne wyskakują spod nagich palców w powietrze
– lotne pointy zieleni
ba(r)wią świat i stopy czynią lekkimi

ziemia i ty, razem, unosicie się
w przestworzach

z tomu: Mira Kuś, Miedzy tym a tamtym brzegiem

_images_IMG_3789Mira_Kuś_motyl3

Posted in wiersze | Tagged , , | Leave a comment

A’propos słupów

Są słupy i słupy

 

_images_IMG_3684Mira_Kuś_Słupy_i_słupy3

 

 

 

 

 

 

 

_images_IMG_3683Mira_Kuś_Słupy_i_słupy2

 

 

 

 

 

 

 

Gdzieś w Polsce

Posted in Varia | Tagged , | Leave a comment

Powstanie Warszawskie

powiewajaca-flaga-polski


POWSTANIE

WARSZAWSKIE

Posted in Varia | Tagged | Leave a comment

Jestem (je suis) Grekiem

_images_A476Mira_Ku_Polskie_brzozy4Polskie brzozy, zachód słońca późną jesienią 1

Timeo Danaos et dona ferentes- Obawiam się Greków, nawet gdy przynoszą dary- tak Laokoon ostrzegał Trojan na widok drewnianego konia ustawionego przez greckich Achajów pod murami obleganej przez nich Troi.
Obecnie sytuacja wyraźnie się zmieniła, zwłaszcza że po starożytnych Grekach już ani śladu. Dzisiejszych mieszkańców Grecji od dawna nie stać na Pitagorasa czy Sokratesa, Archimedesa czy Hipokratesa, albo Temistoklesa i Arystydesa Sprawiedliwego (warto poznać ich losy i postawę w obliczu zagrożenia ojczyzny)… Greków nie stać dziś nawet na sprytne fortele, na wyrwanie się z zaklętego kręgu lichwy, na obronę swojej wolności. Zapomnieli o własnej historii, o swoich wspaniałych korzeniach, o znamienitych przodkach; wygląd też zmienili- dawni blondyni o jasnych oczach przeistoczyli się w genetycznym tyglu turecko-negroidalnym w ciągu kilku- kilkunastu wieków po Chrystusie w lud czarnowłosy, smagły, o ciemnych jak oliwki oczach, niczym dzisiejsi Germanie.

_images_A480_Mira_Ku_Polskie_brzozy5Polskie brzozy, zachód słońca późną jesienią 2

Biedni Danajowie, obecnie to oni są zmuszani do przyjęcia „daru”, kolejnej pożyczki nie do spłacenia. A mogli sobie znakomicie poradzić sami, mając tak piękny kraj, z morzem i górami, w którym co krok przemawia Historia i przebłyskuje dawna świetność. Już wyprawy turystyczne z całego świata do kolebki śródziemnomorskiej cywilizacji mogłyby napełniać ich budżet. Lecz barbarzyńcy „stoją u bram”, mają nieposkromioną ochotę na piękne wyspy, Peloponez, strategiczne porty, na liczące tysiące lat zabytki kultury i sztuki…
My jeszcze mamy lasy i dostęp do Bałtyku (chociaż do portu dla tankowców w Świnoujściu już nie). Timeo barbaros…

_images_A483_Mira_Ku_Polskie_brzozy3Polskie brzozy, zachód słońca późną jesienią 3

PS Bardzo dziękuję PT Czytelnikom za życzenia imieninowe- będę Państwu odpisywać (jak mogę najszybciej) osobnymi e-mailami. MK

Posted in Varia | Tagged , , , , | Leave a comment

SOS

_images_oltarz_gandawski_bracia_van_Eyck1SOS

Kiedy nalewam zupę na talerze
widzę powodzie
ziemniaki się układają
w niewygasły wulkan
ale to nic przy sosie pomidorowym
który czerwienią zalewa
terytorium miski

bulgot nowomowy w czerwonym bajorze
wzniecają gorące skwarki
z rozgrzanej patelni skaczą w sos na głowę

esoes wysłane z parą w gwizdek
trzewia się gotują

krew człowieka zalewa
coraz trudniej trawić

wyłączam przekazior


 

NAWET AGNOSTYCY

Nawet agnostycy wołają tu Boga
bo wierzący i ateiści
modlą się każdy na swój sposób

gdzie nadzieja umiera
bo brak jej powietrza
słomiany zapał co i raz
gaśnie z sykiem
pełzająca wolność

musi wystarczyć
myśli szary człowiek

pełzająca radość
pełzający smutek

_images_oltarz_gandawski_bracia_van_Eyck1
wysoki
od niemocy podatek
życie pełza
nie może
pomiędzy źródłem w dolinie
a wysokim wzgórzem
przypomina amebę

Bóg patrzy
milczy

nie grzmi

a ty
już rozumiesz
do królestwa tego
nie wejdziesz
na kolanach
by osiągnąć niebo
trzeba podnieść głowę

trzeba róść
trzeba

wzrastać

 

z tomu: Mira Kuś, Zagubione słowa

Posted in wiersze | Tagged , , | Leave a comment

Piekło to przywilej specjalny

Pankalia

fragmenty

Jerzy Panek_ Bez tytu__u_ akwarela_ papier_ 18x24_  wsp____czesne_ 2400z__Jerzy Panek, Bez tytułu (Kartka pocztowa przysłana mi swego czasu przez artystę)

III

Siedzimy przy okrągłym stole w pracowni malarskiej u znanego krakowskiego artysty. Panowie sączą wodę ognistą. Rozmowa toczy się okrągło, ktoś coś szkicuje, ktoś przerzuca kartki albumu. W pewnym momencie rozlega się łomot do drzwi i staje w nich nie kto inny jak sam Mistrz. Jest mocno znużony życiem, ale wznosi radosne okrzyki i dołącza do towarzystwa. Towarzystwo jest nie li tylko obiecujące, ale w rzeczy samej posiadające cenny napój. Czas płynie, godziny mijają, Mistrz przysypia przy stole; nagle zrywa się:– Rany Boskie, Pimpek już od wczoraj jest sam!– I Mistrz porzuca boski napój, sympatyczne towarzystwo, przygotowane dlań przez gospodarza łóżko. Pokonując senność, grawitację i inne życiowe trudy wraca do domu, by zaopiekować się psem, przyjacielem.

