Inne krajobrazy (1)

Zanim zapłoną nasze biblioteki

 

jfrede-fictional-landscape-1J.Frede, Fictional landscape 1

Co jakiś czas otrzymuję przesyłki z książkami, niekoniecznie wydanymi w ostatnim czasie. Dostaję je głównie od przyjaciół, ale też od osobiście nieznanych mi czytelników mojej strony. Pomyślałam, że nie od rzeczy będzie zarekomendowanie pozycji, które są warte uważnej lektury i jako takie mogą sprawić czytającemu przyjemność. Z drugiej strony wiadomo, że dzisiejszy czytelnik nie ma cierpliwości do długich tekstów (a ja z powodu bólu kręgosłupa nie mogę przesiadywać przy biurku pisząc), będą to zatem rekomendacje jedno- lub dwuzdaniowe, które co jakiś czas będzie można znaleźć w moim blogu.

Z książek przeczytanych ostatnio:

Krzysztof Lisowski, Poematy i wiersze do czytania na głos, Poznań 2013
Esencja starożytnej Grecji –bezinteresowna radość istnienia– inspiruje do dziś.

Karol Maliszewski, Jeszcze inna historia, Poznań 2015
Nawet moralista rzuca mięsem, gdy widzi, że ”gadanie do świata” to groch o ścianę.

Kazimierz Nowosielski, Przykładanie ręki, Sopot 2015
Nowa sielskość. Wieś staje się miastem, a miasto gubi się i drwi.

Waldemar Żyszkiewicz, Taki lajf. Tejk 7.0, Sopot 2016
Zaczynam ósmy krzyżyk i oglądam się za siebie: nie, nie żal mi, niczego nie żałuję –zdaje się mówić podmiot liryczny.

Ponadto red. Piotr Czyżyk podesłał mi wiadomość: ”Bruno żyje” i przysłał zdjęcie książki, która właśnie wyszła w Grudziądzu
— Ryszard Milczewski-Bruno, Podróże bez klucza.
Jest to zbiór felietonów przedwcześnie zmarłego poety, dla którego język –gramatyka, semantyka– nie stanowiły barier: budował swoje zasady; i to z interesującym efektem. Książki nie czytałam, bo na razie nie dotarłam do niej, ale znam poezję Bruna, a także dobry gust Czyżyka, anonsuję ją zatem bez zbytnich skrupułów.

Jednocześnie przypominam, że na stronie prof. Romana Antoszewskiego jest zamieszczona w całości (w wersji sieciowej) jego jedyna książka beletrystyczna „ Kariera na trzy karpie” (biblioteka sieciowa chwilowo zawieszona). Książka napisana niedługo po wyemigrowaniu z Polski na stałe, a więc kiedy jeszcze język ojczysty był dla autora naturalnie „giętki”. Na poły rzeczywista, na poły oniryczna autobiografia, której zaletą są kapitalne, groteskowe opisy stosunków panujących w pracy w polskich zakładach i na wyższych uczelniach za głębokiej komuny, a czego posmak do dziś jest u nas wyraźnie obecny.
Na marginesie: Myślę, że koniec komuny będziemy mogli ogłosić dopiero wtedy, gdy feudalne stosunki pomiędzy „kierownictwem” i „załogą” na wszelkich szczeblach hierarchii w naszych miejscach pracy staną się zwyczajnymi, zdrowymi stosunkami międzyludzkimi.
Czyli nigdy– podpowiada mi Szalony Moher. Ależ nie, nie chodzi o idealne stosunki, to niemożliwe, ale takie, gdzie czasem ktoś i owszem– podłoży świnię koledze (cóż, człowiek to tylko człowiek), ale nie na odwrót, nie na odwrót.

 

jfrede-fictional-landscape2J.Frede, Fictional landscape 2

This entry was posted in notki o literaturze i literatach and tagged , , . Bookmark the permalink.

Comments are closed.