Judasz, mając tę wiedzę, się powiesił

triplestarsystem_600-GG Tau system_ by ESOLThe double star system GG Tauri-A, ESO/L

Nieważne kim byłeś, ważne kim jesteś- to częsta opinia w dzisiejszych czasach. Nie dalej jak wczoraj usłyszałam od znajomego, co sądzi o znanym Iksie: „To prawda, Iks był kiedyś świnią, ale obecnie jest porządnym człowiekiem”. A widząc moje pytające spojrzenie, znajomy dodał: „No, przecież każdy ma szansę, żeby się zmienić”. A pewnie, każdy może powalczyć o siebie i zmienić się na lepsze. Ale to, kim byłeś, ma nadal bardzo istotne znaczenie. Wystarczy zapytać niepijącego alkoholika – nie pić, będąc nałogowym pijakiem, to zupełnie co innego niż nie pić nie będąc uzależnionym od alkoholu. Ta skaza w mózgu i psychice zostaje na zawsze i już zawsze musisz o niej pamiętać i z nią się zmagać, aby na nowo nie sięgnąć po alkohol.
Albo: czy łatwo sobie wyobrazić, że intrygant, matacz, robiący bliźnim „koło pióra” staje się człowiekiem godnym zaufania, szczerym, bezpośrednim, mającym wzgląd na innych? Jasne, może próbować, może się to nawet na krótszy dystans udać, ale chyba tylko grom z jasnego nieba może wywołać skutki długofalowe i to też tylko wtedy, gdy osoba przechodząca przemianę będzie stale pamiętać o swoim dawnym zachowaniu, aby w porę stłumić stare odruchy, wpisane głęboko w psychikę.
Z lżejszych przykładów: Czy ktoś małomówny, mrukliwy, generalnie smutny stanie się tzw. duszą towarzystwa? Wesołkiem, gadułą, biorącym lekko, co los przyniesie? Dobre wydarzenia w życiu takiej osoby niewątpliwie poprawiłyby jej nastrój, ale czy na długo? Wylewne gadulstwo też się zapewne takiej osobie przydarza, ale na zasadzie, że gdy się za długo milczy, to „rośnie w nas apetyt wilczy”.
Nieważne kim byłeś? A jednak ważne, bo nie robi się generalnego remontu psychiki, nie burzy się i nie wyrzuca wszystkiego, z czego jest uformowana i nie zaczyna się jej budowy od podstaw, z zupełnie nowych materiałów.
A odpokutowanie, zadośćuczynienie za stare przewiny? Ma niebagatelne znaczenie przy poprawianiu siebie samego.
Tu mi się nasuwa wielce wymowny przykład. Wybrałam się kiedyś na niedzielną wędrówkę po okolicy. Niedaleko od miejskich zabudowań znajduje się klasztor, którego mury służą chuliganerii do bazgrania nieobyczajnych uwag i wszelkiego rodzaju wulgaryzmów. Już widzę na horyzoncie biały mur, już przygotowuję się na zwyczajowy wysyp niecenzuralnych napisów, gdy wzrok mój uderza tylko jedno, jedyne słowo na świeżo pomalowanym murze: WIARA. Szczęka opadła mi ze zdumienia, przyspieszyłam kroku, żeby , jak niewierny Tomasz, dotknąć palcem –niebywałe—pozytywnego hasła! Kto je napisał? Ktoś, kto postanowił wesprzeć siostry zakonne w ich walce z wyzwiskami mazanymi po murze i chociaż raz napisać coś optymistycznego? Kiedy jednak zbliżyłam się do klasztoru, szczęka opadła mi jeszcze bardziej. Otóż, okazało się, że na świeżej, białej farbie jakiś wandal napisał czarnymi, wielkimi, drukowanymi literami stare wyzwisko: „ …WIARA” , a ktoś, kto zamalowywał ohydny napis wpadł na szalony pomysł upieczenia dwóch pieczeni na jednym ogniu- zamalować wulgaryzm i jednocześnie zostawić pozytywny przekaz! Zamalowano więc „KUR” i zostawiono „WIARA”. Z daleka i owszem widać było to, co należy, „WIARĘ”. Z mniejszego dystansu, niestety, spod wapna prześwitywało wydrążone w tynku stare „KUR”, stwarzając zwalające z nóg wrażenie, zapewne nie przewidziane przez osobę rozprawiającą się z napisem.
Można by tę opowieść spointować na różne sposoby, np.:
Przemalowanie nie pomoże, trzeba wszystko zdrapać, na nowo położyć tynk i dopiero potem pomalować mur świeżą farbą.
Przeszłość prześwituje przez ludzkie czyny, czy tego chcemy czy nie.
Można się też pokusić o przedwyborczą przestrogę dla naszego kandydata (stara prawda, ale trzeba ją ciągle powtarzać): Polityku, patrz na przeszłość osób, którymi się otaczasz.
Kto raz sprzedał to, w co wierzył…
Nie ma co udawać, że można odzyskać uporczywie deptaną przez siebie samego godność. Judasz, mając tę wiedzę (i sumienie), się powiesił.

*

This entry was posted in artykuł and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Comments are closed.