Jesień

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

Jessien-Sandy Murphy--abstract-landscape-landscape-paintingsSandy Murphy

 

RDZAWĄ NITKĄ

Rdzawą nitką
przeplata jesień
zmęczone myśli
na kanwie pamięci

ciąg dalszy w:Zagubione Słowa

 

Jesien-autumn-Stefan-GeorgievStefan Georgiev

Z Codziennika:

 1) W unikatowym czasopiśmie literackim „Okolica Poetów” Jerzego Szatkowskiego, w jego jesiennym wydaniu, znajdą Państwo parę moich wierszy:

Okolica_Poetow_2017_003

Okolica_Poetow_2017Mira_Kuś_0013

 

 

 

 

 

 

 

2) Zagadka literacka
Który z uznanych poetów europejskich napisał:

(…)
Świątynię ładu razem z jej ołtarzem,
który w nim Bóg rozświetlił, burzy w sobie
i lekkomyślnie w ten sposób niweczy
swój święty los. Odziedziczoną przeszłość
ciska jak brudną koszulę, obłupia
z siebie jak tynk znamiona przyrodzone,
jak wiechcie zrzuca buty otrzymane
od opatrzności na ziemską wędrówkę.

W ogóle wszystkie bezcenne wartości,
co treścią winny być jego natury:
klejnot swojskości, więź krwi, honor duszy,
samoposzanowania jasną godność,
ślad pochodzenia, piętno prawdy, piękna
odrzuca bez namysłu, żalu, wstydu
i bez najmniejszych skrupułów, by stać się
tutaj, u siebie w domu – cudzoziemcem…

Czemu to robi? Tylko dla korzyści,
które go sycą jak karma tucznika
(…)

Poprawne odpowiedzi zostaną nagrodzone książkami trudnymi do zdobycia w obrocie księgarskim 🙂

27 IX Doceniam żart i ironię (dziękuję za interesujący list, Panie Wojtku z Gorlic), ale ani p. D., ani p.Z. nie jest autorem powyższego wiersza :-). Czekam na prawidłowe odpowiedzi.

3) Nieznajomość polskiej literatury – tak to już na ogół bywa: modna awangarda jest z lekka nieświeża (jak to moda: powtarza się co ok.20 lat, a prawdziwi prekursorzy są albo zapoznani, albo nigdy nie byli szerzej znani); i:  wszystko już było.

Właśnie znalazłam na „Amazon”, przy opisie książki Doroty Masłowskiej „A Couple of Poor Polish-speaking Romanians” („Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku”), notkę pana Raymonda Tarasa ze Stanford University: „This precocious, iconoclastic Polish literary phenomenon evocatively portrays globalized angst in late-capitalist societies”.
Pan Taras zapewne nie zna równie (a właściwie” bardziej) „precocious” i równie (bardziej) „iconoclastic” –ale o 40 lat wcześniejszego (!)– fenomenu polskiego pisarza Ryszarda Schuberta…

Dla młodych miłośników literatury: Ryszard Schubert napisał dwie powieści „Trenta Tre” oraz „Panna Lilianka” i w 1979 r. zamilkł. Trudno powiedzieć dlaczego, ale zapewne przyczyniły się do tego liczne, bardzo brutalne ataki na pisarza, ataki niektórych krytyków (np. jedna z recenzji miała tytuł „Srutu tutu”) i niektórych kolegów „po piórze” (większość po prostu nie rozumiała awangardowego twórcy). Szubert za bardzo wyprzedził swój czas i zapłacił za to wysoką cenę; właściwie nigdy nie oddano mu należnego uznania (mimo starań Henryka Berezy) i nie zajęto się wnikliwie jego twórczością (poza późniejszym o parę lat esejem krytycznym Włodzimierza Boleckiego czy, o ile dobrze pamiętam, artykułem Donata Kirscha).
Schubert był (jest) pełną gębą specem od języka, wręcz — twórcą nowego języka; prozaikiem arcypoważnym, traktującym, wbrew pozorom (szare życie szarych ludzi), o zasadniczych sprawach ludzkiej kondycji; pisarzem z dużym poczuciem humoru, co sugeruje głębokie znawstwo bólu istnienia i beznadziejnych aspektów życia; filozofem w dobrym znaczeniu tego słowa, płacącym życiem za swoją Sztukę… W dodatku nie zmanierowanym późno-komunistyczną tj. dzisiejszą zachodnią, wyniesioną na piedestał przez tamtejsze uniwersytety, a na zasadzie małpowania Zachodu rozplenioną także w Polsce, politpoprawnością.