V

Wielka powściągliwość Mistrza. W sztuce i w życiu codziennym. Wstydliwość uczuć. W pracowni pośród paru sprzętów, starych i sfatygowanych, jedna rzecz przykuwa uwagę: stoi na parapecie okiennym piękny wazon z seledynowego szkła a w nim kwiat; narcyz, gałązka bzu, jaśminu, aster, wrzos– to zależy od pory roku.
Ten wazon z kwiatem jest szczeliną, przez którą widać czułą stronę duszy właściciela pracowni.

VII

Byłem, będę. Alleluja, alleluja! Pimpek bardzo skowyczy. Jutro o 17:30. In vino veritas J23. Byłam tu 14.08.1980 Janka. Jak słodko mija życie Ja. Przyjdź we wtorek P. No co Ty, co Ty, to był żart. Partia Przewodnią Siłą Narodu! Ja też tu byłem, doktor Mengele. Zostawiłeś u mnie płaszcz P.H. Boże, pozwól zapomnieć. Niech się święci 1 Maja! To my, ostatnia brygada. Kici koci łapci. Wino = mleko dla starców. Zrób pan coś z tym psem. Czekam w norze.
Drzwi pracowni Mistrza pokryte są napisami. Niektóre z nich udało mi się odcyfrować, inne albo już wypłowiały, albo zostały pokryte następną warstwą informacji, haseł, złotych myśli. Sama również co nieco dopisuję, np. tego J23.
— Niech zostaną, niech tworzą historię– mówi Mistrz.

Więcej

Posted in artykuł, Varia | Tagged , , , , , | Leave a comment

„Nie chcę się wieszać, chcę jeszcze coś napisać”

Lubię czeską literaturę. Lubię czeskie poczucie humoru, polegające z grubsza na tym, że jeśli czeski film zapowiadany jest jako komedia, to można być pewnym, że zobaczymy tragedię, zaś czeska tragedia będzie całkiem niezłą, surrealistyczną komedią. Podrabiać pełnokrwistych Czechów się nie da, jak się przekonali na własnej skórze niektórzy polscy literaccy naśladowcy; zresztą i film nakręcony wg „hrabalopodobnej” polskiej prozy też ma się nijak do pierwowzorów Jiříego Menzla.
Czeska, a właściwie czeska i słowacka literatura miała wielu oryginalnych poetów i prozaików, przy czym w Polsce ci najlepsi z nich są mało znani, albo i wcale, poza –oczywiście– Hrabalem. Hrabal miał wielkie szczęście u Polaków, w przeciwieństwie do np. wybijającego się oryginalnością Jakuba Demla, który –zawzięcie niszczony przez komunę– nie zdołał uzyskać należnej mu pozycji ani w Czechosłowacji, ani w Czechach, ani w Polsce.
Bohumil Hrabal był, jak sam to nazywał, „bojaźliwym bohaterem” — co to oznacza, można sprawdzić czytając jego spowiedź-esej ”Nic, tylko strach”, napisany niedługo przed śmiercią. Jak twierdzą jego biografowie, m.in. Tomáš Mazal, Hrabal nie donosił, nie współpracował z reżimem *), czasem podpisał list protestacyjny skierowany do władz, przez pewien okres nie drukował.
Był outsiderem przez całe życie, nie przynależał też do żadnego ugrupowania politycznego. Z tego zapewne powodu w swojej ojczyźnie jest mniej znany niż np. w Polsce. Tu zresztą miał i ma wielu niezłych tłumaczy, z dwójką znakomitych, niestety już nieżyjących, Andrzejem Czcibor- Piotrowskim i Józefem Waczkowem na czele (o takim tłumaczu, jak ten ostatni, marzy każdy poeta…)
Poniżej moja impresja po przeczytaniu „Auteczka”, jednej z ostatnich książek Bohumila Hrabala. W ubiegłym roku minęła setna rocznica jego urodzin.

Mikulski Kazimierz, wczesny okresKazimierz Mikulski

HRABAL I KOTY
czyli
„Myślę, że nawet kobietom nie dałem tyle, co kotom”

Więcej

Posted in artykuł, notki o literaturze i literatach, O mnie | Tagged , , , , | 1 Comment

O, niebotyczna góro garów

Weź, jeśli chcesz

Leszek Aleksander Moczulski o tomie wierszy Miry Kuś O, niebotyczna góro garów
w: eSPe, Kwartalnik Katolicki, nr 69, 2004

