Wielki Tydzień — Wielkanoc (2019)

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

WIELKI TYDZIEŃ

 

I

Niedziela Palmowa

 

Moją ojczyzną jest prawda.

Wolność jest tam powietrzem,

krystaliczna woda – prostotą serca.

 

_images_Mira_Kuś_brzozy_w_kwietniu_IMG_3645

II

Wielki Poniedziałek

 

Tęsknię za moim krajem,

gdzie fałsz zdejmuje maskę

i usycha jak jabłoń, co nie daje owocu.

 

kaczeńce

III

Wielki Wtorek

 

Gdzie wiosną zakwita kaczeniec

i w maju roje złotych słów

zawiązują supełki sensów na wierszach i drzewach.

 

Mira_Kuś_brzozy_przed_burzą_Aparat_2032

IV

Wielka Środa

 

W mojej ojczyźnie, w której nie ma zdrady,

pianie koguta zapowiada wiosnę

i za uszy wyciąga spod kołdry ziewające życie.


Mira_Kuś_grudzień_wrony_na_brzozachIMG_24092

V

Wielki Czwartek

 

Tam bracia i siostry siadają razem do wieczerzy.

Opowiadają o minionym dniu

i cieszą się na wspólne jutro.

 

Mira_Kuś_czarne_chmury_Aparat_0122

VI

Wielki Piątek

 

A gdy boleść otwiera twój bok i wieczność sekund

nieruchomą strugą czasu przezroczyście krwawi,

marie mojej ojczyzny zwilżają ci wargi.

 

Mira Kuś_Biały powój_Aparat_162

VII

Wielka Sobota

 

W mojej ojczyźnie biały baranek

skubie rzeżuchę na świątecznym talerzu.

Iskra serca się wznosi, od niej zajmuje się niebo.

 

VIII

Alleluja

 

Zorza serc o brzasku.

 

Mira Kuś_Wielkanocny stroik_e0

Wielkanoc 2014, ze zbioru: Mira Kuś, Zagubione słowa

Posted in wiersze | Tagged , , | Leave a comment

451 stopni Fahrenheita — palenie książek

Zanim zapłoną nasze biblioteki

(Papier pali się temperaturze 451 stopni w skali Fahrenheita)

A może: rzućmy na stos nasze telewizory?!

Krowa na czarodziejskim łonie natury

Nie zgadzam się z wypowiedzią ks. Stanisława Małkowskiego, którego skądinąd bardzo cenię, pochwalającą fakt spalenia paru książek w Gdańsku.

Palenie książek na stosie jest bowiem nie tylko paleniem zapisanego papieru, ale SYMBOLEM od lat rozumianym jako celowe niszczenie nauki, utrzymywanie człowieka w ciemnocie i ciasnocie umysłowej, generalnie jako niszczenie ludzkiego ducha i walka z wolnością człowieka. Nawet gdy palone książki są durne i grafomańskie czy/i siejące zło — nie powinniśmy ich palić chociażby z tego powodu, że czyn ten prawie na pewno będzie odczytany jako napaść na ludzką wolność. Nie mówiąc już o tym, że tego typu akcja jest bezowocna – krótkotrwały fajerwerk, przynoszący rozgłos organizatorom, i efekt często przeciwny do zamierzonego. Jeśli chcemy wychować swoją młodzież na prawych obywateli, mamy ku temu kościoły i szkoły, w których nie powinno się promować niewłaściwych postaw, niewłaściwych lektur, zabójczego światopoglądu. Obywatele czekają na wiarygodnych hierarchów, na szkołę, która będzie obywatelską ostoją, kolebką przyszłych prawych Polaków.

Jak część z nas zapewne pamięta (pisałam o tym tutaj), w 2017 roku Szwedzi z Botkyrka wyciągnęli z miejscowej biblioteki książki świetnej pisarki Astrid Lidgren i – w imię politycznej poprawności– spalili je na stosie, wystawiając sobie tym samym fatalne świadectwo barbarzyńców.
Nie powtarzajmy takich czynów, nawet gdyby chodziło o dajmy na to książki „historyczne”. Nie my mamy je palić, ale książki te, jako kłamliwe i szkalujące nasze państwo i obywateli, polski niezawisły sąd powinien swoim wyrokiem wycofać z bibliotek. I na to Polacy czekają również.

Ci, którzy znają historię, niechby tylko dzieje II WŚ, wiedzą, że palenie książek jest znakiem nadciągającego barbarzyństwa: zaczyna się od palenia książek, a kończy paleniem ludzi.

