MARIHUANA, RAMONA I ARTYKUŁY KOLEKCJONERSKIE

 

Opinia publiczna -zdaje się- po części już wie o drastycznym wpływie częstego palenia marihuany na pamięć krótkotrwałą, koordynację ruchową itp., ale konopie indyjskie i haszysz stwarzają ponadto ryzyko innego typu.

Poniżej przetłumaczony przeze mnie fragment materiału opublikowanego parę miesięcy temu w specjalistycznej prasie brytyjskiej:

„Brytyjska Fundacja Pulmonologiczna (British Lung Foundation) przeprowadziła niedawno ankietę pośród 1000 osób  i okazało się, że 1/3 z nich uważa BŁĘDNIE, iż palenie marihuany jest nieszkodliwe dla zdrowia. Ponadto, 88% błędnie uważa, że palenie papierosów jest bardziej szkodliwe, podczas gdy w istocie ryzyko raka płuc u palaczy marihuany jest o 20% wyższe niż u palaczy papierosów.

BLF powiada, że ten brak wiedzy (lekceważenie tematu) jest „alarmujące”.

Najnowszy raport BLF mówi, że jest naukowo udokumentowany ścisły związek pomiędzy paleniem konopi indyjskich a gruźlicą, ostrym bronchitem i rakiem płuc”.

Ludzie mają prawo do tępoty umysłowej i niszczenia sobie życia (czy się nam to podoba, czy nie), ale zachęcanie ich do tego jest, mówiąc bardzo oględnie, nie fair. Robienie zaś wody z mózgu dzieciom, nastolatkom i ich rodzicom przez opowiadanie w mediach o największym zasięgu, że marihuana „nie szkodzi” jest wręcz zbrodnicze. Należy pisać i mówić o trucicielskich właściwościach tych substancji. Swego czasu w naszej telewizji na okrągło „chodziły” reklamy piwa, w dodatku sugerujące, że piwo to nie alkohol. Wiele nastolatków myślało, że to prawda, w każdym razie używało tego argumentu. Był to okres, kiedy pojawiło się w Polsce najwięcej procentowo alkoholików wśród młodzieży poniżej 18 lat. Co do nielegalności narkotyków, to owszem, na tejże nielegalności korzystają organizacje przestępcze. Gdyby chcieć zalegalizować sprzedaż  i uciąć mafijne interesy, musiałyby to jednak zrobić jednocześnie wszystkie kraje, co jest niewykonalne. To po prostu utopia, a więc coś wysoce groźnego. Wystarczy wziąć niedawny przykład Czech- zalegalizowano posiadanie (sprzedaż?) marihuany (nie pamiętam już szczegółów), ale w miastach nadgranicznych życie zamieniło się w koszmar. Ćpuny zza czeskich granic obległy nadgraniczne miejscowości, handel kwitł, większość na ulicach była na haju, a zdesperowani tubylcy myśleli o emigracji. Proszę też zobaczyć co się stało w Niderlandach po zalegalizowaniu sprzedaży marihuany: liczba użytkowników w wieku 18-25 lat się podwoiła, a uzależnienie od heroiny (następny etap po konopiach) wzrosło trzykrotnie. Podobnie, kiedy UK zliberalizowały prawo dot. przepisywania przez lekarzy heroiny dla pewnych grup uzależnionych, pojawiła się nowa grupa młodocianych heroinistów. Na przestrzeni ostatnich 10 lat liczba uzależnionych od heroiny w UK wzrosła 10-krotnie. A ci, którzy na tym zarabiali przed zniesieniem restrykcji, zarabiają nadal.

A kto wie jak w Polsce wyglądają statystyki? Czy nasza wiedza na ten temat ogranicza się jedynie do wypowiedzi Ramony?

Swoją drogą dziwne jest to „oswajanie” marihuany w mediach, skoro nie tak dawno mieliśmy Dzień Rozprawienia Się Z Dopalaczami, które podobno są jeszcze łagodniejsze od konopi, a w sprzedaży figurowały jako „artykuły kolekcjonerskie”.

This entry was posted in Bez kategorii and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Comments are closed.