4) 29 IX, Różaniec na granicach Polski
Sean Liebling (forumowicz, pod artykułem): „(…)
The people of Poland are fighting for their culture, their religion and their lives. (…)”

Posted in notki o literaturze i literatach, wiersze | Tagged , , , , , , | Leave a comment

Boskie zioła,kwiaty/The blessed Mother of herbst/Herbarium

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

Mira_Kuś_malina_zmniejsz znak wodny-IMG_3198

 ZIELE

Matka Boska Zielna
podnosi powieki- błękitne oczy bratków
rozświetlają sierpniowy upał

złote kłosy zboża
w Jej dziecinnych dłoniach
i przy feretronach pośród wyrwanych z drzemki
zaciekawionych świętych
płyną wokół małego

wiejskiego kościoła
ze stuletniego modrzewia
w potrójnym okrążeniu
kilka stóp nad ziemią

tu, wśród złocistych łąk
między lipami
w tej potrójnej pętli
kwitnie tajemnica
o zapachu ziół

macierzanka rozchodnik pięciornik i kuklik
mięta poziomka sadziec lebiodka dziurawiec
powój rdest krwawnica wrotycz ślaz
dziewanna polny bratek przytulia rezeda
— sznurem procesji jak powrósłem ściągnięte
w jeden snop

zioło
magiczne słowo
wpisane w koło w zamknięty
okrąg znaczeń

baldachim się kołysze
dzwoni złotymi frędzlami

nikną obrazy
za wrotami czasu
święci powoli
wstępują w ciszę

o, ziele zielone
cierpki zapach budzi sny
płyną kluczem po niebie
w żyłach zamiast krwi
płyną elegie

 


HERBARIUM

When the Blessed Mother of Herbst*
looks up, the blue eyes of pansies
radiate August heat

Golden stalks of grain
sway in her childlike palms
and surround the traveling altar
transporting curious saints plucked from dreams
The procession floats
just above the earth
looping three times
around this village church
built of hundred-year larch

Here in this golden meadow
amid the lindens
the mysterious scent
of herbs
loops like a scarf
in bloom

wild thyme sedum cinquefoil St. Bendedict’s herb
mint wild strawberry boneset oregano
St. John’s Wort morning glory water pepper
loosestrife tansy mallow mullein
wild pansy goosegrass dyer’s rocket
–the pageant winds around them
like straw-rope once bound a single sheaf

Herbarium
–word that casts a spell
moving like a procession
in a garland
of meaning

The canopy sways
its gold tassels pealing

Then the procession vanishes
behind time’s tall gates
and slowly the saints again
enter into silence

O herbs at the pitch of greenness
your acrid scent rouses our dreams
which flock through the sky
and in your veins instead of blood
pulse elegies

przeł. Karen Kovacik

*) In Polish the phrase “Matka Boska Zielna,” literally “The Blessed Mother of Herbs,” is used for the feast of the Assumption on August 15.

 
Wiersz „Ziele” przełożony przez amerykańską poetkę i tłumaczkę Karen Kovacik; pochodzi on z mojego chapbooka pt. „Beneath an Avalanche of Waking” (Library of Congress Cat.C.Nr 75-21360 ISSN 0747 -8895). Ze wstępu do chapbooka „LOOKING MYSTERY IN THE EYE”: AN INTRODUCTION TO MIRA KUŚ

MiraKus-IMG_4445-slimaki4

Posted in O mnie, wiersze | Tagged , , , , , | Leave a comment

Rocznica śmierci Zbigniewa Herberta

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

Zbigniew Herbert zmarł 28 lipca 1998 r. w Warszawie

Przesłanie Pana Cogito

 

Droga Mleczna, Mouna KeaDroga Mleczna, Mauna Kea

Posted in notki o literaturze i literatach | Tagged , | Leave a comment

Grypa szaleje w Naprawie

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

Z Codziennika:

bridgeBudowanie pomostów

Chodzą słuchy Więcej

Posted in Popularyzacja nauki, Varia | Tagged , , , | Leave a comment

Sezon ogórkowy w mieście

Zanim zapłoną nasze biblioteki

Potworne upały.

Z Codziennika:

Obchody 22 Lipca, Kraków 2017 (!)