Z drugiej strony, trudno pojąć dlaczego wielu zachwyca się „Harrym Potterem”. Moda?, owczy pęd?, ogłupienie? Z ciekawości chciałam przeczytać chociaż jeden tom, ale nie byłam w stanie przebrnąć nawet przez kilka kartek, jedynie wyrywkowo udało mi co nieco z tej cegły wydusić — albo książka kiepsko napisana, albo przekład niedobry. Ale to nie tłumaczy zwykłego czytacza książek, który nawet dzisiejszą Mniszkównę z chęcią przeczyta, a cóż dopiero osławioną Rowling. Wydaje mi się, że czytelnik po prostu nie pojmuje w czym rzecz – identyfikuje się z chłopcem obdarzonym czarodziejską mocą, nie rozumiejąc, że ta pozycja w społeczeństwie „baśniowym” jest zarezerwowana nie dla niego! On pozostanie pogardzanym „mugolem”, niewolnikiem i podnóżkiem dla tych z „baśniową” pozycją. Nawet, gdy się zaprzeda „czarodziejskim siłom”, będzie co najwyżej „kapciowym” tego, który „ma Moc”. Role są już dawno obsadzone.

Że w „baśniowym” świecie toczy się –tak ceniona przez dydaktyków– walka między Dobrem i Złem? E, tam. Posiadający „moc” od zawsze się żreją między sobą; i to nie o Dobro, ale o władzę absolutną. Biedny „mugolu”, choćbyś nie wiem jak wielką miał wyobraźnię, „baśniowej” sitwy nie przeskoczysz… Nawet do szkoły „liderów magii” się nie dostaniesz, chyba że wymyślisz dynamit, albo skonstruujesz perpetuum mobile. Ale wtedy, czy jest przyzwoite oddawać je w ręce „mocodawców” ?

„Harry Potter” to po prostu „Matrix” w infantylnym opakowaniu. Straszliwe futurum, do którego jesteśmy powoli przygotowywani, „Folwark zwierzęcy” Orwella, najczarniejszy sen pesymisty. Apokalipsa zawinięta w staniol i kolorową bibułkę.

*

10 kwietnia

Rzućmy na stos nasze drogie telewizory!

W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się, że ludzi, którzy są za paleniem książek na stosie, jest wcale niemało! Nawet pojawiły się wypowiedzi takie jak „ zła książka jest jak wsza– trzeba zabić”.
Otóż, różnica jest zasadnicza, a taka mianowicie, że każdy (prawie każdy człowiek) bezbłędnie rozpozna wesz. Czy to katolik, czy luteranin, muzułmanin, buddysta albo zgoła ateista, bez względu na to jakim mówi językiem, jakie ma IQ i jaką mentalność — każdy rozpozna wesz i każdy wie, że to coś jest dla niego szkodliwe.

Ale jak ocenić, która książka jest zła? Okaże się, że co człowiek, to inna opinia. Np. w 2017 roku Szwedzi z Botkyrka wyciągnęli z biblioteki „szkodliwe” (bo „rasistowskie”) książki Astrid Lidgren i ostentacyjnie spalili je na stosie… Nie twierdzę tym samym, broń Boże, że niemożliwym jest wskazanie Zła lub rozpoznanie Dobra. Mówię jedynie, że przywołana tutaj metoda walki ze Złem jest bardzo niebezpieczna i często uderza właśnie w Dobro.

Co do samego palenia: każdy może –jak dotąd– ugotować sobie zupę na książce, którą ma u siebie na półce, albo upiec na grillu kaszankę, hajcując dziełami Włodzimierza Illicza znalezionymi na śmietniku obok swojego bloku (parę dni temu znalazłam! :). Czym innym natomiast jest ostentacyjne rzucenie jakiegoś tomu na płonący stos. Wtedy palenie książki przestaje być li tylko paleniem książki. Wtedy odżywają w nas wszelkie najgorsze skojarzenia związane ze stosami, Galileuszem i Bruno, z topieniem czarownic, z listami książek zakazanych, z „ szatańskimi wersetami” itp. Takich skojarzeń nie da się uniknąć. Co nie znaczy, że wielu z nas nie ma ochoty na pozbycie się w ten sposób paru „cegieł” niszczących umysł, np. autorstwa filozofów frankfurckich czy ich „ideowych” ojców. Na ogół jednak przychodzą wtedy na myśl wyżej wypunktowane skojarzenia oraz, już z czasów bliższych niż kopernikańskie, los książek Astrid Lidgren.
A przecież jest w gruncie rzeczy prostszy i dużo skuteczniejszy sposób na nieszczęście, jakim jest fatalna książka – nie propagować! Nawiasem mówiąc stos –czy tego chcemy, czy nie– też jest propagowaniem.