_images_IMG_0446Mira_Ku_Leonardo_da_VinciVis1

Zacznę od osobistej refleksji o modlitwie. Najpierw jest cisza. Naszą osobistą, najbardziej osobistą modlitwą –jak się wydaje— jest cisza, w której powstają więzy z Nieskończonym i Jego nieskończonością. W ciszy doświadczamy, że słucha i słyszy nas Bóg. Przed Nim przede wszystkim milczymy, pełnią naszego życia.
Powoli nasza modlitwa wewnętrzna przemienia się w słowo ku Nieskończonemu. Ale te pierwsze słowa nasze, „po ciszy” są jak pierwsze kiełki kwiatków czy traw marca, delikatne. I chociaż już są słowami modlitwy, jeszcze wypełnia je echo ciszy.
W tym właśnie miejscu –tak to przynajmniej rozumiem—może rodzić się cudowna poezja skierowana ku Nieskończonemu.
Próbując okiełznać nieco mój entuzjazm do istniejącego w tej właśnie przestrzeni czyjegoś wiersza, czyichś słów poetyckich, słów pośród ech ciszy, nie mogę powstrzymać się od powiedzenia, że jeszcze nie czytałem tak pięknego wiersza współczesnego o Poranku Wielkanocnym jak wiersz Miry Kuś w wydanej ostatnio jej książce poetyckiej.
W modlitwie prywatnej, w poezji wyciszonej do głębi, dzieje się z nami coś dobrego i pięknego. Witamy wraz z Poetką Poranek czy też jesteśmy zaskoczeni, tak samo jak ona, brzaskami Jutrzni, Barankiem, który przychodzi do każdego z nas ze swoim zmartwychwstaniem, wiarą, nadzieją, miłością, pięknem budzącej się do życia przyrody i mówi weź, jeśli chcesz.

Więcej

Posted in artykuł, O mnie, wiersze | Tagged , , , , , , , , | Leave a comment

Św. Mikołaj potrzebny cały rok

_images_1Jest to jednocześnie zaproszenie dla wszystkich Państwa, którzy zechcą wesprzeć Małopolskie Hospicjum dla Dzieci.

Posted in Varia | Tagged , | Leave a comment

Malowanie ciszy

_images_9

W zakopiańskiej Miejskiej Galerii Sztuki miała niedawno miejsce wystawa malarstwa Jerzego Mierzejewskiego. Urządzono ją w trzecią rocznicę śmierci Malarza Ciszy, jak pana Jerzego nazywałam na swój prywatny użytek. Właśnie ta wyciszona refleksyjność jego malarstwa przykuła moją uwagę, kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z jego sztuką. Powściągliwa ekspresyjność, „niedomówienie” uczuć, kryjących się za stonowanymi barwami i nierzadko mgiełką, łagodzącą ostrzejsze kontury, budują nastrój nie tyle tajemniczości, co obcowania z Tajemnicą — z jakąś głęboką, nieuchwytną wiedzą, z sednem ludzkiego istnienia.
Jerzego Mierzejewskiego określa przede wszystkim stosunek do światła. I chociaż jest w tym malarstwie wyraźna skłonność do geometryzacji przestrzeni, do porządkowania świata poprzez odkrywanie w nim ciągów prostopadłościanów (schody), graniastosłupów (góralskie chaty ustawione obok siebie na wąskim pasie doliny ciągnącej się u stóp górskiego masywu) czy innych brył i figur geometrycznych (dachy, ściany, plamy pól), to jednak decydującą rolę odgrywają tu cienie, półtony, niuanse barwy, zróżnicowane światło, często światło rozproszone.

_images_8Plama świetlna niejednokrotnie jest miejscem centralnym obrazu, niekoniecznie znajdującym się w centrum jego przestrzeni, ale w centrum przekazywanych uczuć, czyli koniec końców w centrum sfabularyzowanej treści emocjonalnej, w środku znaczenia. Tak jest z obrazem „Wyspa” (zamieszczonym na okładce mojego tomu wierszy „ Miedzy tym a tamtym brzegiem”), tak jest z obrazem „Wielka Pracownia” (u góry, po lewej). Wokół bieli (wody opływającej wyspę) koncentruje się obraz. Biel jest Ideą, magiczną przyczyną, przyciągającą do siebie kontury i barwy, biel jest obietnicą. Plama światła na podłodze pracowni malarza, utworzona po części przez światło wpadające przez okno i po części przez światło odbite od sztalugi (zapewne od malowanego płótna), którą widzimy tylko z tyłu, oświetla całą płaszczyznę obrazu, zatrzymuje na sobie nasze oko – jest to Światło Nadziei, i Światło Oświecenia, jest ono życiem i celem życia, jest dla Jerzego Mierzejewskiego ciągłym malowaniem i ciągłym dążeniem do namalowania idealnego obrazu, który będzie Ciszą.

_images_13

Zdjęcia obrazów (w szaro-białej tonacji) ze zbioru fotografii podarowanych mi przez Mistrza oraz dzięki uprzejmości p. Janiny Sałapatek z zakopiańskiej Miejskiej Galerii Sztuki (kolorowe; z wystawy „Przenikanie ciszy”).

Posted in artykuł, Varia | Tagged , , , | Leave a comment

Opuszczam Holandię

images_Mira_Kuś_staw-tracz2013-300x213

OPUSZCZAM HOLANDIĘ

Tu już nic nie zdziwi
wolność jest pojęta
tak szeroko
że trudno zgadnąć
co nią nie jest
właściwie się nie różni
od obojętności

anaesthesia dolorosa
płaskim cieniem
zalega połacie depresji
wypełnione po brzegi
polami tulipanów
od horyzontu do horyzontu
morze martwe
a co w przypadku
tulipanowej rabatki
było wysepką życia
wyskokiem purpury
wiosennym szaleństwem
wśród konwalii
i białych stokrotek

wracam do mojej
pagórkowatej ojczyzny
gdzie horyzont
zamykają wzniesienia
jedni mówią zaścianek
ja mówię pole dla wyobraźni
napęd
który może wznosić
ducha
wciąż wyżej


w czerwcu 2008

ze zbioru: Mira Kuś, Zagubione słowa; druk w Arcanach
Moje zbiory wierszy dostępne w sprzedaży: „Zioła i amaranty ” i „Między tym a tamtym brzegiem”

_images_Mira_Ku_lew_Sobieskiego_IMG_08845Lew Sobieskich w Olesku

Posted in wiersze | Tagged , , , , | Leave a comment

Stulecie Bitwy pod Gorlicami

Urodziłam się w Gorlicach, dzieciństwo spędziłam pod Jasłem. Stąd, spod Jasła, pochodził mój „podjasielski” dziadek (drugi był „podkrakowski”), który 100 lat temu walczył w bitwie pod Gorlicami, przełomowej dla I Wojny Światowej.

