Impresja szczecińska

_images_Mira_Ku_Zamek_Ksiazat_Pomorskich_IMG_3717Szczecin, Zamek Książąt Pomorskich

Włócząc się niedawno ulicami Szczecina przypomniałam sobie szczecińską impresję pióra Andrzeja Sulikowskiego. Rzecz jest co prawda o Jeziorze Głębokim („Glambeck See”), ale opowieść zaczyna się w mieście i kadr po kadrze wyprowadza nas spomiędzy ulic i bruków na bitą, wiejską drogę, która niczym nieodcięta pępowina wiedzie tzw. mieszczucha na łono natury. Ale nawet nie o to –nie o nieomal namacalne, skalpelem języka wykrojone z natury opisy przyrody– poszło w tym przyczynowym ciągu skojarzeń, ale o słowiańskość Szczecina. Opowiadanie przywołały ptaki polatujące i w opowiadaniu Sulikowskiego, i na jawie. Na jawie akurat wokół pomnika księcia Bogusława X i jego żony królewny Anny Jagiellonki. Rzeźba stoi nieomal na dziedzińcu, u głównej bramy Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie. W 1491 roku władali tymi ziemiami.

Poniżej przytaczam fragmencik opisu wyprawy nad jezioro, który zwrócił moją uwagę nie tylko historyczną wzmianką, ale i niezwykłą urodą języka:

„Budowano na Głębokiem wyłącznie domy wolno stojące, przeważnie jednorodzinne, otoczone zielenią przez cały rok, bo gdy opadały liście buków, dębów i brzóz, przez cały rok pozostawało na gałęziach sosen, żywotników, świerków oraz daglezji gęste igliwie. Establishment metropolii właśnie tutaj kupował działki budowlane — drogie, lecz pierwotne, wykrawane przez geodetów z żywego organizmu Puszczy Wkrzańskiej, a sąsiadujące z Jeziorem Głębokim, od czternastego zapewne wieku nazywane przez Niemców Glambeck See, co naśladuje wymowę tutejszych Słowian pomorskich, o których nikt już nie pamięta”.

Słowianie pomorscy- a więc historia sięgająca czasów jeszcze przed Chrystusem!

Niedawno paru studentów z wydziałów humanistycznych(!) powiedziało mi, że Pomorze nigdy nie należało do Polski ani nie było słowiańskie. Ponadto Śląsk polski nie jest, Lwów i „to, co jest za nim, na wschód” to była zawsze Ukraina, a Polska…właściwie Polska to był tylko skrawek ziemi wzdłuż Wisły bez dostępu do morza, czyli w ogóle ”z czym do gości?”.

Rozumiem, że młodzi, wyedukowani na dzisiejszych podręcznikach, a głównie na telewizji i prasie, mogą mieć tak sfałszowany obraz rzeczywistości. Ale gdzie są rodzice i dziadkowie? („Rodzice zapiep.. od rana do nocy, a poza tym sami historii nie znają, a dziadkowie są prawie po eutanazji”–powiedział mi wczoraj zaprzyjaźniony młody człowiek).

Jesteśmy coraz bardziej chorzy. Takiego autodestrukcyjnego pędu nie uświadczysz wśród innych nacji.

_images_Mira_Ku_lew_Sobieskiego_IMG_08845Olesko, Kiedyś dumny lew Sobieskiego

This entry was posted in Varia and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Comments are closed.