Nie sądźcie, że nie wolno wam sądzić

Zanim zapłoną nasze biblioteki

DZIEŃ CZYTANIA PISMA ŚWIĘTEGO

Nie sądźcie

_images_Cynia_kosmiczna1Cynia wyhodowana na stacji kosmicznej

Powściągliwość w sądzeniu (Ewangelia wg św. Łukasza 6,37-39):

Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.

Warto zastanowić się nad powyższym cytatem, bowiem na co dzień często słyszymy go w błędnej interpretacji,


a mianowicie: chrześcijanin nie osądza! (czyli w praktyce: Taa, polski katolik, otwiera japę i czepia się cudzego postępowania, a ma niby nie osądzać. Ot, i miłosierdzie chrześcijańskie— autentyczna wypowiedź na forum internetowym). Nic bardziej mylnego! Osądzanie jest wręcz podstawowym obowiązkiem chrześcijanina. Bo jak inaczej odróżnić dobro od zła? Jak się ustrzec przed złym (nieodpowiednim lub niebezpiecznym) towarzystwem? Wszak Pismo powiada: Przestawaj z równymi sobie; Kto się dotyka smoły, ten się pobrudzi, a kto z pysznym przestaje – do niego się upodobni (Mądrość Syracha 13). Jak inaczej ustrzec się przed zgorszeniem (Lecz kto by się stał powodem do grzechu dla jednego z tych małych (…)– św. Mateusz 18, 8-12), lub nie siać zgorszenia, skoro jakoby nie wolno nam osądzać czynów ni czyniących i w związku z tym na równi traktować postępki szlachetne, jak i te z gruntu złe? Nie wolno nam powiedzieć, że mord, grabież, prześladowanie jest złe– wszak nie wolno nam osądzać. A skoro tak, to równie dobra dla nas jest kompania zdrajcy, zabójcy czy prześladowcy, jak przestawanie z człowiekiem przyzwoitym i życzliwym. I tak można by długo mnożyć przykłady na to, że właśnie osąd jest obowiązkiem człowieka, jako istoty moralnej.
W nauce biblijnej o osądzaniu chodzi bowiem nie o moralną obojętność i brak jakichkolwiek sądów, lecz o osądzanie sprawiedliwe. A przestrogą przed niesprawiedliwością z naszej strony jest napomnienie, iż także my możemy kiedyś paść ofiarą pomówienia, plotki, niesprawiedliwości, sądu tendencyjnego i złośliwego.

 Dlaczego wybrałam właśnie ten fragment z Pisma Świętego? Otóż byłam wczoraj świadkiem (widzem) paskudnego wydarzenia, które wstrząsnęło mną do głębi – był to godzinny sąd nad nieznanym mi bliżej człowiekiem (nie wiem jakie miałby przestępstwa popełnić), kiedy to „podsądny” był wyzywany, niedopuszczany do głosu, każda jego odpowiedź była przerywana przez „przesłuchującą”, która imputowała mu pazerność, bogacenie się kosztem naiwnych, celowe niszczenie zdrowia innych ludzi, głupotę, pychę itp. „Przesłuchująca” nie dość, że cały czas gadała, nie pozwalając „przesłuchiwanemu” przedstawić swoich racji i zmierzyć się z wysuwanymi przeciw niemu zarzutami, to jeszcze sprosiła na „sąd skorupkowy” kilkadziesiąt osób, swoich popleczników – rzecz działa się w studio jednej z telewizji prywatnych—i tylko jedną osobę, która nie przychylała się do zdania, a raczej –zadania, przydzielonego pani redaktor; zresztą i tak trzeźwa oraz wyważona wypowiedź osoby „nie po naszym zadaniu” zajęła nie więcej niż ok. 2-3 minuty w godzinnym programie. Mało tego, do studia zaproszono panią psycholog, która na oczach widzów dokonała oceny charakterologicznej „osądzanego” i „wyjaśniła” co go napędza w działaniu! Przecież nawet w skorumpowanym sądzie, chociażby dla zachowania pozorów, daje się oskarżonemu prawo do obrony, do wynajęcia obrońcy czy przydziela się mu obrońcę z urzędu. (Swoją drogą, czy pani psycholog zdaje sobie sprawę, że takie poczynania z jej strony oraz afiszowanie się w stacjach telewizyjnych odbiera jej, i jej kolegom po fachu, wiarygodność w oczach obecnych i potencjalnych pacjentów/klientów?).
Arogancja, buta i –chociaż unikam tego brzydkiego słowa—chamstwo – tyle można powiedzieć o paskudnym spektaklu niesprawiedliwego sądzenia człowieka przez człowieka, nie mówiąc już o zachowaniu jakichkolwiek standardów dziennikarstwa.