Więcej

Posted in Codziennik, Varia | Tagged , , , | Leave a comment

Płoną biblioteki – koniec Europy

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

 

Pippi i lindgren 2_v-contentgrossFilmowa Pippi Langstrumpf (Inger Nilsson) i Astrid Lindgren

To było do przewidzenia, ale nie przypuszczałam, że stanie się tak szybko! III WŚ została ogłoszona oficjalnie! Parę dni temu, w Szwecji. Bo rzucanie „niepoprawnych” książek na płonący stos jest wymowniejsze niż deklaracje jakichkolwiek władz europejskich.
Na pierwszy ogień, i to w sensie dosłownym, poszła… Pippi Langstrumpf, zabawna i inteligentna książka dla dzieci, napisana kilkadziesiąt lat temu przez pisarkę należącą do szwedzkiego panteonu pisarzy, popularną w całym świecie autorkę świetnych książek dla dzieci i młodzieży, Astrid Lindgren. Ale książka, okazuje się,jest…rasistowska!
I kto dokonał tego barbarzyństwa? Nie, nie analfabeci podbijający Europę, ale… „postępowi” bibliotekarze (!) szwedzcy! Bibliotekarze z miejscowości
Botkyrka niedaleko Sztokholmu ustanowili cezurę dla naszej cywilizacji — odtąd już tylko upadek, degrengolada, biała flaga.


Szwedzka biblioteka pali książki

IMG_0427_Mira Kuś_Astrid Lindgren
IMG_0430,Mira_Ku_Visby3, Astrid Lindgren

 

 

 

 

 

 

Czy róża Astrid Lindgren zostanie wyrwana z korzeniami?

 

IMG_0469,Mira_Kuś_Muzeum_Fizi1

IMG_0465Mira_Kuś_Muzeum_Fizi_Pońszoczanki1

 

 

 

 

Muzeum Fizi Pończoszanki na Gotlandii

 

 

 

 

 


***

jfrede-fictional-landscape2

(Póki w Europie jeszcze wolno czytać) Inne krajobrazy: Więcej

Posted in notki o literaturze i literatach, Varia | Tagged , , , , | Leave a comment

Księżyce Hipokratesa z Chios

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

Foton_136_Zachwycajce_s_ksizyce12

 

Koledzy fizycy wyróżnili jeden z moich „matematyczno-fizycznych” wierszy publikując go w swoim czasopiśmie branżowym „Foton” (nr 136).

 

 

 

 

Loes Heerink, Widok z mostu 5

 

 

 

 

 

 

  

Z Codziennika

We wspomnianym nr. „Fotonu” zostały zamieszczone głosy w dyskusji nad „Podstawą programową z fizyki dla uczniów klas IV—VIII ”. Przeczytałam je wszystkie z uwagą, bo nawet laik (np. rodzic pomagający dziecku w odrabianiu lekcji) widzi, że im nowsze podręczniki (nie tylko do fizyki), tym cięższe do przebrnięcia (przeładowane treścią, często niezbyt jasno wyłożoną, język -jak w podręcznikach do biologii- zbyt specjalistyczny).

Ale wszelkie „za” i „przeciw”, wszelkie spory o sformułowania takie a nie inne, czy też o „przydzielenie” pewnych tematów z fizyki programom nauczania chemii lub geografii, czymże są w obliczu wiedzy, talentów i pracowitości nauczyciela! Podstawa czy podręcznik mogą być kiepskie, a uczniowie i tak będą świetnie wyedukowani, albo podstawa znakomita, a uczniowie nadal „jak tabaka w rogu”. Koniec końców bowiem wszystko zależy od nauczyciela (no i od ucznia, który jednak musi wykazać minimum dobrej woli oraz być systematycznym w nauce).

Miałam wielkie szczęście, że w podstawówce i w liceum uczyła mnie w większości ostatnia generacja tzw. nauczycieli przedwojennych: bardzo dobrze wykształconych, solidnych, pracowitych, sprawiedliwych; część z nich była obdarzona prawdziwymi talentami dydaktycznymi.
W VIII klasie, tzn. klasie pierwszej liceum ogólnokształcącego, fizyki nauczał mnie śp. profesor Józef Szajna. Kiedy moja klasa weszła do pracowni fizycznej na pierwszą lekcję, uczniom opadły szczęki ze zdziwienia: na każdym stole laboratoryjnym, a było ich kilkanaście, stały –czekając na nas– ustawione do doświadczenia sprzęty. Podzieleni na trójki zasiedliśmy przy stołach, każda trójka przy jednym zestawie. Na tablicy zaś widniał wypisany temat lekcji.

Mnie to nie zdziwiło, bo w mojej podstawówce taki sposób nauczania fizyki (wprowadzony przez mojego Tatę) był praktykowany od momentu, gdy staraniem moich Rodziców i sołtysa organizującego pomoc mieszkańców wsi przy budowie powstała nowa, obszerna szkoła, z dobrze wyposażonymi: salą gimnastyczną, pracownią fizyczną i pracownią chemiczną.

