Głaski i niuchy

(Z cyklu „Popularyzacja nauki”; poprzedni Zapach jaśminu)

Olga Boznańska- macierzyństwoOlga Boznańska, Macierzyństwo

METODA KANGURA

O tym, jak ważną rolę w naszym życiu psychicznym odgrywa dotyk nie trzeba nikogo przekonywać. Od dotyku właśnie psycholodzy z Erikiem Bern’em na czele jednostkę aprobaty społecznej nazwali „głaskiem”. Zainteresowanie, pochwała, podziw, uśmiech, pocałunek, pieszczota- to właśnie są głaski. Przeprowadzono nawet badania, które pokazały, że osoba po otrzymaniu bodajże 24 głasków przed zajęciem miejsca za kierownicą samochodu powodowała, statystycznie rzecz ujmując, mniej wypadków.
Wszelkiego rodzaju uczucia odczuwamy poprzez ciało, a więc poprzez węch, dotyk, smak, słuch, wzrok. Ale podczas kiedy słowa (oraz oczy) mogą kłamać, węchu i dotyku właściwie nie da się oszukać. Z punktu widzenia ewolucji człowieka oraz tzw. chłopskiego rozumu węch należy do najstarszych, dobrze rozwiniętych ludzkich zmysłów, czego potwierdzeniem jest usytuowanie jego ośrodka w starej, podkorowej części mózgu. I chociaż dzisiaj nasz węch nie jest już tak wyczulony jak to było kilkanaście tysięcy lat temu, to przecież właśnie zapach, na nowo odczuty a kiedyś zapamiętany, potrafi wywołać w nas lawinę wspomnień- obrazów i nastrojów, którym zapach ów kiedyś towarzyszył.
Nasze ciało wydziela swoją specyficzną woń, nie do podrobienia, bezbłędnie wyczuwaną przez zwierzęta; np. pies nie pomyli swego właściciela z inną osobą. Na ten nasz podstawowy zapach, będący czymś w rodzaju „zapachowego odcisku palca”, nakładają się dodatkowe komponenty, wyczuwane przez wrażliwy nos, jak np. specyficzne zapachy towarzyszące różnym chorobom (wyszkolone psy „wywąchują” w swoim otoczeniu cukrzyków, także chorujących na raka płuc) i różnym odczuwanym przez nas emocjom: spokoju, złości czy lęku. Nasza skóra również wyraźnie reaguje, poprzez zmianę wilgotności i potencjału elektrycznego, na odczuwane przez nas emocje. Toteż zapachem i dotykiem obnażonego ciała potrafimy sprawić, aby stworzenie o specjalnie uwrażliwionych zmysłach węchu i dotyku bezbłędnie rozpoznawało nas i nasze emocje.
Przerażonym stworzonkiem, które mocno reaguje na woń i dotyk, a jeszcze nie widzi oraz nie rozróżnia dźwięków i słyszy jedynie przeraźliwe gwizdy i szumy, któremu jest zimno, i które pozostaje w silnym szoku po wydostaniu się z bezpiecznej, ciepłej, ciemnej i cichej niszy wypełnionej płynem na obcy, huczący, bezbrzeżny przestwór powietrza jest noworodek. Toteż pierwszym, naturalnym i zdrowym odruchem będzie przytulenie noworodka przez matkę do jej nagiego ciała. Kiedyś w naszych szpitalach położniczych było to niemożliwe, obecnie pozwolono rodzącym matkom na ten „luksus”. Przez następne dwa, trzy dni pobytu obydwojga w szpitalu noworodek jest kilka razy dziennie podawany matce do karmienia, zatem jego stres jest co parę godzin łagodzony przez kontakt cielesny- zapachowy i dotykowy- ze znaną mu od miesięcy osobą. Ale co ma na to „powiedzieć” wcześniak, z nieuformowanym dostatecznie systemem nerwowym, niewykształconymi w pełni organami, zamknięty w inkubatorze i tym samym odizolowany od ciała matki?