To po pierwsze, a po drugie, jeśli już szukać złych książek, to zacznijmy od stwierdzenia, że Ojczyzna to język. Póki języka polskiego, póty Polski. Nieposzanowanie języka ojczystego jest występkiem przeciw Ojczyźnie. Przyjrzyjmy się zatem językowi, jakim pisane są dzisiaj książki i wyselekcjonujmy spośród nich te, w których znajdziemy język niechlujny czy wręcz kaleki. I taki język jest właśnie jak wesz– nie tylko jest obrzydlistwem, które niszczy organizm pasożytując na nim oraz zarażając różnymi chorobami, ale też jest łatwy do rozpoznania, ponieważ są normy, opisy, zasady, które pozwalają bezbłędnie go wskazać. Na początek może darujmy sobie gramatykę i składnię jako „wyższy stopień wtajemniczenia”, a przeglądnijmy znajdujące się w sprzedaży książki pod kątem nieznajomości zasad interpunkcji. Jest to bowiem istna plaga — wielu dzisiejszych autorów, wydawców, korektorów nie zna podstawowych zasad dotyczących stawiania przecinka, a co dopiero użycia dwukropka, cudzysłowu itp. (Piszę „podstawowych zasad”, bo stawianie przecinka we właściwym miejscu nie jest w naszym języku sprawą banalną, ale wiedzę o tym, że nie wolno oddzielać przecinkiem podmiotu od orzeczenia, powinien posiadać każdy, kto „chwyta za pióro”).
Uzbiera się z tych –deprawujących językowo– książek stos jak stąd do Księżyca.

I już całkiem na koniec– to nie książki psują ludzi, ale dawanie złego życiowego przykładu. Zamiast urządzać happeningi z paleniem książek (raczej telewizory należałoby spalić na stosie; nasze cudne, drogie „plazmy”, nieprawdaż? ;-), trzeba po prostu żyć przyzwoicie. Jeśli ktoś nie wie, co to znaczy, to niechże weźmie 10 przykazań i zacznie się do nich stosować, nie powierzchownie, ale z głębszym zrozumieniem. I da wszystkim wokół dobry przykład.

Posted in notki o literaturze i literatach | Tagged , , , | Leave a comment

Wróble – Międzynarodowy Dzień Wróbla

Zanim zapłoną nasze biblioteki

by pngtree

Świat zachodni staje się coraz bardziej zeświecczony. Nawet w katolickiej Polsce ludzie, na wzór zachodni, obchodzą –pomijając parę świąt kościelnych— już tylko urodziny, zupełnie zapominając o imieninach, czyli o dniu ich świętego patrona, od którego wzięli swoje imię, nadane im na chrzcie świętym. A przecież święta i obrzędy, to jak słupy milowe przy drodze – człowiek ich potrzebuje, nieważne czy pobożny, czy zgoła ateista, aby nie zagubił drogi, aby miał się o co „oprzeć” w szarzyźnie dni, aby punkty oparcia stabilizowały jego niepewność w bezmiarze chaosu.

Co zatem robi „postępowy” człowiek Zachodu? Niektóre dni w roku dedykuje a to temu, a to owemu; i tak mamy Dzień Tkacza, Dzień Bez Papierosa, Dzień Pocałunku, Dzień Drogowca itp., itd. Mnogość tych specjalnych dni koniec końców prowadzi do efektu odwrotnego: gubimy się w licznych pseudo-świętach i zapominamy o nich.

Ale dzisiaj mamy Międzynarodowy Dzień Wróbla, ptaszka, do którego czuję dużo sentymentu, tym bardziej, że wróbelek ginie, podobnie jak nasz świat — nasza europejska cywilizacja.

 

WRÓBLE

Opuściły nas wróble.
Wygląda na to, że bezpowrotnie.

Do historii przeszły
ćwierkające gromadki
rozgrzebujące końskie łajno
na zasypanej śniegiem
wiejskiej drodze.

Także latem
w gałęziach czereśni
panuje martwa cisza
chociaż czerwień owoców
obiecuje ucztę.

Gdzie się podziali
nasi szarzy towarzysze,
pierzaste okruszki rozhoworu,
zadziorni malcy, nieustraszeni
bojownicy codzienności?

Czy przepędził je
głód na przednówku?
Czy strzały z wiatrówek?

