Maria Magdalena — apostołka z Magdali

Zanim zapłoną nasze biblioteki

MARIA MAGDALENA

 

 

Z Marii Magdaleny zostaje w końcu zdjęte odium kobiety sprzedajnej, antycznej prostytutki. Akcja uświadamiająca zakrojona jest na szerszą skalę, jako wiedza dla wielu, bo zostaje przekazana za pomocą filmu — właśnie na brytyjskie ekrany wchodzi amerykańskie dzieło przedstawiające losy Marii z Magdali; te losy, które są najbardziej zbliżone do faktów.

Już co najmniej od kilkunastu lat w innym niż do tej pory świetle pisano o tej charyzmatycznej kobiecie, ale była to wiedza raczej dla znawców tematu, badaczy biblijnych i tych, którzy ze zrozumieniem usiłują czytać świętą Księgę. Szerokie rzesze katolików natomiast przez około półtora tysiąca lat widziały w Marii Magdalenie kobietę uprawiającą u początków swej historii najstarszy zawód świata. Piętno prostytutki przylgnęło do niej za sprawą papieża Grzegorza I, który –nie wiedzieć czemu– w roku 592 uznał ją za kobietę sprzedającą swoje ciało. I to pomimo tego, że w żadnej z ewangelii Nowego Testamentu nie ma na ten temat nawet śladu. Jedynie w pismach Marka i Łukasza są wzmianki o wypędzaniu z Marii złych duchów. Lecz nie wiadomo z jakiego powodu.

Być może chodziło o to, że Maria była inna  — mądra i silna, nieprzystająca do lokalnej społeczności, zamieszkującej małą wioskę rybacką. W filmie jest przedstawiona jako utalentowana położna, ktoś w rodzaju „czarownicy”, osoby obdarzonej intuicją, do której kobiety zgłaszają się po porady lekarskie. Do takiej kobiety, „szamanki”, biega się po radę, ale traktuje –w najlepszym razie– z dużym dystansem. Kiedy do Marii Magdaleny dotarły wieści o niecodziennym, charyzmatycznym nauczycielu, który modli się niedaleko jej wioski, pobiegła go zobaczyć. I odważyła się pójść za nim.

Przypuszczenia, wysuwane od pewnego czasu przez grupę zaciekłych poszukiwaczy „wstydliwej prawy” ukrytej w Piśmie, a w tym wypadku świadczącej o tym, jakoby ta odważna i inteligentna uczennica Chrystusa była Jego żoną, nie są, jak dotąd, przez badaczy Pisma i tamtych czasów potwierdzone. Wygląda to na kolejną plotkę dotyczącą Marii Magdaleny; ale w końcu jedyna kobieta w kręgu Chrystusa musiała pobudzać wyobraźnię postronnych, także wrogów. Powoływanie się na fakt, jakoby Jezus publicznie całował ją w usta i tym samym potwierdzał przypuszczenia o ich intymnej zażyłości, jest niezrozumieniem ówczesnych obyczajów – podnoszenie kogoś z kolan i składanie pocałunku na jego ustach oznaczało, że całujący uważa daną osobę za godną szacunku i zrównuje ją ze sobą. Chrystus postępował tak nie tylko w odniesieniu do Marii Magdaleny, ale i do niektórych swoich uczniów.

„Maria Magdalena” w reżyserii Gartha Davida (Rooney Mara jako odtwórczyni roli tytułowej, Joaquin Phoenix jako Jezus) i z Harveyem Weinsteinem jako producentem nie ma na razie szczęścia w USA. Promocją filmu miało się zająć „The Weinstein Company”, ale przedsiębiorstwo zbankrutowało w efekcie kłopotów sądowych producenta, pozwanego o molestowanie seksualne. W UK film wejdzie na ekrany w najbliższy piątek za sprawą Universalu. Dobrze by było, aby i polski widz mógł zobaczyć niezafałszowane (w każdym razie dużo bliższe prawdy historycznej) losy pierwszej Chrystusowej apostołki.

 

obrazy: Georges de La Tour,Maria Magdalena

This entry was posted in Varia and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Comments are closed.