A więc na tablicy był wypisany temat, uczniowie zaś mieli przeprowadzić zadane doświadczenie, zapisać wyniki pomiarów i wyciągnąć wnioski. Następnie jeden z uczniów był wywoływany do tablicy i przy pomocy nauczyciela musiał, tak, musiał, dojść do wzoru matematycznego opisującego to, co w doświadczeniu odkrył. I nie było: „Siadaj, tumanie!”, albo „No, nie dasz rady, to może Kowalska podejdzie do tablicy” –nawet najmniej lotny uczeń, wspierany przez Profesora, dłużej lub krócej stercząc przy tablicy, zawsze w końcu dobrnął do wzoru. Nie muszę dodawać, że zapamiętał go na całe życie (wspomnienia ze zjazdów wychowanków Liceum), ba, często z pełnym zrozumieniem opisywanego zjawiska.

Podobnie wyglądały lekcje chemii w pracowni chemicznej, w której królowała pani profesor Zofia Sołtysikowa, równie skuteczna, co profesor Szajna.

A teraz proszę pomyśleć, że nauczyciele ci, nie tylko mieli solidne wykształcenie i rozumieli to, co wykładali, nie tylko byli świetnymi dydaktykami i dobrymi wychowawcami, ale chcieli (podkreślam: chcieli) poświęcić swój prywatny czas i bez żadnej dodatkowej zapłaty przed każdą lekcją obmyślali nowe doświadczenie oraz ustawiali na każdym stole sprzęt do ćwiczeń!
Jeśli dzisiejsi nauczyciele będą tacy, to jestem spokojna nawet o spore błędy w „Podstawie programowej”. A co do podręczników, to gdyby tak nieco uwspółcześnić wspaniałe podręczniki Arkadiusza Piekary i kompendium wiedzy z fizyki inżyniera (nie pamiętam imienia) Kamińskiego? Ach, cóż to były za podręczniki!

(Ja rozumiem, że dzisiejsza młodzież jest inna niż ta sprzed kilkudziesięciu lat, gorzej lub wcale nie-wychowana i przez to trudniejsza do prowadzenia, ale i za tzw. moich czasów w każdej klasie znalazło się parę niezłych ananasów, z którymi nauczyciele musieli sobie poradzić. I jakoś nie jest dziwnym fakt, że ci, którzy mieli dużą wiedzę, umieli ją przekazać i byli sprawiedliwi jednak sobie radzili na lekcjach; a poza szkołą klasowi „obwiesie” na widok nauczyciela kładli „ruki pa szwam” i już z daleka ściągali czapki z głów).

*

fot. Loes Heerink, Widok z mostu na drogę
Także patrz: Tłumacz poezji jest jak (…)

Posted in Codziennik, wiersze | Tagged , , | Leave a comment

Lwów – pierwsze spotkanie

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

Mira Kuś_Lwów_Katedra NMPMira Kuś, Lwów, Katedra Wniebowzięcia Najśw. Maryi Panny

 

 DWA DNI WE LWOWIE

Lwów. Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek go zobaczę. Od wczesnego dzieciństwa był dla mnie miastem magicznym, odległym i nieosiągalnym, a stało się to za sprawą pani Zofii Różyckiej, mieszkanki Lwowa, która pod koniec wojny wraz z mężem i synem opuściła rodzinne miasto i osiedliła się w podkarpackiej wsi, w której moi rodzice byli nauczycielami. Mama zaprzyjaźniła się z panią Zofią i często ją odwiedzała. Ponieważ czasem zabierała mnie ze sobą w odwiedziny, zapamiętałam, że w wynajmowanej przez państwa Różyckich izbie na tzw. nachtkastliku stało oprawione w metalową ramkę zdjęcie małej dziewczynki z dużymi kokardami we włosach. Ilekroć pani Różycka patrzyła na zdjęcie, jej oczy napełniały się łzami i tłumiąc płacz mówiła, że już nigdy córki nie zobaczy.

Więcej

Posted in Varia | Tagged | Leave a comment

Ojczyzna to język

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

Moja ostatnia książka Zagubione słowa w zbiorach polskiej biblioteki na Malcie:

IMG_20170508_175758nMalta, moja książak 1Polska Biblioteka 1, Malta,2017

 

IMG_20170508_175817-Malta, moja ksiązka 2Polska Biblioteka 2, Malta, 2017

Posted in Codziennik, Varia | Tagged , , , | Leave a comment

Nie sądźcie, że nie wolno wam sądzić

Zanim zapłoną nasze biblioteki

DZIEŃ CZYTANIA PISMA ŚWIĘTEGO

Nie sądźcie

_images_Cynia_kosmiczna1Cynia wyhodowana na stacji kosmicznej

Powściągliwość w sądzeniu (Ewangelia wg św. Łukasza 6,37-39):

Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.

Warto zastanowić się nad powyższym cytatem, bowiem na co dzień często słyszymy go w błędnej interpretacji,

Więcej

Posted in Codziennik, Varia | Tagged , , | Leave a comment