Strzelają korki szampana,
a pusta twarz naszych czasów
pod blichtrem dostatku przeraża
bardziej niż obdarta kapota
i dziurawy kapelusz chudego jegomościa
stojącego niegdyś na straży ogrodów i pól.

Dostatnie czasy obfitują głodem.

w lutym 2008

 

Wiersz pomieszczony w tomie: Mira Kuś, Miedzy tym a tamtym brzegiem, Kraków 2010

Posted in wiersze | Tagged , | Leave a comment

Inne krajobrazy (3) – Lekcja historii

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

Lekcja historii

J.Frede, Fictional landscape 1

Daje się zaobserwować dziwna prawidłowość: im więcej słowa drukowanego w księgarniach i kioskach, tym mniej do czytania. Przypomina to sytuację z czasów I Komuny, kiedy im więcej octu i denaturatu było na półkach, tym mniej w sklepie produktów do zjedzenia i wypicia (nie myślę tutaj li tylko o „półlitrze”, który był na kartki, ale głównie o mięsie, kawie i lepszej od „ulunga” herbacie). A przecież chciałoby się powąchać aromatu kawy, napić jakiejś smacznej używki czy dobrego soku, albo nawet i czegoś mocniejszego dla ratowania spadającego ciśnienia, ale tu — tylko ocet.

Więcej

Posted in notki o literaturze i literatach | Tagged , , , , , , | Leave a comment

Szalony Moher (24) mówi: MATRIX ewoluuje

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 Nasz matrix

Poprzedni (23)

 

Zbliżanie się naszego Matrixu do punktu kulminacyjnego objawia się ucieczką przed cenzurą ze stref tzw. wolnego słowa na… fejsbuk.



(Perełka matrixa: Szef Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych już od jesieni 2017 roku próbuje udowodnić przed sądem, iż jest niepoczytalny.
Takie wypadki jak Obniżka, która jest podwyżką są na porządku dziennym i nawet nie ma sensu się nad nimi rozwodzić).

*

_images_platek sniegu2W dniu święta Trzech Króli wiersz.

 

Posted in szalony moher powiedział, wiersze | Tagged , , , , | Leave a comment

Thalatta, thalatta

Zanim zapłoną nasze biblioteki

Thalatta, thalatta

2 stycznia mija 50 lat od przedwczesnej śmierci mojego Taty. To On rozbudził we mnie głód wiedzy i nauczył patrzeć na przyrodę z miłością i szacunkiem.

mal.Frederic Edwin Church

 

THALATTA, THALATTA

Z dziesięciu tysięcy płuc
wyrwany okrzyk thalatta, thalatta
gdy wracający z Persji
znużeni greccy żołnierze
ze skał Trebizondu zobaczyli wreszcie
morze

i ja tak zawsze wołam
na widok Bałtyku
nad którym wreszcie
moje płuca
zaczerpną powietrza

oraz na widok pamiątek
po moim Ojcu
kiedy pamięć bierze
głęboki oddech
i wyłaniają się z niej greccy
i rzymscy wojowie Olimp
pełen bogów z Uranią na czele
która prowadziła mnie
po rozgwieżdżonym niebie
gdy Tata wskazywał gwiazdy
i planety które się toczyły
ponad dachem starej szkoły
a powietrze nuciło
pod nosem
melodyjkę nocy

bezpieczny był Kosmos
i bezpieczne było życie

thalatta, thalatta
od lat
wołam i przywołuję
w godzinę trwogi
chociaż wiem
że głębia wód wciąga
a łódź się kołysze
lecz przecież serce
chodzi po wodzie
lekkie od dobrych uczuć

w sierpniu 2016

 

Ze zbioru: Mira Kuś, Zagubione słowa, eMKa Efemeryczna Misja Kosmiczna Art, Kraków 2017

Posted in Moi przodkowie, wiersze | Tagged , , , | Leave a comment

Chrystus się nam narodził – Boże Narodzenie

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 Boże Narodzenie

 

Anioł pasterzom mówił:
Chrystus się wam narodził
W Betlejem nie bardzo podłym mieście
Narodził się w ubóstwie
Pan wszego stworzenia

 Fra Angelico, Pokłon Trzech Króli

 

Zapach jedliny                                                                                                          Zapach jedliny- 2

Historia Gwiazdy Betlejemskiej

 

Bracia, patrzcie jeno

Posłuchajmy też Króla rocka

Posted in wiersze | Tagged , , , , , , | Leave a comment
Quote

Wybuchy w Krakowie, UFO i bomba szczepienna

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

W piątek, w godzinach południowych miały miejsce w Krakowie 3 potężne wybuchy (?), którym towarzyszyły wielkie rozbłyski na niebie. Te niewyjaśnione zjawiska obserwowali mieszkańcy północnej części miasta oraz podkrakowskich Zielonek i Węgrzc, a nawet Michałowic. Tzw. czynnki oficjalne nie zabrały głosu w tej sprawie, ale media społecznościowe zaczęły huczeć od plotek. Wybuch podobno powtórzył się w poniedziałek. Krakowianie z centrum i dzielnic południowych (w tym ja) nie wiedzieli, że w mieście dzieją się dziwne, niebezpieczne i niewyjaśnione rzeczy.