PIC_1-H-34-3fot.ze strony audiovis.nac.gov.pl

Posted in Moi przodkowie | Tagged | Leave a comment

Możesz się obejść

Mira_Kuś_images_Ż_wrzesien_2013_0142

 

 

 

 

 

MOŻESZ SIĘ OBEJŚĆ

Możesz się obejść bez samochodu
możesz się obejść bez kolacji – bez człowieka
nie obejdziesz się
toteż postaraj się być człowiekiem
być może jutro zostaniesz sam
na sam ze sobą

Mira_ Kuś_images_Ż_wrzesien_2013_0132

 

 

 

 

 

 

ze zbioru: Mira Kuś, Gdzieś jest ta oaza, WL, Kraków 1982
Także „Meglehetsz” ,z polskiego na węgierski przeł. Cséby Géza
Z listu Bogusława Doparta.

Posted in wiersze | Tagged , , , , | Możliwość komentowania Możesz się obejść została wyłączona

To se ne vrati, pani Havrankova

_images_Mira_Ku_Krakowski_smog_3_XI_2015Krakowski smog, 03 XI 2014, godz.09.52

Parę dni temu byłam świadkiem zabawnego zdarzenia w miejskim autobusie. Otóż młoda dziewczyna ustąpiła miejsca starszej pani, która -zamiast się z tego ucieszyć – obruszona wskazała palcem na stojącą obok pasażerkę i powiedziała: – Nie, nie trzeba, ta pani jest starsza.– Wskazana palcem pani usiadła bez mrugnięcia okiem, a „wiecznie młoda” kobieta przesunęła się w głąb autobusu, gdzie znowu jakaś dobrze wychowana dziewczyna wstała, proponując jej swoje miejsce. I znowu reakcja ze strony „młodej” pasażerki była taka sama. Nie wiem ile pani mogła mieć lat, ale należała do tych, co to „z tyłu liceum, z przodu muzeum”: szczupła, wypracowana sylwetka wciśnięta w stanowczo za ciasne dżinsy i trykotową koszulkę, długie, rozpuszczone, pomalowane na zabójczy blond włosy z gdzieniegdzie siwymi odrostami i twarz oraz szyja pokryte gęstą siecią głębokich zmarszczek. Także dłonie zdradzały już dość zaawansowane lata, a dłonie, jak wiadomo, są najdokładniejszym wyznacznikiem wieku. Nic więc dziwnego, że dziewczyny widząc tak pomarszczoną osobę czuły się w obowiązku ustąpić jej miejsca, śmieszna natomiast była reakcja pasażerki, która nie dość, że nie chciała usiąść, to jeszcze wskazywała palcem starsze, według niej, panie.
Trochę temu wszystkiemu winne są dzisiejsze czasy, które kochają młodość i urodę. Śmierć i starość, ba, wiek dojrzały są dzisiaj tematami wstydliwymi. Unika się rozmów o chorobie, o samotności. Człowiek czterdziestoletni obecnie jest „przeżytkiem”…Takim, że poszukiwanie przez niego pracy traktuje się jako zajęcie zgoła nieprzyzwoite.
Cenieni są „młodzi, ambitni, bez zobowiązań, o odpowiedniej aparycji” i najlepiej posiadający jednocześnie kilkunastoletnie doświadczenie zawodowe… W wielu starych kulturach o ważnych sprawach decydowała Rada Starszych – doświadczonych, mądrych ludzi, których otaczano szacunkiem. Dzisiaj, również w życiu publicznym, stawia się na młodych, niejednokrotnie pomijając, a nawet lekceważąc doświadczenie życiowe i mądrość starszego pokolenia. A przecież niewątpliwą zaletą wieku więcej niż dojrzałego jest kumulacja życiowych doświadczeń i najlepszy czas na wyciąganie z tych doświadczeń wniosków; przy czym hierarchia wartości różnego rodzaju zdarzeń z perspektywy czasu ustawia je w sposób na ogół właściwy, inny niż wtedy, kiedy zdarzenia te miały miejsce, bo –jak powiadał Hans Kasper, niemiecki autor znakomitych aforyzmów– „Starość jest wieżą z rozległym widokiem na okolicę”.
Zapomina się także, że dzisiejsi młodzi, piękni i prężni za kilkanaście lat dołączą do czterdziestolatków, a w roku 2030, jak obliczają demografowie, co trzeci Polak będzie w wieku poprodukcyjnym (chyba wcześniej to nastąpi, bo dobrych parę lat temu demografowie nie wzięli pod uwagę emigracji z Polski ok.2 mln młodych ludzi). Czy nadal będziemy udawać, że jesteśmy młodzi? Jest to wyzwanie, z którym musimy się zmierzyć – w wielu jego aspektach- a czas na podjęcie odpowiednich działań jest już najwyższy. Społeczeństwa w krajach rozwiniętych starzeją się w bardzo szybkim tempie, co jest związane głównie z rozwojem medycyny i opieki zdrowotnej, z coraz późniejszym rodzicielstwem oraz z postępem technicznym i wzrostem zasobności tychże społeczeństw.
Przeciętny mieszkaniec starożytnego Rzymu żył około 35 lat. Jeszcze w 1800 roku, a więc stosunkowo niedawno, średnia długość życia wynosiła nieco powyżej czterdzieści lat. Obecnie średnia wieku, tzn. wiek, kiedy z wybranej losowo grupy ludzi nie żyje 50%, wynosi 75 lat. Trzeba tutaj zauważyć, że ewolucja, nie nadążając za tempem wydłużania średniej życia, „nie przewidziała” ani pospolitej sklerozy, ani choroby Alzheimera. I jedna, i druga przypadłość zaczynająca się około 35roku życia a ujawniająca się w okolicach 65roku po prostu nie dotyczyła człowieka. Lecz, z drugiej strony, skoro przez 30 lat mózg jakoś sobie radzi z obumieraniem neuronów, oznacza to, że jest on mimo wszystko znacznie odporniejszy od innych części ciała na starzenie się. Potwierdzają to dane statystyczne: podczas gdy średnia wieku wynosi obecnie 75 lat, średnia funkcjonalnego życia mózgu wynosi aż 90lat! Znaczy to, że mózg jest o 15 lat „lepszy” od reszty ciała.
Nie istnieje zatem powód, dla którego ludzie dojrzali nie mieliby korzystać z najnowszych osiągnięć cywilizacyjnych dla swoich potrzeb, nie mówiąc już o przydatności społecznej, w tym pracy na odpowiedzialnych stanowiskach. Zwłaszcza, że jak widzimy ciało pozostaje „w tyle” za mózgiem. Nie istnieje również powód, dla którego ludzie dojrzali nie mieliby także korzystać z mody i rozrywki.