„Podsądnego” znam z kilku internetowych wykładów na temat właściwości niektórych roślin wzmacniających odporność naszego organizmu, tzw. naturalnych metod leczenia oraz paru nowych (?) sposobów, z podaniem źródeł, badań naukowych itp., a także z upowszechniania wiedzy o fałszerstwach (będących tajemnicą poliszynela), dokonywanych przez najbogatsze koncerny farmaceutyczne (wiele przykładów w sieci). Ani razu nie usłyszałam, aby zachęcał on pacjentów do leczenia się z poważniejszych chorób na własną rękę, bez udziału lekarza, czy do eksperymentowania z ryzykowniejszymi metodami. Jednym z zarzutów wobec „osądzonego” (który nie prowadzi praktyki lekarskiej) było to, iż nie ma on wykształcenia medycznego, a jedynie ścisłe, inżynierskie. No dobrze, a ilu wykształconych lekarzy posiada wiedzę z zakresu zielarstwa? Jak świat światem na tym najlepiej znały się i znają tzw. babki, które wiedzę zdobywały od swoich babek, a te nabyły ją w ustnym przekazie od swoich antenatek (czasem analfabetek). A taka chociażby antybiotykooporność- jak sobie radzi z tym współczesna, zaawansowana medycyna? Wcale. A nasi „prymitywni”, średniowieczni przodkowie mieli znakomity antybiotyk (który także obecnie świetnie sobie radzi np. z gronkowcem i zwalcza MRSA, zapalenie płuc oraz sepsę – sprawadzono u myszy) — ” sporządź mieszaninę z wina, czosnku, dodatkowej rośliny z rodzaju czosnku (np. cebuli) oraz żółci wołu. Wszystko umieść na 9 dni w (…)”. Zastanawiający jest też fakt, że „osądzony”, jak mu wielokrotnie zarzucano, ponieważ nie należy do Izby Lekarskiej, nie ponosi ponoć odpowiedzialności za swoją działalność (jak to, przecież każdy poszkodowany może wnieść oskarżenie do sądu?), podczas gdy lekarze taką odpowiedzialność ponoszą.

Podsumowując, nadal nie wiem nic bliższego na temat działalności „podsądnego”, komu zaszkodził, komu pomógł, nie wiem czym się właściwie zajmuje, czy łamie prawo, czy nie, nie wiem co jest jego naczelnym celem (a właśnie tego wszystkiego widzowie powinni się od autorów audycji dowiedzieć) itd. Być może jego działalność niektórym szkodzi, nie wiem. Jednakowoż sposób, w jaki potraktowano go wczoraj oraz lekceważenie okazane lekarzowi wypowiadającemu się na temat faktów dotyczących szczepionek (lekarz nie negował potrzeby szczepień, ale chciał powiedzieć o składzie niektórych specyfików oraz o tym, że to, czy dana szczepionka komuś zaszkodzi, czy nie, zależy od siły organizmu szczepionego, zatem zawsze należy wyważyć racje), a któremu odebrano głos; a więc sumując to wszystko razem możemy być pewni, że większość telewidzów/chorych została skutecznie przekonana do metod „osądzonego”. A podobno stacji TV chodziło tylko i wyłącznie o dobro pacjentów, zwodzonych przez znachorów…

*

Z Codziennika: 

Nad ranem z 1 na 2 maja 1915 r. zaczęła się decydująca o losach I WŚ Bitwa Pod Gorlicami, w której brał udział mój dziadek: http://mirakus.pl/bitwa-pod-gorlicami-w-1915-r-i-moj-drugi-dziadek/

This entry was posted in Codziennik, Varia and tagged , , . Bookmark the permalink.

Comments are closed.