Dług, lektura i dreszcze

Zanim zapłoną nasze biblioteki


 

 

 

 

 

 

 

 

Z Codziennika:

1) Pytają mnie Państwo, co sądzę o serialu „Korona królów”. Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ prawie wcale nie oglądam telewizji. Nie czytam też żadnych gazet; żadnej prasy w ogólności. Korzystam jedynie z Internetu (wybiórczo) i czasopism specjalistycznych.

Tak, książki czytam :), ale raczej te napisane kilkaset lat temu, a nawet kilka tysięcy, jak np. Biblia. Z nowszych w grudniu sięgnęłam, po raz któryś, po samizdat Władimira Bukowskiego „Listy rosyjskiego podróżnika”, po książkę Lidii Winniczuk „Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu”, wróciłam do fragmentów „Dziennika pisanego nocą” Herlinga-Grudzińskiego, po raz kolejny poucztowałam przy „Dongu, co ma świecący nos” nonsensownego poety Edwarda Leara. Udało mi się też dotrzeć do sporych fragmentów w wersji angielskiej (całkiem nowe) „The Dictator Pope” Marcantonio Colonny (autor ukrywa się pod pseudonimem) i wróciłam do lektury paru książek Richarda Dawkinsa po tym, jak w UK zaczęto cenzurować jego wykłady i odmawiać mu wynajęcia sali na spotkania ze słuchaczami (proszę zgadnąć z jakiego powodu).

A przy okazji — bez telewizji oraz gazet dowiedziałam się ostatnio, że jestem zadłużona (zadłużono mnie) na 86 474 zł! I mój dług rośnie w zastraszającym tempie. Nie wiem czy spłacamy dług, ale zdaje się, że pieniędzy wystarcza zaledwie na jego obsługę (obsługa pożera ogromne sumy). Jeśli telewizja lub któraś gazeta zechce mi krok po kroku wytłumaczyć, w jaki sposób mnie zadłużono, kiedy dokładnie i u kogo, czemu już 30 lat temu długów nie spłacono, ale zaciągano następne, oraz jaki płacę za to odsetek, to chętnie otworzę telewizor lub gazetę.
Jak wiemy, obecnie nie tylko Polska jest zadłużona (chociaż z przyrostem długu jesteśmy na drugim miejscu w Europie), zadłuża się cały świat – ale skoro cały świat jest zadłużony, to pytanie brzmi: kto ma te pieniądze?

Dług

2) 15 stycznia
Jak można wystawić na aukcję „kolekcję krawatów” nieszczęśliwego człowieka, samobójcy?! To jest całkowity brak sumienia. I robi to organizacja podobno charytatywna.

*

Autorem obrazów jest Mark Rothko. Najczęściej są to obrazy bez tytułu, lub tytułem są nazwy dominujących barw. W oryginale malowidła są duże i wymagają dużej przestrzeni do odpowiedniej ich ekspozycji — widziane „na żywo”, z odległości, zaczynają „wibrować” emocjami.

This entry was posted in Codziennik and tagged , , . Bookmark the permalink.

Comments are closed.