Ale z rozumu przede wszystkim…

***

To jest mój felieton sprzed ok.8 lat, kiedy Polska nie znajdowała się jeszcze w tak tragicznej zapaści gospodarczo-społeczno-politycznej*). Obecnie z ludźmi starszymi i ogólnie z chorymi bardzo prosto „poradzi sobie” ledwo zipiąca, „zreformowana” służba zdrowia, ale Polska wymarła nie będzie nic lepsza od Polski starzejącej się. Po prostu jej nie będzie.

*) Proszę mi nie mówić, jak niedawno moja znajoma: „Przesadzasz, zobacz ile pięknych galerii handlowych wybudowano, pracuje Nowa Huta, Bronowice mają nowy tomograf, jeździ Pendolino, nie musisz korzystać z naszego starego banku Pekao, ale możesz sobie wybrać dogodny bank, powstają coraz to nowe kompleksy hotelowe z najnowocześniejszymi ośrodkami SPA, pobudowano autostrady, kolejki linowe w Tatrach stale mają klientów itd.” Zdumiewające, że ludzie wykształceni nie chcą czy nie potrafią zauważyć, że to wszystko już nie jest nasze, NIE NASZE, ale ma obcych właścicieli (zaś Polak pracuje tam jako, jak powiadał Wiesław Dymny, „wolna najmita”); a ponadto: ilu Polaków może sobie pozwolić na wypoczynek w luksusowym hotelu czy na tomografię od ręki, tzn. wtedy, kiedy coś niedobrego dzieje się z naszym zdrowiem?
Tu chcę także przypomnieć, że od 1 maja 2016 roku zostaje uwolniona sprzedaż polskiej ziemi obcokrajowcom (proszę sobie spróbować kupić kawałek ziemi np. w Niemczech czy UK, nie będąc ich obywatelem). A co z wyprzedażą Polskich Lasów Państwowych? Lasy stanowią ok. 1/3 terytorium naszego państwa.

Posted in artykuł, Varia | Tagged , , , , , | Leave a comment

Prawdziwa krytyka cnoty się nie boi

_images_museo-3d-112

Przeglądam właśnie materiały z mojego wieczoru autorskiego zorganizowanego przez SPP w Krakowie w 2012 roku dla promocji „Ziół i amarantów”. Dzięki przemyślanym, czasem prowokującym, pytaniom trójki moich kolegów prowadzących wieczór, znajduję tu wiele materiału, który zdaje się być ciekawy dla osób w jakikolwiek sposób zainteresowanych literaturą, sztuką (a także naukami ścisłymi!). Postanowiłam materiał ten opracować i niedługo przedstawię tutaj przynajmniej niektóre wątki z tego w gruncie rzeczy wywiadu ze mną na temat samoświadomości twórcy, jego gustów, sposobie tworzenia itp. Na marginesie tej pracy wyłaniają się sprawy poruszane podczas wieczoru, które znalazły swój wyraz także w innych moich wypowiedziach. Jedną z nich jest sprawa krytyki literackiej, a szerzej oceny utworu, dzieła sztuki. Znalazłam w swoim archiwum więcej tekstów na ten temat, jeden z nich drukuję poniżej.
Jest to głos w formie listu do „Dziennika” podczas toczącej się na jego łamach dyskusji (sesja naukowa na UJ omawiana na łamach gazety) na temat polskiej krytyki literackiej. Październik bodajże 2007r.

PRAWDZIWA KRYTYKA CNOTY SIĘ NIE BOI

Więcej

Posted in artykuł, Varia | Tagged , , , , | Leave a comment

Poezja na Wielkanoc

640px-Ghent_Altarpiece_D_-_Nature_-_detail-ołtarz gandawski, bracia van Eyck, wiki

WIELKI PIĄTEK

Ze swoim Słowem
zostajesz sam – Zbawicielu–
z raną w boku

wciąż na nowo
ta sama tragedia
nie chcemy rozumieć
nie chcemy pamiętać

ci co wierzyli
zamilkli
ci których opłacono
sprzedali

640px-Ghent_Altarpiece_D_-_Nature_-_detail-ołtarz gandawski, bracia van Eyck, wiki

samotne
krople krwi
skapują w ciszy
Twego krzyża

wzrok gaśnie
zdrada octem poi
udręczone ciało
zamyka się w sobie
nadzieja osuwa

i sam w siebie zwątpisz
i Bóg zamilknie
a plecy odwróconych
wzniosą mur

640px-Ghent_Altarpiece_D_-_Nature_-_detail-ołtarz gandawski, bracia van Eyck, wiki

pod krzyżem
tylko Matka ziemia
trwa dźwigając Twoje umieranie

czy prędzej otworzy się Niebo
i rozszaleje burza
gubiąc nas i naszą małość
czy może kropla Twej krwi
drążąc rozkruszy
skałę serc

w styczniu 2015

 

