I ty zostaniesz inteligentem

_images_Mira_Kuś_zimowy_świerk_2009_IMG_2562

Matematyka

Parę dni temu zaprzyjaźniony nastolatek zapytał mnie, co ma robić, żeby zostać inteligentem; prawdziwym, a nie tylko „dyplomowanym”. Jeśli się głębiej zastanowić i wziąć pod uwagę wszelakie aspekty tego problemu, to odpowiedź byłaby długa i zagmatwana. Ale co powiedzieć niecierpliwej, młodej osobie, żeby było krótko , węzłowato i zrozumiale? Na ogół najlepsze są pierwsze myśli, które przychodzą nam do głowy. W tym wypadku były to: zdać na piątkę maturę z matematyki i przeczytać, na ile się da wnikliwie, niekoniecznie spory, ale dobrze wybrany zestaw książek.
Po co matematyka? Żeby młody człowiek uładził rozchełstany umysł i przyzwyczaił go do wysiłku logicznego myślenia. Już słyszę, że zdać na bardzo dobrze, to za dużo. Nie zgodzę się z tym, uważam, że każdy przeciętnie uzdolniony i pracowity człowiek może zdać matematykę na czwórkę. W końcu są to zwykłe zadania maturalne, a nie zagadki dla olimpijczyków. A skoro chce się być inteligentem, to wypada mieć więcej pomysłowości i lotności niż uczeń średnio uzdolniony. I nawet, jeśli po latach zapomnimy co to jest cotangens czy krzywa Gaussa, nie zmieni to faktu, że mózg, który został wytrenowany do myślenia, nadal będzie podążał koleinami logiki, a nie kluczył między myślami, jak nie przymierzając sędzia po kodeksie.
Co do lektur. Powinny to być takie książki, które przynoszą niezafałszowaną wiedzę o historii świata, w tym naszej historii, o naturze człowieka i jego miejscu we Wszechświecie, także książki, które niosą radość i śmiech (to nas różni od zwierząt) i które uczą nas fantazji i lekkości , jak np. książeczka Cortazara „Opowieści o kronopiach i famach”, lub pozwalają obcować z niezwykłą wrażliwością i zadziwiającym urokiem opisu brutalnej przecież rzeczywistości („Humor/najwyższa sublimacja bólu”- z mojego wiersza pt. Sublimacja), jak w „Śmierci pięknych saren” Oty Pavla.
Książek, które powinniśmy przeczytać jest wiele, ale chyba należałoby zacząć – i jest to lektura obowiązkowa nie tylko dla Polaków, ale może przede wszystkim dla ludzi Zachodu—od samizdatów Aleksandra Sołżenicyna i Władimira Bukowskiego (np. „Archipelag GUŁag”,”Oddział chorych na raka”, „ Listy rosyjskiego podróżnika” , te ostatnie wydane w drugim obiegu w 1988, Wyd. WP „MOST”). Są to książki, bez których młody człowiek nie jest w stanie nawet po części pojąć w jakiej rzeczywistości żyje i jakie mechanizmy od dziesiątków lat rządzą światem

*

Książki drugiego obiegu wypożyczał mi co tydzień Kornel Filipowicz. Inteligentny, błyskotliwy, o świetnym guście literackim i wyrafinowanym poczuciu humoru. Przepadałam za rozmowami z nim, i za docinkami, na które wspaniałomyślnie mi pozwalał, zresztą sam nie pozostając dłużnym. (cd w „W szufladzie”)

*

PS Waldemar Żyszkiewicz napisał do mnie list, z którego pozwolę sobie zacytować parę fragmentów (za pozwoleniem Autora): „Masz fajną witrynę internetową. Przejrzałem ją z zaciekawieniem i przyjemnością. Bardzo spodobały mi się Twoje wiersze (…) także Twe teksty z pogranicza nauki oraz humanistyki. Wnikliwej, rozumiejącej. Więcej znajdą Państwo TUTAJ

Z Codziennika:
20 maja 2016
Proszę posłuchać ile warta jest znajomość matematyki! Matematyka a choroba filipińska

This entry was posted in Codziennik, O mnie, Varia and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Comments are closed.