Otóż holenderscy położnicy, wzorując się na naturze, stosują w takich wypadkach tzw. Metodę Kangura (Kangaroo Method). Polega ona na tym, że każda matka wcześniaka dwa razy lub, jeśli jest to niemożliwe, minimum raz dziennie przychodzi do szpitala i w pomieszczeniu z inkubatorem, w którym jest jej maluch rozbiera się do pasa, po czym pielęgniarka wyjmuje dziecko z inkubatora, nie odłączając go od niezbędnej aparatury, i nagie podaje matce. Matka przez godzinę tuli je do swojego również nagiego ciała, pieści je i hołubi. Noworodek poznaje matkę po zapachu a każdy dotyk jej skóry jest dla niego „balsamem na ogromnie zestresowaną maleńką duszę”. Każde spotkanie matki z dzieckiem jest filmowane za pomocą kamery video przez przeszkoloną pielęgniarkę, która następnie ogląda z matką nakręcony materiał. Wskazując matce mało dostrzegalne szczegóły w zachowaniu malucha uczy ją wnikliwej obserwacji oraz prawidłowego odczytywania reakcji takiej drobiny, jaką jest wcześniak. To motywuje mamę do tego, by nie zaniedbywać wizyt w szpitalu, widzi ona bowiem w jaki sposób rodzi się więź pomiędzy nią a odseparowanym przecież od niej na 22 godziny na dobę noworodkiem. Oprócz tego rodzicielka, oswajając się z dzieckiem, pozbywa się często występującego u niej lęku przed pielęgnacją kogoś tak małego. W ten sposób podjęta opieka nad wcześniakiem przynosi dobroczynne, dalekosiężne skutki. Może się to wydawać nieprawdopodobne, ale tak jest w istocie, że nawet kilkunastodniowy stres, wywołany u noworodka pobytem w inkubatorze i nie łagodzony w żaden sposób odbija się na psychicznym komforcie jego nie tylko dziecięcego, ale i dorosłego życia– mówi dr Jan van der Does, holenderski psychiatra dziecięcy. W Holandii Metodę Kangura zaczęto rozpowszechniać w 1985 roku i obecnie praktykują ją oddziały położnicze w niemal wszystkich szpitalach. Promowaniem tej metody zajmowała się w Holandii rządowa instytucja SPIN NETHERLANDS. Jest to skrót pierwszych liter pełnej nazwy, która w polskim tłumaczeniu brzmi: Fundacja Promocji Intensywnego Leczenia Rodziny w Holandii. Doktor Jan van der Does, społecznik-pasjonat, Kawaler Zakonu Johannitów w ramach swojej pracy charytatywnej przeniósł ideę SPINU- u na polski grunt. Na razie instytucja SPIN- POLSKA szkoli swoich tzw. trenerów w metodzie posługiwania się kamerą video podczas pracy z rodzinami w ich domach, a która to praca ma na celu tworzenie bądź wzmacnianie więzi wewnątrzrodzinnych poprzez uczenie rodziców prawidłowej komunikacji z dziećmi. Zapytany przeze mnie czy wpuszczanie matek na oddział noworodków nie grozi przenoszeniem infekcji z zewnątrz, dr Jan van der Does powiedział:- Nie, tego nie trzeba się obawiać. Naprawdę groźne są infekcje wewnątrzszpitalne. I groźne jest pozostawienie wcześniaka samemu sobie z jego przeogromnym stresem.

cat's pajamas_2871-2864132-30

„Dziennik Polski”, 2000 (upłynęło trochę czasu od ukazania się felietonu, ale co do głasków– żadnych zmian, od tysiącleci:)

*

_images_platek sniegu2

W dniu święta Trzech Króli wiersz.

_images_platek sniegu2

This entry was posted in artykuł, Popularyzacja nauki and tagged , , , , , . Bookmark the permalink.

Comments are closed.