PIERWIOSNEK I AKACJA

Odezwał się za oknem dźwięczny, ptasi głos i donośne „cilp, calp” rozniosło się po okolicy. A więc już, a więc zaczyna się wiosna, bo jej pierwszy ptasi zwiastun, nie darmo zwany pierwiosnkiem, śpiewa oto za moim oknem. Zielonożółta drobinka skacząca nieustannie z gałązki na gałązkę, niczym jasna nutka wykreślająca na pięciolinii konaru wiosenną melodię. Jest promyczkiem nadziei w ten szary i chmurny dzień, kiedy gorzkie żale przybliżają się nieuchronnie i od dusznej żałoby omdlewa wszelka radość. Przeczucie cierpienia i lęk przed nieznanym zraszają ziemię szarym deszczem. Rosnąca nieopodal stara akacja spija łapczywie życiodajną wodę — zdaje się być gotowa do wypuszczenia młodych listków, ale w przebłysku jasnego widzenia jej kolczaste gałązki splatają się w cierniową koronę. Zapowiedź życia splata się z zapowiedzią śmierci, radość przeplata się z bólem.
Nie miną dwa dni a śpiewająca, jakby mimochodem, kulka pierza zabierze się do pracy i zacznie budowę gniazda. Niedługo gaj się zazieleni, drzewka pokryją się oliwkowymi listkami- tak zapewne wyglądają ptasie myśli- i otworzy się przestrzeń do rozmyślań; i otworzy się, w prześwicie między koronami drzew, przejście na Jasną Stronę.

Wielkanoc 2015

Fra Angelico, Zmartwychwstanie, freskFra Angelico, Zmartwychwstanie, fresk

Wiersze pochodzą ze zbioru: Mira Kuś, Zagubione słowa. Ukazały się także w krakowskiej gazecie podgórskiej: „Wiadomości”, marzec 2015
Poprzednie wpisy tutaj: Wielkanoc, Wielki Post i Wielki Tydzień”
Ornament kwiatowy- detal z Ołtarza Gandawskiego Huberta i Jana van Eycków.

Posted in wiersze | Tagged , , , | Leave a comment

Pyszne

Ślicznie układa się w oku, a ponadto poezja, żart, lekkość i intuicja, że „pod kwiatami nie ma dna”…

Yerka 2006Jacek Yerka

Posted in Varia | Tagged | Leave a comment

Nazwisko proszę

Jacek-Yerka-300x270Jacek Yerka,Przesyłka Expresowa (ze strony „wspolczesnypolskisurrealizm”)

Jest rzeczą jasną, że w systemie demokratycznym, do którego pretendujemy, życiorysy osób już piastujących stanowiska publiczne i państwowe, lub starających się o nie, powinny być ogólnie znane. Nie chodzi o faktyczne czy domniemane niegdysiejsze romanse, lub sporadyczne (sporadyczne, nie nagminne) wypadki nadużycia alkoholu, albo o „szaleństwa” z rodzaju tzw. błędów młodości, ale o sprawy, które wyraźnie definiują kandydata i będą mieć wpływ na sprawowaną przez niego funkcję. Nic zatem dziwnego, że obywatele będą się interesować zdrowiem, w tym zdrowiem psychicznym i skłonnościami seksualnymi, osoby będącej np. wysokim urzędnikiem państwowym, nic dziwnego także w tym, że chcą znać pochodzenie danej osoby (proszę zauważyć, że np. prezydentem USA nie może zostać osoba urodzona poza terytorium Stanów). Niemniej obsesyjne szperanie w przeszłości każdej znanej osoby i szukanie, czy aby jej przodkowie nie nosili kiedyś innego niż ona dzisiaj nazwiska, które później z różnych przyczyn (czasem, podczas wojny, dla ratowania życia) zmienili na inaczej brzmiące, jest małostkowe i śmieszne.
Jestem rocznikiem powojennym, czasów stalinowskich nie pamiętam i jak niemal każdy młody czy to „za moich czasów”, czy obecnie, nie chciałam na ten temat słuchać niczyich opowieści. Zresztą akurat moi rodzice byli bardzo oszczędni w tych wspomnieniach, niektóre –jak postawienie taty pod ścianą na rozstrzelanie za odmowę podpisania listy folksdojczów i przeżycie własnej śmierci (patrz: wiersz „Ściana”)– były zbyt ciężkie, aby, nawet po latach, o nich mówić. W moim domu także nigdy nie dzieliło się ludzi na kategorie gorszy- lepszy ze względu na pochodzenie, narodowość, religię. Chodzi przecież o czyny, wrażliwość, umysłowość, charakter. (Co nie znaczy, że nie uważam, iż chrześcijaństwo jest najlepszą z religii : )- daje człowiekowi dużo wolności i stwarza mu rozległą przestrzeń do rozwoju duchowego i umysłowego). Dlatego kilkadziesiąt lat wstecz ba, kilkanaście lat temu nawet by mi do głowy nie przyszło, że ktoś ukrywa swoje prawdziwe nazwisko, albo że ktoś inny będzie szukać czyjegoś ewentualnego „wstydliwego” nazwiska (czasem mając ku temu uzasadnienie, czasem z czystej złośliwości). I wiersz, który drukuję poniżej nie powstał jako ironiczny komentarz do „uporczywego szukania komuś jego korzeni”, ale jako zupełnie apolityczna metafora walki człowieka o swoją tożsamość, także metafora postrzegania drugiej osoby niezgodnego z jej prawdą psychiczną; jest to również wiersz o tym, jak duże znaczenie w widzeniu bliźniego ma fakt rzutowania naszej psychiki na obserwowany „obiekt”, o tym, że często sami nie wiemy dokładnie kim jesteśmy, o psychicznym qui pro quo itp., itd.
Do przywołania tego wiersza tutaj i objaśnienia motywów jego powstania skłonił mnie fakt, że jakiś czas temu pewna osoba zacytowała na forum Wirtualnej Polski pointę tego wiersza w charakterze komentarza do artykułu o Wisławie Szymborskiej (której niektórzy forumowicze wypominali (!) niepolskie nazwisko matki). Oczywiście cytat był bez podania tytułu wiersza i jego autorki, nawet bez cudzysłowu, przedstawiony jako przemyślenie komentatorki… Cieszy mnie natomiast, że wiersz nie tylko jest nadal aktualny –z powodów ogólnoludzkich, humorystycznego spojrzenia na naszą człowieczą kondycję– ale zyskał także nowe, ironiczne znaczenie w sytuacji, kiedy wrogom naszego dążenia do wolności chodzi o podsycanie czy wręcz wywoływanie antysemickich nastrojów.