We wtorek, jadąc autobusem miejskim nr 244 na trasie Borek Fałęcki — Myślenicka przed południem, około godz.12, usłyszałam, Więcej

Posted in Codziennik | Tagged , , , , , | Leave a comment

Naród

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

Druga część „Dyptyku” z właśnie kompletowanego zbioru wierszy:

II

KRETE(Y)ŃSKA ROBOTA

Naród
który nie chce pamiętać
i wstydzi się
swoich korzeni
ba zbywa milczeniem
heroiczne czyny
bo w oświeconej Europie
nie przystoi
„wychylać się” ze swoim bohaterstwem
wolnościowymi zrywami
z przywiązaniem
do ziemi i ojczystej mowy
a ułańska fantazja naszych przodków
świadczy wyłącznie –jak się nam wmawia–
o naszej zaściankowości i prymitywizmie
a więc naród który pozwala sobie wmówić
że nie ma różnicy między dobrem i złem
(wybaczenie jest zupełnie inną kwestią)
naród który nie używa słowa naród w obawie
przed posądzeniem go o faszyzm przez oświeconych
twórców różnych izmów a więc taki naród
który pozwala strącić siebie w otchłań niepamięci
niszcząc własną tradycję
–nić Ariadny w labiryncie wieków–
czymże jest więcej
niźli otępiałym od rozmiękczenia mózgu wrakiem
żigolem
bywalcem lupanaru
który sam siebie
rzuca na żer
bezmózgowia

 

 

Z Codziennika

23 listopada
Piękny i mądry wykład  Leszka Żebrowskiego. Obowiązkowy dla każdego Polaka.
Też dotyczy tematu (m.in. o poziomie przedwojennego wykształcenia i czasów sanacji): moi Rodzice.

6 grudnia
Tzw. „wysoko rozwinięte demokracje” sieją spustoszenie w umysłach swoich obywateli; patrz: raport o tym, co się znajduje w amerykańskich głowach !!! , zwłaszcza młodych. Biedacy… marzą o komunizmie…Ale cóż się dziwić, skoro nigdy go nie zaznali, a edukacja w USA jest zdominowana przez neokomunistów.

Nieszczęsna III RP jak zwykle –dogania– Zachód. Np. jeśli chodzi o edukację, to zobaczmy, co –w okresie dla chrześcijan świątecznym, bożonarodzeniowym — ZNP doradza nauczycielom , piórem psycholożki z „Głosu Nauczycielskiego”. Jeszcze tylko „dieda Moroza” brakuje (bo neutralne, peerelowskie „mikołajki” zamiast św. Mikołaja nadal robią szum po telewizjach i prasie).

A przecież Władimir Bukowski jeszcze żyje, na Zachodzie, i mógłby być zapraszany do szkół z wykładami. Do polskich też. (Rozmowa z Bukowskim TU , TU , także TU oraz w wielu innych miejscach rozsianych po Internecie). Podobno w Polsce nadal istnieje Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej (pod jakąś inną nazwą)–ono mogłoby się tym u nas zająć.

Posted in Codziennik, Moi przodkowie, wiersze | Tagged , , , , , , , , , | Leave a comment

Szczepienna fatwa w Indonezji

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

czyli jak zmusić władzę do zmiany zawartości szczepionek

Z cyklu Popularyzacja nauki, poprzedni

Jak donosi ostatni numer naukowego czasopisma Science indonezyjscy muzułmanie odmówili szczepienia przeciw odrze i różyczce (MR)! Szczepionka, wg Prowincjonalnej Indonezyjskiej Rady Ulemów z wyspy Riau, nie jest halal, który to fakt potwierdza centralna Rada w Dżakarcie. Szczepionka ta (i jej podobne) jest haram, bowiem haram jest świńska żelatyna użyta w szczepionce oraz świński enzym trzustkowy trypsyna.
Więcej

Posted in Bez kategorii, Popularyzacja nauki | Tagged , | Leave a comment