Epectase — katoliccy performerzy

Zanim zapłoną nasze biblioteki

Dieu est amour

 _images_epectase010

W 2012 roku powstała we Francji dwuosobowa spółka artystów, Corentin Fohlen i Jérôme Von Zilw, która nazwała się Epectase. W tymże 2012 roku dokonali oni spektakularnego performansu pt. „Dieu est amour”, czyli „Bóg jest miłością”, co udokumentowali trzynastoma zdjęciami (publikowane w kilku pismach znanych  na świecie, także mające wystawę w Polsce w 2015r). Przygodni świadkowie performerskich poczynań obydwu panów byli albo zszokowani profanacją krzyża, albo uznawali je za wyraz głębokiej miłości do Boga. Reakcje ograniczały się do tych dwu opcji, bo duet artystów w poszukiwaniu przydrożnych krzyży jeździł po francuskiej prowincji. W Paryżu, o ile stoi tam jeszcze gdzieś jakiś krzyż, opcji byłoby więcej, niestety.
Nie wiem kim w gruncie rzeczy są ci dwaj performersi, ale wyraz twarzy (w zbliżeniu) Corentina Fohlena, który wdrapywał się na krzyże, świadczy o powadze przedsięwzięcia, a nie o szukaniu rozgłosu poprzez skandal, co jest bardzo częste w ostatnich czasach. I chociaż dla mnie pokazany przez Epectase sposób manifestowania zażyłości z Chrystusem jest już poza granicą ekshibicjonizmu, to z drugiej strony muszę przyznać, że jako środek wyrazu szok jest tutaj akuratny – obraz i związane z nim odczucia mocno zapadają w pamięć, a przecie chodzi o zwrócenie uwagi na ogromną samotność cierpiącego Chrystusa ; i to zarówno w 33 roku*, jak i obecnie. Chociaż w 33 roku Jezus był prowadzony na Golgotę w towarzystwie nie tylko tłumu hultajów, ale także wielu współczujących mu ludzi, to z bólem i swoim losem, jak każdy człowiek, musiał się zmierzyć sam. A obecnie, w oceanie obojętności, cynizmu i amoralności świata czyż nie czuje się osamotniony? Każdy, kto stara się być uczciwym i dobrym (i niekoniecznie chodzi akurat o katolika) aż za dobrze wie, o czym mówię.

epectase07

Sekwencja tych kilkunastu zdjęć, uważam, ma także inne znaczenie—jest drogowskazem dla człowieka. Wszystkie fotografowane krzyże stoją na rozdrożach, na niektórych zdjęciach widać nawet przydrożne tablice pokazujące różne kierunki. Stoisz, człowieku (nieważne wierzący czy nie, byle myślący), na rozstajach życia i nie wiesz dokąd iść? Nie szukaj tablic z rozpisanymi trasami, ale podnieś głowę w górę i popatrz– co zobaczysz? Symbol konsekwencji w czynieniu dobra i sprawiedliwości. Czy to nie znak, że należy pozostać sobie wiernym i nie zbaczać ze ścieżki otwartego serca i myślącej głowy, mimo wielu trudności?
Jednocześnie pokazanie krzyży wyłącznie przy gmatwaninie dróg może też być sygnałem, że w dzisiejszych czasach symbol chrześcijańskiej Europy jest używany tylko jako zwykły –niemetaforyczny–punkt orientacyjny w przestrzeni. Nie wiem do końca co kierowało artystami, ale zapewne, między innymi, także chęć zwrócenia uwagi na dzisiejszą degradację sacrum i tego, co leży u podstaw naszej łacińskiej cywilizacji z jej wszelkimi dobrodziejstwami, a dzięki którym lewacy nadal, jeszcze, mogą wzniecać w państwie sztuczny chaos, lewicowcy jeszcze mogą udawać oświeconych, a prawicowcy jeszcze nie są zarzynani w biały dzień, na oczach świadków (poza przypadkiem śp. posła Marka Rosiaka i jego kolegi).

epectase05
I chociaż byłoby znakomicie, gdyby zdjęcia te zrobili lepsi artyści (z większą inwencją), to i tak, ze względu na skojarzenia jakie budzą, uważam pracę Epectase za godną uwagi, szczególnie w aspekcie wolności człowieka. O znaczeniu historycznym już nie wspominam, bo zdajemy sobie sprawę, iż jesteśmy ostatnimi Europejczykami, którzy dbają  (i dokumentują) o swoją zanikającą sztukę, historię, religię, tradycję.

_images_epectase07fotografie z sieci, w miniaturze

*) Wiemy obecnie, że Jezus urodził się około 8–4 roku p.n.e., zmarł ok.30–33 roku naszej ery.

Wiersze na Wielki Post i Wielkanoc
Wiersz na Wielki Tydzień
Poezja na Wielkanoc

This entry was posted in Varia and tagged , , . Bookmark the permalink.

Comments are closed.