DO ŻYWYCH KTÓRZY UMARLI

sąd wzywa zaginionego (tu każdy kompetentny może wpisać swoje imię
i nazwisko) aby w terminie do 3 miesięcy zgłosił się w tut. sądzie
gdyż w przeciwnym razie może zostać uznany
za zmarłego ten mobilizujący anons
ukazał się w porannej prasie wzbudzając zrozumiałe podniecenie
wśród wszystkich zagubionych łudzącą propozycją ożywienia
poniekąd obumarłych imion oraz nazwisk mówiąc obrazowo dusz
ale pragnę zwrócić uwagę państwa na istotny szczegół:
nie zawsze występujemy pod właściwym nazwiskiem np. Prus
nazywał się Głowacki

1974 r

ze zbioru „Gdzieś jest ta oaza”, WL,1981

Więcej

Posted in notki o literaturze i literatach, wiersze | Tagged , , | Leave a comment

Kobiety wszystkich płci

łączcie się!

gozdzik_wikipedia_W_carnation4051poprzednie wpisy TU

Posted in Varia | Tagged , | Leave a comment

Judasz, mając tę wiedzę, się powiesił

triplestarsystem_600-GG Tau system_ by ESOLThe double star system GG Tauri-A, ESO/L

Nieważne kim byłeś, ważne kim jesteś- to częsta opinia w dzisiejszych czasach. Nie dalej jak wczoraj usłyszałam od znajomego, co sądzi o znanym Iksie: „To prawda, Iks był kiedyś świnią, ale obecnie jest porządnym człowiekiem”. A widząc moje pytające spojrzenie, znajomy dodał: „No, przecież każdy ma szansę, żeby się zmienić”. A pewnie, każdy może powalczyć o siebie i zmienić się na lepsze. Ale to, kim byłeś, ma nadal bardzo istotne znaczenie. Wystarczy zapytać niepijącego alkoholika – nie pić, będąc nałogowym pijakiem, to zupełnie co innego niż nie pić nie będąc uzależnionym od alkoholu. Ta skaza w mózgu i psychice zostaje na zawsze i już zawsze musisz o niej pamiętać i z nią się zmagać, aby na nowo nie sięgnąć po alkohol.
Albo: czy łatwo sobie wyobrazić, że intrygant, matacz, robiący bliźnim „koło pióra” staje się człowiekiem godnym zaufania, szczerym, bezpośrednim, mającym wzgląd na innych? Jasne, może próbować, może się to nawet na krótszy dystans udać, ale chyba tylko grom z jasnego nieba może wywołać skutki długofalowe i to też tylko wtedy, gdy osoba przechodząca przemianę będzie stale pamiętać o swoim dawnym zachowaniu, aby w porę stłumić stare odruchy, wpisane głęboko w psychikę.
Z lżejszych przykładów: Czy ktoś małomówny, mrukliwy, generalnie smutny stanie się tzw. duszą towarzystwa? Wesołkiem, gadułą, biorącym lekko, co los przyniesie? Dobre wydarzenia w życiu takiej osoby niewątpliwie poprawiłyby jej nastrój, ale czy na długo? Wylewne gadulstwo też się zapewne takiej osobie przydarza, ale na zasadzie, że gdy się za długo milczy, to „rośnie w nas apetyt wilczy”.
Nieważne kim byłeś? A jednak ważne, bo nie robi się generalnego remontu psychiki, nie burzy się i nie wyrzuca wszystkiego, z czego jest uformowana i nie zaczyna się jej budowy od podstaw, z zupełnie nowych materiałów.
A odpokutowanie, zadośćuczynienie za stare przewiny? Ma niebagatelne znaczenie przy poprawianiu siebie samego.
Tu mi się nasuwa wielce wymowny przykład. Wybrałam się kiedyś na niedzielną wędrówkę po okolicy. Niedaleko od miejskich zabudowań znajduje się klasztor, którego mury służą chuliganerii do bazgrania nieobyczajnych uwag i wszelkiego rodzaju wulgaryzmów. Już widzę na horyzoncie biały mur, już przygotowuję się na zwyczajowy wysyp niecenzuralnych napisów, gdy wzrok mój uderza tylko jedno, jedyne słowo na świeżo pomalowanym murze: WIARA. Szczęka opadła mi ze zdumienia, przyspieszyłam kroku, żeby , jak niewierny Tomasz, dotknąć palcem –niebywałe—pozytywnego hasła! Kto je napisał? Ktoś, kto postanowił wesprzeć siostry zakonne w ich walce z wyzwiskami mazanymi po murze i chociaż raz napisać coś optymistycznego? Kiedy jednak zbliżyłam się do klasztoru, szczęka opadła mi jeszcze bardziej. Otóż, okazało się, że na świeżej, białej farbie jakiś wandal napisał czarnymi, wielkimi, drukowanymi literami stare wyzwisko: „ …WIARA” , a ktoś, kto zamalowywał ohydny napis wpadł na szalony pomysł upieczenia dwóch pieczeni na jednym ogniu- zamalować wulgaryzm i jednocześnie zostawić pozytywny przekaz! Zamalowano więc „KUR” i zostawiono „WIARA”. Z daleka i owszem widać było to, co należy, „WIARĘ”. Z mniejszego dystansu, niestety, spod wapna prześwitywało wydrążone w tynku stare „KUR”, stwarzając zwalające z nóg wrażenie, zapewne nie przewidziane przez osobę rozprawiającą się z napisem.
Można by tę opowieść spointować na różne sposoby, np.:
Przemalowanie nie pomoże, trzeba wszystko zdrapać, na nowo położyć tynk i dopiero potem pomalować mur świeżą farbą.
Przeszłość prześwituje przez ludzkie czyny, czy tego chcemy czy nie.
Można się też pokusić o przedwyborczą przestrogę dla naszego kandydata (stara prawda, ale trzeba ją ciągle powtarzać): Polityku, patrz na przeszłość osób, którymi się otaczasz.
Kto raz sprzedał to, w co wierzył…
Nie ma co udawać, że można odzyskać uporczywie deptaną przez siebie samego godność. Judasz, mając tę wiedzę (i sumienie), się powiesił.

*

Posted in artykuł | Tagged , , , | Leave a comment

Bezdomne słowa

BEZDOMNE SŁOWA

W mojej biednej
nieszczęśliwej Polsce
nieprawość
przybiera na sile

bo słabi bywają okrutni
bo tchórzliwi bywają bezwzględni
bo ci którzy mają
chcą więcej

spryt jest mylony z inteligencją
cwaniactwo z darem losu
oszustwo to zwycięstwo
nad naiwniakiem pobieda
złodziejstwo nie istnieje
jest zapobiegliwość
sprzedajność to A jest takie słowo? zdziwienie

słowa jak kania deszczu
łakną swoich znaczeń
wyzute z własnych treści
wyrzucone na bruk
z domowych pieleszy

słowa bezdomne
koczujące
na dworcach wśród zarośli
w altanach na działkach

dziczeją
piją
popadają w wulgarność
drętwieją

[od 05.02.2015 czytaj dalej w:
Mira Kuś, Zagubione słowa, [w:] W szufladzie]

Posted in wiersze | Tagged , , , , | Leave a comment

Demokracja i marihuana

Demokracja jest jak marihuana: niby nieszkodliwa, niby daje poczucie wolności i zadowolenia, ale koniec końców prowadzi do twardych narkotyków.

hans_memling_sad ostateczny

 

 

Hans Memling, Rok 2015

Posted in Varia | Tagged , | 1 Comment

Tłumacz poezji jest jak snop światła — oświetla poetę tylko z jednej strony

czyli

króciutki tekst o trudach przekładu

Caspar David Friedrich, Zimowy pejzażCaspar Friedrich,Pejzaż zimowy


Niedawno zmarł Stanisław Barańczak. Pamiętam go jeszcze z lat 70’, kiedy na krótko zrobił się u nas szum wokół tzw. „Nowej Fali”, formacji poetyckiej współtworzonej przez Barańczaka. Niedługo potem okazało się, że poeta zapadł na bardzo poważną chorobę, której leczenie, nawet najskromniejsze, było w polskich warunkach nieosiągalne – jedynie Zachód oferował jakąś nadzieję, a przynajmniej dostęp do najnowszych osiągnięć medycyny (która i tak była wtedy niemal całkowicie bezsilna wobec choroby Parkinsona). Ta okoliczność, jak pamiętam, zadecydowała o zaproszeniu i wyjeździe poety do USA. Ponadto Barańczak znał biegle język angielski, czyli spełniał warunek sine qua non objęcia posady na uniwersytecie Harvarda.
Nigdy za wierszami Barańczaka nie przepadałam, chociaż są to wiersze dobre, ale (… *), podczas gdy gibkość języka poety jest naprawdę imponująca. Zaowocowała ona głównie w przekładach poezji. Oczywiście, nie wszystkie przekłady Barańczaka są najlepsze (np. Edward Lear w tłumaczeniu Andrzeja Nowickiego—tom wierszy „Dong, co ma świecący nos”—znacznie lepiej brzmi w moim uchu; mogłabym powiedzieć, że wiersz Nowickiego miękko się w uchu mym układa) i wcale nie chodzi o tzw. zgodność z oryginałem, co według niektórych ma oznaczać tłumaczenie słowo w słowo, ale współgranie intencji autora z treścią, formą i z emocją, czyli melodyką. Tam, gdzie emocje delikatniejsze, pastelowe, o szerszej gamie odcieni, Barańczaka słuch nieco zawodzi (albo tłumacz, mimo pełnej świadomości, nie ma sił na wyrwanie się z „diabelskiego kręgu” inkantacji), natomiast tam, gdzie chodzi o subtelności intelektualne – Barańczak jest znakomity. Dlatego delikatniejszy (wśród „nonsensistów”) Edward Lear u Barańczaka staje się kanciasty, i dlatego też wyrafinowany E. E. Cummings znajduje w nim tłumacza niezastąpionego. Albo Cole Porter i jego „Let’s do it” czyli Barańczakowe „Leć w duet”! Za takie tłumaczenie (Barańczakowy tytuł znakomicie koresponduje z treścią wiersza, można nawet powiedzieć, że przekład jest lepszy od oryginału) każdy poeta podziękowałby na kolanach i z pocałowaniem ręki.

Więcej

Posted in artykuł, notki o literaturze i literatach | Tagged , , , , , | Leave a comment